Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Slow food, slow life… Slow sex?

Slow food, slow life… Slow sex?
Ilustracja: Gosia Herba | www.gosiaherba.pl

Czy leniwy seks może być nudny? Oczywiście, że tak. Ale tak samo nudny może być seks ostry i szybki, jeśli stał się sposobem na rozładowanie stresu i niepewności. Po pewnym czasie jakoś trudno inaczej…

„Leniwy seks” jest zupełnie jak „leniwe” jedzenie... najpierw musimy się zatrzymać, rozejrzeć dookoła, poszukać, a może przejść się między straganami na targu i zatrzymać się przy tym, który nas przyciągnie swoim zapachem i bliżej nieokreśloną „dobrą energią”. Przyglądamy się gruszkom i laskom wanilii, bierzemy je do ręki, wąchamy, wyciągamy rękę w kierunku zieleni, żółci, czerwieni. Musimy poczuć, na co mamy ochotę, pogawędzić ze sprzedawcą, zrobić zakupy. Gdy docieramy z nimi do domu, zamykamy drzwi, włączamy ulubioną muzykę i niespiesznie zaczynamy gotowanie... Może ktoś dołączy do towarzystwa? Nie licząc na efekt, będziemy razem kroić owoce, rozmawiać i się śmiać, cieszyć się tym, co tu i teraz... Slow food, slow sex...

Pochwała leniwego seksu

Czy leniwy seks może być nudny? Oczywiście, że tak. Ale tak samo nudny może być seks ostry i szybki, jeśli stał się sposobem na rozładowanie stresu i niepewności. Po pewnym czasie jakoś trudno inaczej. Leniwy seks może oczywiście kojarzyć się z brakiem namiętności, ale czy szał uniesień jest niezbędny, żeby dotrzeć do zmysłowej rozkoszy? Może jest całkiem odwrotnie, że to namiętność, jak ostry smak i zapach, zagłusza naszą wrażliwość na subtelniejsze i pełniejsze doznania? Pewnie bywa różnie... dokładnie tak jak z jedzeniem – czasami ucztą są frytki z keczupem, a czasami krewetki z białym winem. To oczywistość, przewidywalność i rutyna są zabójcze – i dla seksu, i dla jedzenia. Dlatego warto zatrzymać się na chwilę i zadumać nad leniwym seksem... 

Najważniejsza jest Osoba. Taka, z którą możemy sobie pozwolić na milczenie. Bezpieczna, akceptująca, z którą lubimy po prostu być. Taka, która nas pociąga, nie tylko fizycznie, ale jest dla nas kimś, komu warto się przyglądać, poznawać, dzielić. Może po prostu taka, którą kochamy? 

Drugi niezbędny czynnik to czas. Skoro to ma być leniwy seks, to nie możemy się nigdzie spieszyć. Wbrew pozorom to bywa trudniejsze, niż się spodziewamy. Bo jak się zgrać się w czasie i cieszyć chwilą, wyizolowaną od całej reszty? Nie możemy liczyć, że to się po prostu przydarzy. Trzeba to zorganizować! Niby zabija to spontaniczność, ale nie o taką spontaniczność w leniwym seksie chodzi. Przecież wszystkie ważne sprawy potrzebują czasu i uwagi – chwile spędzone z dzieckiem, takie, kiedy zapominamy o bożym świecie i oddajemy się wspólnej zabawie, albo chwile poświęcone na twórczą pracę, kiedy wyłączamy telefon i zarywamy noce, spacer z najbliższym przyjacielem poza czasem. Każdy z nas pamięta takie momenty, wyrwane z codzienności, bo uznaliśmy, że warto. Dlaczego więc tak trudno nam wyizolować czas i miejsce na seks? Może dlatego, że tak trudno przyznać się nam do tego, że jest ważny. (Bo to wstyd? Bo to egoistyczne? A może niespontaniczne?). A przecież seks to wyjątkowe spotkanie, które potrzebuje celebracji. I nie chodzi o świece, kadzidła i miękką pościel (chociaż dlaczego by nie, jeśli mamy taką ochotę?), ale o to, żeby mieć przestrzeń do tego, żeby posłuchać siebie samego i siebie nawzajem.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Seks story

Katarzyna Dobrowolska

Ciało, moje ciało

Marta Niedźwiecka

Top w kategorii