Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowa aktywność

Speedriding – śmigaj jak James Bond!

Speedriding – śmigaj jak James Bond!
Speedriding to bardzo dynamiczny sport i prędkości osiągane podczas zjazdu dochodzą do 70 km/godz. Zdjęcie: REPORTER/East News

W narciarstwie najpiękniejszy jest freeride ‒ jazda w puchu po stromych ścianach. Ale czasami ściana podcięta jest urwiskiem lub poszarpana lodowcem. By ją pokonać, trzeba by nad nią przelecieć. Odpowiedzią ma to jest speedriding, czyli połączenie narciarstwa freeride’owego z lataniem na miniskrzydłach.

Do speedridingu używamy klasycznych nart freeride’owych lub freetourowych oraz miniskrzydeł wraz ze specjalną uprzężą. Powierzchnia skrzydła zależy od naszych umiejętności i wynosi od 8 do 12 m kw. (im mniejsza, tym bardziej wymagająca). Na górskie szczyty wyjeżdżamy kolejką lub wspinamy się, używając do tego górskiego zimowego sprzętu.

Zanim zapiszemy się na kurs, warto przynajmniej parę sezonów przejeździć freeride’owo w wysokich górach (Tatry, Alpy). Gdy każdy rodzaj śniegu oraz stromizna będą dla nas bułką z masłem, wówczas możemy zabierać się za latanie z nartami.

Speedriding to bardzo dynamiczny sport i prędkości osiągane podczas zjazdu dochodzą do 70 km/godz. (najlepsi na najmniejszych skrzydłach osiągają prawie 100 km/godz.). Poza tym powinniśmy być bardzo dobrze przygotowani fizycznie do sezonu. Ze względu na duże prędkości obciążenia są tutaj większe niż w narciarstwie alpejskim. Obecnie w Polsce działają dwie szkoły speedridingowe, które prowadzą kursy w Bieszczadach, na Łomnicy i Chopoku. Te dwa ostatnie ośrodki narciarskie są najlepsze na pierwsze speedridingowe wzloty i upadki. Natomiast w Alpach mamy już specjalnie wytyczone i wydzielone pod speedriding trasy, na których możemy doskonalić swoje umiejętności. 

Wbrew pozorom nie jest to bardzo trudny sport. Żeby dobrze się bawić, nie musimy od razu pokonywać mrożących krew w żyłach urwisk. Skrzydeł możemy używać do dłuższych skoków i krótkich lotów, wykorzystując do tego napotkane formy terenowe. Takie umiejętności spowodują, że w razie potrzeby niczym Roger Moore w „Szpiegu, który mnie kochał” zabłyśniemy popisową górską sceną, odlatując na nartach w siną dal… 

W zeszłym roku ciekawy projekt speedridingowy „Peaks Trilogy” zrealizował włoski sportowiec związany z Red Bullem – Aaron Durogati. Celem było wspięcie się z nartami i skrzydłem (bez użycia śmigłowca) na trzy najwyższe szczyty Alp: Mont Blanc, Monte Rosa i Breithorn. W przerwie na lunch polecam oderwać się na chwilkę od codzienności i poszybować z Aaronem przez jedne z najpiękniejszych alpejskich ścian… 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Ptasiek

Tomasz Pankiewicz

Czas na narty!

Tomasz Pankiewicz

Top w kategorii