Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Spójrz krytycznie na… krytykę

Spójrz krytycznie na… krytykę
Ilustracja: shutterstock

Boisz się krytyki, słabo ją znosisz, demotywuje cię i psuje nastrój? A może to nie jest kwestia nadwrażliwości, tylko krytyki źle podanej? Wraz z psychologami rozbieramy proces na czynniki pierwsze: naucz się przyjmować krytykę i… być krytykowanym!

Boimy się, że szef zauważy słabe punkty tego, co robimy, i ostro nas skrytykuje. W zaciszu gabinetu albo, o zgrozo, publicznie! Gdy nasz partner wytyka nam błędy w kwestii tego, jak prowadzimy samochód albo jak zachowywaliśmy się na niedzielnym obiedzie, potrafi nam to zepsuć całe popołudnie. Trener na siłowni krytykujący sposób, w jaki wykonujemy ćwiczenia, odbiera satysfakcję ze spalonych kalorii. Znasz to?

Nasza reakcja na krytykę zależy m.in. od tego, jaki typ osobowości reprezentujemy. Ale jedno jest pewne: wbrew temu, co można przeczytać w wielu poradnikach, krytyka nie zawsze musi nieść ze sobą „cenną informację zwrotną”.

Na jednym z warszawskich murów ktoś namalował kiedyś graffiti z napisem: „Krytyk jest jak samochód: im gorszy, tym więcej robi szumu”. Już ten mały fragment jednej ściany pokazuje, że generalnie z krytykami jest problem. I mają go… nie tylko krytykowani.

Krytykującym też nie jest łatwo

– Współczesną komunikację charakteryzuje duża odpowiedzialność za słowo. Zwłaszcza to krytyczne, i zwłaszcza to wypowiadane głośno i publicznie. Wyjątkiem jest może to, co dzieje się na forach internetowych. Wypowiadając jakąkolwiek opinię nieanonimowo, mocno się pilnujemy, żeby przypadkiem kogoś nie urazić – mówi psycholog Tomasz Wojtoń. Podczas gdy w sieci kwitną różne formy hejtu, w bezpośredniej komunikacji twarzą w twarz nierzadko wspinamy się na wyżyny dyplomacji, jak ognia unikając skrytykowania kogoś lub czegoś.

Amerykański pisarz, autor „Małego poradnika życia” H. Jackson Brown podał kiedyś instrukcję, jak należy skutecznie krytykować. Żeby osiągnąć zamierzony efekt. Żeby nie był to zmarnowany czas. Żeby druga strona się nie obraziła. Cały proces zwracania komuś uwagi porównywał do pracy fryzjera. Pisał, że krytykując innych, najlepiej zacząć od pochwały, żeby zachować się w taki sposób, w jaki robi to fryzjer, który zanim sięgnie po brzytwę, najpierw namydla skórę. To obrazowe porównanie z połowy XX wieku to odpowiednik tego, co współcześnie nazywa się „teorią kanapkową”. Ona też dotyczy tego, jak mówić innym, co o nich myślimy, gdy ta opinia jest – delikatnie mówiąc – nie najlepsza.

Ta metoda to nic innego jak krytyka łatwa do przyjęcia. Wszystko, co nieprzyjemne, powiedziane jest w środku rozmowy. Pozytywny początek i koniec ma zbudować klamrę, w której odbiorca naszych słów poczuje się doceniony. To nie koniec teorii. W poradnikach można znaleźć długie rozdziały z poradami, jak krytykować, żeby… nie zniechęcić krytykowanego. Żeby go nie wystraszyć. Żeby słowa krytyki były możliwie jak najbardziej – w nawiązaniu do kanapki – zjadliwe. Właśnie w tym celu menedżerowie w korporacjach przechodzą szkolenia z „dawania informacji zwrotnej”. Już sam ten zwrot brzmi ładnie i gładko, prawda? Dużo przyjemniej niż hasła typu „krytykowanie” czy „upominanie”.

 O czym może to świadczyć? Po pierwsze, co jest mało zaskakujące, że generalnie nie lubimy krytyki. Po drugie, że na to, jak zadziała krytyka, w ogromnej mierze wpływa forma, w jakiej jest podana. – Dochodzi do tego, że są osoby, które zanim otworzą usta, żeby komuś zwrócić uwagę, mocno się gimnastykują, układając w głowie kolejność tego, co i jak powiedzą. Przekazanie negatywnej informacji zwrotnej stanowi dla nich nie lada wyzwanie – mówi Tomasz Wojtoń. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij