Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Stres w pracy – szefowie mają lepiej!

Stres w pracy – szefowie mają lepiej!
Stres zżera szeregowców. Ilustracja: shutterstock

Im wyższe stanowisko, tym większy stres? Wielu z nas w to wierzy, ale... to nieprawda. Wyższe stanowisko to więcej zadań, wyższa wypłata, większe poczucie sprawstwa i większa satysfakcja. A wszystko to akurat poziom szkodliwego kortyzolu obniża, a nie podnosi.

Jeśli chodzi o stres, to zdecydowanie gorzej jest: - kiedy zadań mamy zbyt dużo i są one w naszej ocenie bez znaczenia; - o tym, co robimy, decydują inni; - wypłata nie starcza do pierwszego i zwolnić się nie da; - a szef zamiast pochwalić, tylko wytyka błędy. Dlatego na przykład zawał bardziej niż dyrektorom zagraża szeregowym pracownikom. I nie tylko zawał, bo podobnie jest z cukrzycą, wylewami, a nawet... otyłością. Czyli ze wszystkimi chorobami cywilizacyjnymi, które wiążą się ze stresem i z kortyzolem. A z tym ostatnim jest tak, że nawet nawet u szympansów – mierzył to neurobiolog Robert Sapolsky ze Stanford University – jego poziom zależy od pozycji w stadzie. Im wyższa, tym jest go mniej. Można oczywiście pomyśleć, że szympans alfa ma mniej obowiązków niż człowiek alfa i u nas na pewno jest inaczej, ale wcale nie jest.

Stres zżera szeregowców

W ramach projektu badawczego Whitehall II, który od kilkudziesięciu lat prowadzą Brytyjczycy, mierzono poziom kortyzolu we krwi szefów i szeregowych pracowników. Zaraz po pobudce u jednych i u drugich był on taki sam. I w dni wolne pozostawał mniej więcej taki sam, ale gdy trzeba było iść do pracy, to u „szeregowców” już pół godziny później zaczynał się podnosić. Ponoć – tak to tłumaczono – organizm przygotowywał się na kłopoty, których nie można wcześniej przewidzieć, bo zależą od... szefa.

Okazało się też, że im niższe stanowisko tym – poważnie! – wyższe ciśnienie krwi. Jednak, znów, tylko w pracy, bo kiedy mierzono je w domu, to różnic już w zasadzie nie było. Jest to jeden z efektów kortyzolu, ale nie jedyny. Przewlekła ekspozycja na jego podniesiony poziom to także większe ryzyko otyłości (przede wszystkim brzusznej) oraz insulinoodporności. Ale też wspomnianej już „choroby dyrektorów” – zawału.

Ryzyko jego wystąpienia było trzy razy większe u szeregowego portiera lub gońca niż u kierownika. Trzy razy! I nie dało się nawet obronić argumentu, że winny jest styl życia. Ten miał wpływ, i to duży, bo portier lub goniec przeciętnie więcej od swojego szefa pił i palił (kortyzol to znany zapalnik sięgania po używki), i na dokładkę jeszcze mniej odpoczywał. To jednak tłumaczyło tylko część tej przepaści, bo nawet gdy wzięto je pod uwagę, to ryzyko zawału i tak było dwukrotnie wyższe u zwykłych pracowników niż u ich przełożonych.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij