Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Super Żywność, czyli superfoods po polsku

Super Żywność, czyli superfoods po polsku
Źródło: mat. prasowe
Owoce goji, nasiona chia, spirulina, quinoa... Te modne superfoods znamy już chyba wszyscy. Tymczasem dietetyczka Małgorzata Różańska udowadnia, że równie cenne są aronia, porzeczka, burak czy pomidor. Z autorką książki „Super Żywność, czyli superfoods po polsku” rozmawia Marta Figas.

Małgosiu, piszesz o „superżywności”. Dlaczego nie o „superfoods”?

Małgorzata Różańska: Superfoods to naturalne produkty, które mają niezwykłe właściwości w zapobieganiu chorobom i ich leczeniu. Samo hasło pojawiło się niedawno i odnosi się często do dość orientalnych produktów, które wprawdzie wykazują szczególne działanie na organizm, ale są trudno dostępne, zwłaszcza w mniejszych miastach, albo są drogie. A przecież o wyjątkowym działaniu naszego polskiego czosnku czy czarnego bzu wiemy od dawna. Celowo używam więc słowa „superżywność”, bo chcę pokazać, że nie musimy sięgać daleko po zdrowe produkty. Mamy je tu, na lokalnym targu.

Kiedy superżywność pojawiła się w twojej kuchni?

Właściwie była w niej od zawsze. W moim rodzinnym domu warzywa i owoce były podstawą. Rodzice uprawiali je we własnym ogrodzie. Już jako dziecko uczestniczyłam w sadzeniu roślin, pielęgnowaniu ich, zbiorach, a później przygotowywaniu potraw. Jako nastolatka eksperymentowałam w kuchni i „bawiłam się” w gotowanie, a wtedy nie było to jeszcze takie modne. Moja mama ma niezwykłą wiedzę na temat żywności. Tak naprawdę to ona pierwsza opowiadała mi o zdrowotnych właściwościach niektórych warzyw czy owoców, choć wówczas nikt nie nazywał tego superfoods. Wszczepiła mi zainteresowanie żywnością, tym, jak wpływa na nasze zdrowie. Uczyłam się od niej i do dziś służy mi radą w wielu kwestiach.

Co zainspirowało cię do napisania książki?

Po raz kolejny zachwyciłam się niezwykłą mocą żywności, kiedy na świecie pojawiła się moja córka, a ja chciałam w naturalny sposób wspierać jej odporność. Zaczęłam zgłębiać wiedzę na temat wpływu jedzenia na zdrowie. W tym czasie przychodzili też do mnie pacjenci, którzy mieli jakąś wiedzę dotyczącą superfoods, w ich diecie występowały wyszukane produkty, ale były to diety źle skomponowane. Dziwili się, kiedy mówiłam im, że np. nasiona chia mogą zamienić na siemię lniane. Albo że zwykły burak jest bardzo cenny. Pomyślałam, że wspaniale byłoby pokazać ludziom, że superfoods to nie tylko jagody goji, sok z noni czy nasiona chia, ale też polska aronia, czarny bez, siemię lniane. Chciałam stworzyć książkę, która będzie praktycznym przewodnikiem po polskiej superżywności. Wybrałam 18 rodzimych produktów, które znajdziemy na każdym targu czy w osiedlowym warzywniaku, ich cena będzie przystępna, a sposób przygotowania prosty.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij