Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Syndrom białego fartucha

Syndrom białego fartucha
Ilustracja: shutterstock

Idziesz do lekarza po zwykłe zaświadczenie czy skierowanie i... organizm odmawia posłuszeństwa: skacze ciśnienie, pocą się ręce, pojawiają się kłopoty żołądkowe. Znasz to? Być może cierpisz na „syndrom białego fartucha”.

To zjawisko lekarze określają jako niekontrolowaną reakcję pacjenta w obecności personelu medycznego.Definicja naukowa syndromu (efektu) białego fartucha w zasadzie opisuje cały problem. To reakcja pacjenta w obecności personelu medycznego związana z nagłym, powtarzającym się w czasie kolejnych wizyt lekarskich wzrostem ciśnienia krwi. Z badań naukowców z Barcelony wynika, że aż co trzeci pacjent z podwyższonym ciśnieniem tętniczym (zazwyczaj powyżej wartości 140/90 mmHg) zmaga się z syndromem białego fartucha, przy czym zdecydowana większość jest przekonana, że choruje na oporne na leczenie nadciśnienie.

Wszystkiemu winny lekarz?

To prawdopodobne. Ostatnie badania wskazują, że częstość występowania nadciśnienia białego fartucha jest mniejsza w sytuacji, kiedy badanie przeprowadzane jest przez pielęgniarkę lub innego członka personelu, ale nie lekarza. W teorii. W rzeczywistości trudno szukać winowajców – przyznaje psycholog Tomasz Duda. Syndrom białego fartucha wywołuje nie tylko lekarz i jego tytułowy kitel, przecież często specjaliści przyjmują nas w „cywilnym ubraniu”. Tak naprawdę największy wpływ na nasze samopoczucie mają szczegóły: atmosfera gabinetu lekarskiego, leżanka, stetoskop, strzykawka, a u niektórych nawet specyficzny zapach przychodni. Sięgając do sedna tego problemu, można stwierdzić jedno: boimy się. Niektórzy bólu, inni niekorzystnej diagnozy, a jeszcze inni wstydzą się rozmowy o sprawach intymnych. – Wizyta u lekarza, nawet medycyny pracy, zawsze wzbudza poczucie niepewności i braku kontroli. Oddajemy się w ręce specjalisty i nie bardzo wiemy, co dalej z nami zrobi. Te przyczyny najczęściej pozostają w naszej podświadomości, dlatego sami nie jesteśmy w stanie wskazać, skąd ten lęk, zupełnie nieuzasadniony – zaznacza Duda.

Sam skok ciśnienia nie powinien mieć większego wpływu na nasze zdrowie. Lekarze podkreślają, że w ten sposób reagujemy na wiele sytuacji stresowych. Nasze ciśnienie wariuje, gdy właśnie braliśmy udział w stłuczce, kłócimy się z partnerem czy zgubiliśmy portfel. To naturalna reakcja organizmu. Niebezpiecznie jest dopiero wtedy, gdy lekarz po dokonaniu pomiaru błędnie diagnozuje nadciśnienie tętnicze i przepisuje niepotrzebne leki. Dlatego, jak zaznaczają specjaliści, ciśnienie warto badać regularnie, najlepiej w warunkach domowych. To najbardziej powszechna metoda odróżniania nadciśnienia „gabinetowego” od faktycznego. W przypadkach, gdy pacjent nie ma możliwości samodzielnego pomiaru, lekarze zlecają badanie tzw. Holtera ciśnieniowego. Urządzenie mierzy ciśnienie w ustalonych odstępach czasu przez całą dobę. W czasie badania pacjent przebywa w domu i wykonuje codzienne zajęcia, dlatego pomiar jest wiarygodny.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij