Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Uwaga: waga!

Uwaga: waga!
Zdjęcie: shutterstock

Decyzja zapadła: od dziś się odchudzasz. Nie jest łatwo, ale przez kilka dni trzymasz się dzielnie. Aż do poniedziałku. Stajesz na wadze i… twoja motywacja leci na łeb, na szyję. Na wyświetlaczu pojawia się liczba, której nie zamierzałeś zobaczyć. Ważysz więcej niż przed rozpoczęciem diety!

Co zrobiłeś źle? Przestrzeganie zaleceń dotyczących zdrowego żywienia to jedno, ale koronna zasada, która powinna przyświecać każdemu walczącemu z nadwagą, brzmi: nigdy, przenigdy nie waż się w poniedziałek. Zabawne? W tym szaleństwie jest metoda.

Połączone siły badaczy amerykańskich (Cornell University) i fińskich (VTT Technical Research Centre of Finland i Tampere University of Technology) postanowiły przyjrzeć się temu, co dzieje się z wagą człowieka w poszczególne dni tygodnia. Grupę osiemdziesięciu dorosłych w wieku od 25 do 62 lat poproszono, aby ważyli się codziennie po przebudzeniu, obowiązkowo przed śniadaniem. W analizie uwzględniono jedynie te pomiary, które były wykonywane przynajmniej przez 15 kolejnych dni (wśród uczestników znaleźli się i tacy, którzy prowadzili dzienniczek przez blisko rok). Głównym celem badania było zaobserwowanie, czy wahania wagi zależą od dnia tygodnia. Wyniki pomiarów podzielono na trzy grupy: tych, którym kilogramów (przynajmniej 3 proc. wagi wyjściowej) ubyło, tych, którzy przytyli (o co najmniej 1 proc.) i takich, u których nie zaobserwowano większych zmian. Następnie naukowcy zabrali się do analizy porannego ważenia w ramach poszczególnych dni i pełnych tygodni.

Nie lubię poniedziałku…

Efektem porównania pomiarów było wyodrębnienie wyraźnego, cyklicznie powtarzającego się rytmu: waga wędrowała w górę po weekendzie, a spadała począwszy od wtorku, osiągając najniższe wartości w piątek. Rytm ten był najbardziej widoczny w grupach, które wagę traciły lub utrzymywały: gramy przybywały, począwszy od soboty, ale już od wtorku zaczynało ich ubywać. Osoby z grupy, która utyła, nie prezentowały tak regularnych zmian. Minimalna i maksymalna waga nie pojawiały się systematycznie w tych samych dniach, choć w obrazie całego tygodnia były widoczne.

Jaki z tego wniosek? Okazuje się, że różnica pomiędzy tymi, którzy w ostatecznym rozrachunku osiągają cel i chudną, a tymi, którym się to nie udaje, leży w zaobserwowanym wzorze lub w jego braku. Nieomal każdy traci wagę w dni robocze, a w weekendy tyje. Sukces nie zależy od tego, ile przybieramy w sobotę i niedzielę, ale ile jesteśmy w stanie zrzucić w pozostałe dni. Przestrzeganie rozsądnej diety od poniedziałku do piątku jest w stanie zrekompensować weekendowe kulinarne szaleństwa (ale uwaga! szaleństwo to raczej ciasteczko niż góra ciasteczek i jedno piwo zamiast kontenera).

Oto dobra wiadomość: niewielki wzrost wagi w weekend jest zupełnie normalny. To nie żadne tycie, to tylko najzwyklejszy, naukowo potwierdzony rytm. Zdrowe jedzenie w pozostałe dni tygodnia ma większe znaczenie niż okazjonalne grzeszki. I tego się trzymajmy. A dla poprawy samopoczucia ważymy się w piątek!

Badanie „Rytm wagi” opublikowało czasopismo „Obesity Facts”


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij