Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Wampiry energetyczne – istnieją?

Wampiry energetyczne – istnieją?
Wampiry energetyczne - istnieją czy nie? Ilustracja: shutterstock

Zabierają naszą energię, sprawiają, że czujemy się wyczerpani, mają w sobie coś, co nas przygnębia. Wampiry energetyczne. Czy takie osoby faktycznie istnieją? A może to tylko złudzenie towarzyszące problemom, które mamy sami ze sobą? Sprawdzamy to z psychologiem.

Odpowiedź brzmi: wampiry energetyczne istnieją naprawdę. – To osoby, które – używając metafory – przerzucają na nas ciężar swoich problemów, lęków i rozterek – przekonuje psycholożka Aneta Kopik. – Obawy i rozmaite lęki ma niemal każda dorosła osoba. Ale tylko niektórzy regularnie bombardują informacjami o nich swoich współtowarzyszy – dodaje. Co ciekawe, w polu rażenia działania wampira energetycznego zwykle znajdują się osoby, które nie są mu zbyt bliskie. – Nie mogą być też jednak zbyt odległe – twierdzi Aneta Kopik. – Z jednej strony za wampira energetycznego nie uznamy recepcjonistki, którą mijamy codziennie w biurze, ani pracownicy działu kadr, do której zaglądamy raz w miesiącu. Z drugiej zaś nasi partnerzy, dzieci czy rodzice, z którymi mieszkamy pod jednym dachem, też raczej nie będą na nas tak działać, bo ze względu na częstotliwość kontaktów w relacji z nimi potrafimy najczęściej zdobyć się na szczerość – dodaje psycholożka.

Jakich ludzi wampiry energetyczne wybierają na swoje ofiary? Zdaniem eksperta na ich działanie szczególnie narażone są osoby, które zbyt mocno boją się naruszyć zasady dobrego wychowania, bo obawiają się, że rozmówca się obrazi. – Kiwamy głową, uśmiechamy się, udajemy zaangażowanie, chociaż po cichu myślimy sobie: „Boże, on znowu opowiada o swoich sukcesach” albo: „Czy ona zawsze musi opowiadać z takimi detalami o tym, co jej się przytrafiło?” – przekonuje Aneta Kopik. – Na zewnątrz wszystko jest w porządku, ale w środku jesteśmy wykończeni – dodaje. Powód takiego stanu jest jeden. Przez większą część (albo i całość…) rozmowy nie mogliśmy się poczuć naturalnie.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij