Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Więcej radości!

Więcej radości!
Zdjęcie: shutterstock

Dorastając, oduczamy się zabawy, stopniowo przestajemy się wygłupiać i potrzebujemy „mądrzejszych” powodów do śmiechu. Bywa, że całymi dniami zachowujemy się zupełnie poważnie i nie dostarczamy sobie zbyt wielu powodów do radości. A radość jest zdrowa!

Co sprawia, że czujemy się lekko i beztrosko? Jazda na rowerze w słoneczny dzień? Bieganie z psem, może pływanie w jeziorze? W dzieciństwie mogło to być po prostu rysowanie patykiem po piasku. Potrafiliśmy zatonąć w zabawie, kompletnie stracić poczucie czasu i rzeczywistości. Tarzaliśmy się ze śmiechu i nieraz zdarzyło się nam dostać od tego wszystkiego czkawki.

Dorośli ludzie wymyślili sobie swoje zabawy. Nie mają one jednak tych znamion co zabawy dziecinne, to bardziej po prostu formy socjalizacji. Teraz spotykamy się w klubach, na prywatkach, odurzamy nieco i zwykle w niezbyt wygodnych butach podrygujemy na parkietach. To jest jedna z form dostarczania sobie rozrywki, ale dobrze, żeby nie była jedyna. Bo przecież radości życia nie warto szukać tylko w klubach!

Radość – przecież masz to!

Radość i wesołość to coś, co w dużej mierze wynika z nas samych. Nie zawsze mamy wpływ na to, co nas w ciągu dnia spotka, i nie zawsze będą to rzeczy najprzyjemniejsze. To, jak na te różnorodne okoliczności reagujemy, jest w pełni naszym wyborem. Możemy niejedną krępującą sytuację obrócić w żart, jednak żeby to zrobić, musimy faktycznie mieć w sobie ten zasób, trochę lekkości i wesołości. Jak go pielęgnować? W miesiącach, w których praktycznie nie widzimy słońca, może być szczególnie ciężko. O sposoby na więcej radości w życiu zapytałam Piotra Bielskiego.

Na polskim rynku chyba nie ma lepszego specjalisty od radości. Ludzie przychodzą do niego po to, żeby na nowo nauczyć się śmiać. Piotr jest pierwszym polskim joginem śmiechu, który wyszkolił w tej sztuce już ponad 150 instruktorów. Chociaż termin „joga śmiechu” może brzmieć trochę kuriozalnie, ma wiele sensu. Nasze ciała bowiem nie do końca potrafią odróżnić śmiech udawany od tego spontanicznego. Dlatego po dłuższej chwili udawania czujemy się naprawdę rozbawieni, a nasze ciała są zalewane endorfinami. Radością można więc dbać o ciało i ducha jednocześnie. 

Skąd Piotr czerpie radość życia? Postanowił dać nam trzy wskazówki.

1. Słucham serca. Gdy przeczytałem w internecie o kursie nauczycielskim jogi śmiechu w Indiach, zacząłem skakać, śmiać się, bawić jak dziecko. Oczywiście umysł przeszkadzał ze swoim klasycznym „zaraz, zaraz!”. Podążyłem jednak za tym, co lekkie, przyjemne, co sprawia, że serce się cieszy. Nie żałuję, bo dzięki temu, że zdecydowałem się wziąć udział w kursie, teraz żyję z jogi śmiechu i profesjonalnie zajmuję się szerzeniem radości. Nie mógłbym sobie tego wcześniej wymarzyć, a tym bardziej racjonalnie zaplanować.

2. Pytam siebie, co kojarzy mi się z dziecięcą radością, i wprowadzam to w życie na dorosły sposób. Tak właśnie niedawno wróciłem do jazdy na rolkach i hulajnodze. I okazało się, że nie tylko mam z tego radość, ale to też całkiem sensowne nowoczesne środki poruszania się po mieście.

3. Śmieję się, śmieję i jeszcze raz śmieję. Niezależnie od nastroju. Nie zawsze mam wpływ na to, co funduje mi świat zewnętrzny, ale za sprawą codziennej praktyki jogi śmiechu czuję się lepiej i witam świat z elementarną wesołością.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij