Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Wybieramy krem na zimę

Wybieramy krem na zimę
Zdjęcie: shutterstock
Jaki krem jest odpowiedni, gdy temperatura spada? Tłusty czy nawilżający? Co powinien mieć w składzie albo – odwrotnie – czego nie powinien mieć? Podpowiadamy, jak wybrać zimowy krem, by nasza skóra była zadowolona.

Jest kilka mitów związanych z kremami na zimę. Np. taki, że koniecznie muszą być bez wody, bo woda z kremu zamarznie na skórze i odmrozimy nie tylko nos. Czy to faktycznie prawda? Sprawdźmy, o co chodzi z tymi kremami.

Krem bez wody

Najpełniejszą ochronę przed wiatrem i mrozem zapewniają kremy bez wody. Taki krem na bazie np. masła shea i olejów roślinnych (ze słodkich migdałów, z pestek winogron czy oleju konopnego) doskonale natłuści i odżywi skórę twarzy zimą, a przede wszystkim zapewni jej warstwę ochronną. Jest zwykle gęsty, tłusty i bardzo esencjonalny, więc wystarczy stosować go w niewielkiej ilości.

Krem typu „woda w oleju”

Ujemna temperatura na zewnątrz nie oznacza, że kremy na bazie wody mamy wyrzucić do kosza. Trzeba sprawdzić konsystencję. Jeżeli krem jest tłusty, to mimo że zawiera wodę, składa się w większości z oleju (to krem typu „woda w oleju”). Możemy go z powodzeniem zastosować na mróz. Zapomnijmy za to o lekkich kremach-żelach (czyli kremach typu „olej w wodzie”). Wody jest tam dużo więcej i wychodząc na mróz, możemy mieć uczucie ściągniętej skóry.

Krem bez gliceryny

Niepożądanym składnikiem kremu na zimę jest gliceryna, zwłaszcza jeśli znajduje się na pierwszych miejscach w składzie. Dlaczego? Bo gliceryna wiąże wodę i skóra na mrozie może pękać. Zdarza się to najczęściej w balsamach do ust. Mimo smarowania usta są popękane. Gliceryna jest dobra tylko na lato, ale nie na zimę. Zamiast niej szukajmy w składzie wosków, najlepiej naturalnego wosku pszczelego. Jest gęsty, nie trzeba go co chwila nakładać i zapewnia ochronę przed wiatrem i mrozem.

Pożądana parafina

Oprócz tego, że świetnie pielęgnuje skórę atopową, parafina (olej mineralny) sprawdza się również w składzie kremów na mróz. Zapobiega odparowywaniu wody z naskórka, dlatego stanowi dobrą ochronę przed mrozem. Kremy na bazie parafiny nie muszą zawierać wody. Taki krem będzie łatwy w aplikacji i zapewni dobrą ochronę podczas zimowych spacerów.

Filtr UV

Zimą, zwłaszcza w słonecznie dni, nie zapominajmy o kremach z filtrem. Najlepiej z filtrem mineralnym, który odbija promieniowanie słoneczne, a nie je pochłania, jak filtry chemiczne. Filtr jest niezbędny w górach, gdzie słońce dodatkowo odbija się od śniegu i łatwo o podrażnienia skóry spowodowane poparzeniami słonecznymi. Widziałam niejednego narciarza, któremu schodziła skóra na twarzy. To zdecydowanie nie jest sposób na odnowę naskórka.

Na koniec pamiętajmy, że dobór kremu to sprawa indywidualna. Nie ma jednego kremu dobrego dla wszystkich. Nie trzeba się też martwić, że jeśli nie zużyjemy w sezonie całej tubki zimowego kremu, to wczesną wiosną wyląduje on w koszu. (Lepiej nie trzymać go do kolejnej zimy ‒dotyczy to zwłaszcza kremów naturalnych, które nie zawierają konserwantów zapewniających im wieloletni żywot na łazienkowej półce). Gdy mrozy zelżeją, zimowy krem można z powodzeniem zużyć do rąk i stóp. 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij