Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Wypadek drogowy: jak pomóc?

Wypadek drogowy: jak pomóc?
Ilustracja: Ola Dyktyńska
Klakson, ostre hamowanie i potężne uderzenie. Jesteś świadkiem wypadku drogowego. Nieważne, czy to pozornie zwykła stłuczka, czy wyglądający poważnie wypadek. W rozbitym samochodzie może być ktoś, komu uratujesz życie. Od pierwszych kilku minut i reakcji takich osób jak ty wiele zależy. Oto najlepszy schemat postępowania w wypadku drogowym.

Jeśli zdarzył się wypadek drogowy, a ty kierujesz samochodem, to w pierwszej kolejności musisz zatrzymać auto w bezpiecznym miejscu. Nie podjeżdżaj za blisko, aby było miejsce dla służb, które zostaną wezwane - dla policji, straży pożarnej, pogotowia. Następnie, żeby ten wypadek się nie rozrósł, warto zabezpieczyć miejsce zdarzenia. Po pierwsze: rozstaw trójkąt ostrzegawczy (od 30 do 100 metrów, im gorsza pogoda i gorsza widoczność, tym dalej go ustaw). Jeśli jesteś przechodniem, a nie kierowcą, możesz zatrzymać jakiś samochód i kierowcę poprosić o rozstawienie trójkąta. Po drugie: zadbaj o to, żebyś był widoczny na drodze. Załóż kamizelkę lub jakiś element odblaskowy. Jeśli nie masz, poproś innych kierowców, na pewno ktoś znajdzie na przykład odblaskową opaskę na rękę. Po trzecie: zanim zbliżysz się do uszkodzonego w wypadku samochodu, z daleka oceń zagrożenie – zobacz, czy nie ma płomieni, czy nic się nie dymi albo czy coś nie wycieka. Jeżeli coś takiego zauważysz, natychmiast zadzwoń po straż pożarną. Z daleka może ci się wydawać, że wycieka płyn do spryskiwaczy, a to będzie benzyna. Nie zbliżaj się i postaraj się, żeby nikt inny też nie podchodził.

– Jeśli nic się nie dzieje z samochodem, a widzimy, że w środku jest człowiek, to dobrze wyciągnąć kluczyki ze stacyjki i rzucić pod nogi kierowcy. To jest umowne miejsce między innymi dla straży pożarnej. To ważne, bo kierowcy mają odruch wyciągania kluczyków i chowania do kieszeni. Następnie trzeba zaciągnąć hamulec ręczny, a jeśli mamy wątpliwość, czy działa, można podłożyć gaśnicę pod koło – podpowiada Agnieszka Skura, koordynator okręgowy pierwszej pomocy Mazowieckiego Oddziału Okręgowego Polskiego Czerwonego Krzyża.

Wariant 1: poszkodowany oddycha

Co dalej? To była łatwa część... Teraz zaczyna się poważniej. Twoim zadaniem jest ocenić stan poszkodowanego – w pierwszej kolejności przytomność. – Najlepiej zapytać tę osobę, co się stało, i poprosić o otwarcie oczu. Jeśli nie otworzy ich od razu, możemy poklepać po ramieniu, ale delikatnie i przyjacielsko. Taki dotyk może spowodować, że zareaguje – tłumaczy Agnieszka Skura. Rozmawiamy, pytamy, co się stało, jak się czuje, czy coś ją boli, czy choruje na jakieś choroby i czy bierze jakieś leki. Jeżeli nie zareaguje, to znaczy, że jest nieprzytomna. – W tym momencie musimy zawołać pomoc, czyli zorganizować kogoś, kto na nasz znak zadzwoni na pogotowie ratunkowe. Wypadek zawsze wzbudza ciekawość, ludzie podchodzą i często są chętni do pomocy – mówi nasz ekspert z PCK. – Wyznaczmy jedną konkretną osobę. Zapytajmy, jak ma na imię, wtedy łatwiej będzie się wam porozumiewać, ona będzie czuła większą odpowiedzialność i nie będzie już w pełni obcą osobą – dodaje.

Po ustaleniu, że poszkodowany jest nieprzytomny, musisz sprawdzić oddech. Żeby nie mieć kontaktu z wydzielinami, najlepiej założyć gumowe, jednorazowe rękawiczki. Warto je zawsze nosić przy sobie, tak jak się nosi portfel, chusteczki czy klucze. Jeśli nie masz rękawiczek, użyj kawałka torby foliowej albo opakowania od chusteczek higienicznych. Osoba poszkodowana w samochodzie, jeśli jest nieprzytomna, zwykle będzie siedzieć pochylona do przodu. – Wtedy oddech sprawdzamy dwoma dłońmi. Wierzch jednej dłoni (po odsunięciu rękawiczki) zbliżamy do nosa i ust poszkodowanego. Powinniśmy poczuć powiew powietrza. W tym samym czasie drugą dłoń kładziemy w okolicach przepony na dole pleców. Pod tą dłonią powinniśmy poczuć ruch. W ten sposób sprawdzamy oddech przez 10 sekund - muszą być minimum dwa oddechy. Jeden często oznacza nieprawidłową pracę serca – mówi Agnieszka Skura z PCK. Jeśli poszkodowany oddycha, prosimy osobę z telefonem, żeby zadzwoniła na pogotowie i powiedziała, że miał miejsce wypadek i że jest poszkodowany: nieprzytomny, ale oddycha. To wystarczy, dyspozytor sam dopyta o niezbędne szczegóły. 

Jeśli ofiara wypadku jest nieprzytomna, oddycha i siedzi w bezpiecznym samochodzie, ważne jest, żeby zostawić ją w tym samochodzie. – Występuje duże prawdopodobieństwo, że poszkodowany w wypadkach komunikacyjnych będzie miał uraz głowy, uraz kręgosłupa lub krwotok wewnętrzny. Ruszając go, możemy to pogłębić – ostrzega ekspert.

Co dalej? Monitorujemy co minutę oddech tą samą metodą co na początku (dwoma dłońmi). Warto też poszkodowanego przykryć, bo ma zaburzoną termoregulację. I mówić do niego. – To, że ofiara nie reaguje, nie znaczy, że nas nie słyszy. Słuch jako zmysł wyłącza się ostatni, jest więc duża szansa, że ofiara słyszy, co się dookoła niej dzieje. Mówmy powoli, spokojnie, opisujmy, co robimy – zachęca Agnieszka Skura.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij