Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy organizm

Zabójcze terapie

Zabójcze terapie
Obraz: H.Bosch "Leczenie głupoty"

Praktyki medyczne, których skutkiem – zamiast ustąpienia dolegliwości – było pogorszenie się stanu zdrowia lub nawet zgon pacjenta, były jeszcze nie tak dawno zupełnie powszechne. A medycyna i zabobon stanowiły nierozłączny duet.

Na ból głowy? Trepanacja

Trepanacja, rozpowszechniona w Europie przez słynnego greckiego lekarza Galena, była zalecana w wypadku krwiaków związanych w urazami „wojennymi” - tu faktycznie mogła pomóc. Gorzej że uparcie stosowano ją przy migrenach, epilepsji i problemach psychicznych, w leczeniu których była nie tylko nieskuteczna, ale też śmiertelnie niebezpieczna.

Przeprowadzano ją z pomocą specjalnego urządzenia, które nazywało się trepan i z wyglądu przypominało duży korkociąg. Z tą jednak różnicą, że zamiast szpikulcem był on zakończony otwornicą z ząbkami. Z jej pomocą robiono otwór w czaszce, przez który miał uchodzić nadmiar chorobotwórczych „humorów” znajdujących się w organizmie lub „złe duchy”, gdy chodziło o związane z opętaniem choroby psychiczne.

Lekarze chętnie wykonywali trepanacje, ponieważ honoraria były spore, a ryzyko zgonu stosunkowo niewielkie. Jeżeli zabieg przeprowadzono poprawnie, istniało jedynie zagrożenie wdania się zakażenia. Dlatego umierało „zaledwie” 10 do 20 procent pacjentów. Pozostali zaliczali się do szczęściarzy, którym terapia nie zaszkodziła. Choć, oczywiście, także nie pomogła.

Tagi: nauka

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij