Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Zapachy, od których boli głowa

Zapachy, od których boli głowa
Zdjęcie: shutterstock
Zastanawiasz się, dlaczego w domu boli cię głowa? Rozejrzyj się wokół siebie i poszukaj… zapachów. Niektóre zapachy, zwłaszcza te sztuczne, mogą fatalnie wpływać na samopoczucie.

Czają się w najmniej spodziewanych miejscach. Wchodząc do galerii handlowej, często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że witają nas nie tylko automatycznie rozsuwane drzwi, ale też specjalnie rozpylany zapach, już na samym wejściu. O ile w miejscu pracy czy na zakupach nie zawsze możemy wyeliminować szkodliwe aromaty pseudowanilii, o tyle w domu warto zadbać o to, aby sztuczny zapach nie atakował z każdej strony.

Sztuczne zapachy to częsta przyczyna bólu głowy. Odpowiedzialne są za to zawarte w kompozycjach zapachowych ftalany. To związki chemiczne stosowane w przedmiotach codziennego użytku. Są szkodliwe dla kobiet (szczególnie w ciąży, bo wpływają na gospodarkę hormonalną), dla mężczyzn (obniżają jakość nasienia), a także dzieci (mogą powodować astmę). W badaniach na myszach okazały się rakotwórcze. Jak je rozpoznać? Ftalany to zapach „nowości”, czyli zapach nowego samochodu czy wykonanej ze sztucznego tworzywa zasłonki prysznicowej. Ukrywają się np. w perfumach, gdzie nie są wymienione na liście składników. Zobaczcie, gdzie je znajdziecie i jak możecie zmniejszyć ich fatalny wpływ na zdrowie:

1. Perfumy i dezodoranty

Nie namawiam absolutnie do rezygnacji z perfum. Ale jeżeli często boli cię głowa, nie używaj perfum bezpośrednio na ciało, tylko na włosy i ubranie. Nie kupuj balsamu do ciała z tej samej linii co perfumy. To mieszkanka chemicznych substancji o zbliżonej do perfum nucie zapachowej. Producent nie skupił się jednak na naturalnych wyciągach roślinnych i odżywczych składnikach, tylko na sztucznym zapachu. Jego nośnikami są emulgatory i konserwanty, które nie służą skórze. Używając perfum, wybierz raczej bezzapachowy balsam do ciała. Podobnie wygląda sytuacja z dezodorantami. Pomijając szkodliwe sole aluminium zawarte w dezodorantach, lepiej wybierać wersje bezzapachowe.

2. Odświeżacz powietrza

Zapach górskiej łąki albo morskiej bryzy w domu? Tak, ale tylko jeśli mieszkasz w Zakopanem albo na Helu. Nie da się, niestety, przenieść tego zapachu do aerozolu ani tym bardziej go wydobyć, włączając zapachową wtyczkę do kontaktu. Przebywanie w zamkniętym pomieszczeniu z takimi pachnącymi „umilaczami” to prosta recepta na migrenę. Ulgę przynosi dopiero przewietrzenie pomieszczenia. Jednak tego typu odświeżacze najczęściej umieszczane są w łazience czy toalecie, a więc w pomieszczeniach, w których zwykle nie ma okien. W ten sposób gromadzi się tam najwięcej ftalanów. Dlatego w toaletach publicznych wyposażonych w automatyczne odświeżacze powietrza powinno się przebywać jak najkrócej. W domu lepiej zrezygnować całkowicie ze sztucznych odświeżaczy i po prostu regularnie wietrzyć mieszkanie.

3. Płyn do płukania tkanin

Mam wrażenie, że to marketingowy wytwór dla spragnionych zakupów konsumentów. Zapach roznoszony przez „uroczego mięciutkiego i puszystego misia” odczują najpierw dzieci. Objawia się swędzeniem skóry i kłopotami z koncentracją. Dorośli będą zmagać się z rozdrażnieniem i oczywiście również bólem głowy. W końcu zapach na świeżo wypranej koszuli ma się utrzymywać przez cały dzień. Czyli przez cały dzień narażamy się na szkodliwe dla zdrowia ftalany. Czego używać zamiast płynu do płukania tkanin? Niczego. Ubrania nie odczują specjalnej różnicy (a jeansy noszą się nawet lepiej bez płynu do płukania). My owszem. Zdecydowanie na lepsze.

4. Zapachowe środki czystości

Cytrynowe mleczko do szorowania to niemal klasyka gatunku. Tylko że bardzo często gdy sprzątamy łazienkę owym popularnym cytrusowym specyfikiem, robi nam się niedobrze. Jeżeli dołożymy do tego kostkę toaletową w tej samej tonacji i płyn do mycia naczyń – mamy chemiczny koktajl, który wdychamy kilka razy dziennie we własnym domu. Z drugiej strony czyszczenie wszystkiego wodą z octem (to najprostszy ekologiczny środek czystości) już na samą myśl przyprawia mnie o ból głowy. Starajmy się zatem wybierać takie środki czystości, które nie są silnie aromatyzowane. Na rynku pojawia się coraz więcej naturalnych preparatów, nieco droższych, ale za to bez szkodliwego oddziaływania na nasze zdrowie.

Jeśli mimo wszystko mamy ochotę na jakiś naturalny aromat w naszym domu (i niekoniecznie musi to być związane z gotowaniem czy pieczeniem), polecam świece wykonane z ekologicznego wosku sojowego i naturalnych olejków eterycznych. Gwarantowana aromaterapia dla ducha i ciała. Ekologicznie i przyjemnie. 

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij