Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Zieleń w upały ratuje życie!

Zieleń w upały ratuje życie!
Zdjęcie: shutterstock

Mocna teza, ale chyba uprawniona, skoro – jak twierdzą autorzy badań przeprowadzonych równocześnie w Madrycie, Paryżu i Rzymie ‒ letnie fale ekstremalnych upałów uśmiercają najwięcej ludzi tam, gdzie nie ma zieleni.

Latem jednym z głównych zagrożeń dla zdrowia stają się fale gorącego powietrza, które od czasu do czasu napływa z tropików. W miastach takie powietrze zostaje dodatkowo podgrzane przez asfalt i beton. W rezultacie metropolie zmieniają się w piekarniki.

Częstotliwość fal skrajnych upałów rośnie. Wynika to z tego, że w wielkich aglomeracjach europejskich średnie temperatury lipca i sierpnia podniosły się o 2‒3 st. C od początku XX w. O tyle samo mają wzrosnąć w ciągu kilku następnych dekad. Tak prognozują klimatolodzy. Jeśli się nie mylą, wkrótce w naszych miastach, i tak już nieźle rozgrzanych, temperatury powyżej 30 st. C staną się normą. I to właśnie jest szczególnie niepokojące. Jeśli taki skwar mija po 2‒3 dniach, to pół biedy. Gorzej, gdy skrajnie wysokie temperatury utrzymują się przez tydzień lub dłużej. Z każdym dniem takiego upału organizm człowieka słabnie.

Lekarze ostrzegają, że w Europie rośnie liczba zgonów związanych z groźnymi upałami. Ofiarami są głównie ludzie starsi oraz osoby cierpiące na choroby układu krążenia. Także małe dzieci, które łatwo się przegrzewają, fatalnie znoszą skwar. Jednak nie wszyscy ci, którzy należą do grup ryzyka, są w równym stopniu narażeni. Wiele zależy od… miejsca zamieszkania. Pokazały to badania, w ramach których przeanalizowano blisko 52 tys. zgonów odnotowanych podczas fal upałów, które w latach 1999‒2006 wystąpiły w trzech stolicach europejskich: Madrycie, Paryżu i Rzymie.

Oazy w aglomeracji – to jest to!

Naukowców szczególnie interesowało, gdzie mieszkały ofiary gorąca. Chcieli sprawdzić, jakie czynniki społeczne, demograficzne i ekonomiczne mogą zwiększać ryzyko zgonu w mieście podczas fali upałów. Spośród wielu zmiennych, które wybrano do analiz, kluczowe znaczenie, jak się okazało, miały dwie ‒ stan budynku oraz ilość zieleni w okolicy. W rejonach miasta pozbawionych terenów zielonych, w których na dodatek domy postawiono z byle jakich, łatwo się nagrzewających materiałów, upały zabijały dwa razy więcej ludzi niż w dzielnicach zielonych. Z ustaleń drugiej grupy badaczy, która sprawdziła częstotliwość wzywania karetek pogotowia podczas upałów, wynika, że do betonowych dzielnic ambulanse wyjeżdżały 3‒4 razy częściej aniżeli do mieszkańców zielonych dzielnic. Kryzysowy okazywał się zwykle czwarty dzień upałów. Wtedy liczba zgonów gwałtownie rosła.

‒ Rola zieleni nie polega tylko na tym, że poprawia nam nastrój. W miastach jej znaczenie jest o wiele większe. Krótko mówiąc, ratuje ona wielu ludzi od śmierci, gdy temperatury stają się trudne do zniesienia – mówi jeden z autorów badań Xavier Basagaña z barcelońskiego Institute for Global Health. Jego zdaniem zakładanie parków oraz masowe zazielenianie placów i ulic powinno być uznane za ważny element profilaktyki zdrowotnej. – Zieleń schładza miasta, przynosi ulgę jego mieszkańcom, co ma szczególne znaczenie dla tych, którzy nie mogą skryć się przed upałem we własnym ogrodzie lub domu z grubymi ścianami – komentuje Basagaña. Wyniki badań opublikowało fachowe czasopismo naukowe „Journal of Epidemiology and Community Health”. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij