Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Zoom na bloga: Fashionelka

Zoom na bloga: Fashionelka
Zdjęcie: Eliza Wydrych

Eliza Wydrych, autorka bloga Fashionelka.pl, jest 23-letnią studentką psychologii. Swojego lifestyle’owego bloga, który ma 600 tys. odsłon miesięcznie, prowadzi od czterech lat. Opowiada nam o swojej pasji, sukcesach, słabościach i zdrowym stylu życia.

Jesteś jedną z najpopularniejszych blogerek. Skąd wziął się pomysł na blogowanie?

To była szybka decyzja – totalny spontan. Zawsze chciałam mieć swoje miejsce w sieci, w którym mogłabym dzielić się z ludźmi moimi spostrzeżeniami dotyczącymi mody, proponować im własne stylizacje, inspirować ich, podsuwać ciekawe trendy. Więc gdy pojawiła się okazja, po prostu ją wykorzystałam. I dziś myślę, że była to najlepsza decyzja w moim życiu.

Jak myślisz, dlaczego właśnie twój blog cieszy się tak dużym zainteresowaniem?

Myślę, że chodzi o naturalność, prostotę i minimalizm w moich stylizacjach. Dziewczyny szukają w internecie inspiracji na co dzień. Potrzebują klasycznych zestawień do pracy, na spotkanie, na uczelnie czy do kina. I na moim blogu je znajdują. A dodatkowo odkąd fashionelka.pl jest blogiem lifestyle’owym, poruszającym nie tylko tematy związane z modą, ale też urodą, podróżami i zdrowym stylem życia, liczba czytelników, komentarzy i wyświetleń bloga znacznie wzrosła. Widać, że czytelnicy potrzebują takiego miejsca w sieci, bo wracają po więcej. Ten blog to moje oczko w głowie. Nie popadam jednak w samozachwyt i wciąż kombinuję, co zrobić, by blog stał się jeszcze ciekawszy. Przeglądam lifestyle’owe magazyny, śledzę inne blogi, dużo czytam, ale najczęściej inspiruje mnie po prostu obserwacja ludzi na ulicy. Dlatego tak lubię street fashion, kiedyś nawet prowadziłam takiego bloga.

Uznajesz coś takiego jak modowy autorytet?

Nie do końca. Nie chcę nikogo naśladować. Co nie znaczy, że nie mam modowych fascynacji. Uwielbiam na przykład Grace Coddington, dyrektor kreatywną amerykańskiego „Vogue’a”, podoba mi się styl Olivii Palermo, sióstr Olsen czy Alexy Chung, ale nigdy nie mogłabym o żadnej z nich napisać, że jest moim autorytetem. Są dla mnie po prostu inspiracją.

Twój przepis na udane życie.
Powiem banalnie: chcę być szczęśliwa. A dla mnie to oznacza wciąż nowe ambicje i poszukiwanie sposobów, by zrealizować to, na czym mi zależy. Myślę, że to właśnie ambicja pozwala żyć lepiej. Najgorsze, co można zrobić, to zgodzić się na jakiś stan rzeczy i tkwić w nim, mimo że to stagnacja, regres. Jeśli coś nas frustruje, zmieńmy to: zmieńmy pracę, faceta, znajomych, jeśli przez nich w naszym życiu pojawia się zgrzyt. Tylko tyle i aż tyle.

Na blogu poruszasz tematy związane ze zdrowym stylem życia. Przyznaj się, żyjesz zdrowo?

Nie mam innego wyjścia – muszę być jak najzdrowsza, bo nie potrafię chorować. Zupełnie. Mam totalnie obniżony próg odporności na ból. Byle infekcja, ból brzucha czy głowy, a ja już leżę i lamentuję, że umieram. Więc robię, co mogę, by jakakolwiek niedyspozycja spotykała mnie jak najrzadziej. Staram się, naprawdę się staram… Ale z drugiej strony nie ulegam modom i chwilowym „zdrowym trendom”. Kieruję się zdrowym rozsądkiem. Od jakiegoś czasu na przykład wszyscy trąbią o tym, że mleko jest niezdrowe. Naczytałam się o tym, że mleko jest szkodliwe dla zdrowia człowieka, że nie trawimy enzymów w nim zawartych itd. A mnie nigdy nie zaszkodziło, więc nie mam powodów, by go unikać. Skoro mój organizm nie sygnalizuje, że coś jest nie tak, to nie zawracam sobie tym głowy. Podobnie jest z glutenem. Z ostatnich newsów wynikałoby, że to cichy zabójca. Ale gdy zorientowałam się, ile produktów zawiera gluten, poddałam się bez walki. Chyba byłabym bez glutenu po prostu nieszczęśliwa. Ze zdrowych nawyków pielęgnuję jeszcze dłuuuugi sen. Wysypiam się zawsze i uwielbiam to. Właściwie chyba powinnam zmienić budzik, bo zdaje się, że ten, którego teraz używam, zupełnie przestał na mnie działać.

Masz swoją własną zdrową dietę?

Chyba tak. Co drugi dzień jem na śniadanie kaszę jaglaną z miodem i owocami leśnymi. Nie jem białej mąki, białego pieczywa, białego ryżu i makaronu. Unikam też masła i margaryny. Jeśli już muszę posmarować czymś kanapkę, robię to kroplą oliwy z oliwek. Świetną alternatywą jest też masło klarowane (ghee), ale niestety jego przygotowanie jest bardzo pracochłonne – i tu odpuszczam. Nie pijam również kawy, napoje energetyzujące na mnie nie działają, więc mnie nie kuszą. Za to zielona herbata – proszę bardzo, ratuje mnie, gdy mam kłopoty z koncentracją. Hm, chyba z tym zdrowym stylem życia nie jest u mnie najgorzej… Chociaż może pora na mały coming out. Jestem słodyczoholikiem. Po prostu raz na jakiś czas wpadam w trans jedzenia słodkości. Pozostaje się cieszyć, że nie zdarza się to codziennie. I oczywiście pilnować aktywności, ruszać się, biegać, skakać czy co tam jeszcze. Batonik bez poczucia winy naprawdę smakuje o niebo lepiej.

Tagi: uroda

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij