Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Zoom na bloga: Matka Sanepid

Zoom na bloga: Matka Sanepid
Zdjęcie: archiwum własne

O tym, dlaczego czasem wolałaby nie mieć dzieci i o tym, dlaczego nie wyobraża sobie bez nich życia, pisze dla nas Aleksandra Michalak - autorka bloga i książki pod tytułem Matka Sanepid. Matka samodzielna, trochę nieokiełznana, do bólu szczera. Zakochana w swoich dwóch córkach bez pamięci, jednocześnie pamiętająca o tym, że i ona jest ważna, i że czasami warto zapewnić sobie odrobinę świętego spokoju. Wrażliwa na krytykę, zmiany ciśnienia i wzrost podatków.

Jedna krótka podróż z Gdańska do Warszawy potrafiła mi uzmysłowić, jak bardzo dzieci wzbogacają moje życie i jak jednocześnie dają mi codziennie w kość – tak, że odechciewa się je mieć. Na szczęście nieskutecznie.

Zaczęłam tęsknić już w okolicy Elbląga. Trzy godziny po wyjściu z domu, z perspektywą bezdzietnej podróży przez kolejne 36 godzin. Pomyślałam o tych blond czuprynach, klejących rączkach, o tym, że obudziły się beze mnie i pewnie było im smutno. Serce matkę zabolało. Cztery lata ograniczonej swobody. Zawsze z kimś za rączkę, z kimś w wózku, w chuście. Zapakowana po sufit granatowej hondy z pieluchami, butelkami, śpiochami na zmianę, grzechotkami i smoczkami. A tu nagle 36 godzin bez dzieci. W ciszy, spokoju, z jedną torbą, w której piżama, dezodorant i litr mineralnej. Swobodnie, nieśpiesznie, aż dziwnie. Przestałam tęsknić, gdy z torby wyjęłam paczkę chrupiących kulek w mlecznej czekoladzie. - Wydarłyby mi je z rąk i pożarły w minutę - pomyślałam o moich dzieciach niczym o wygłodniałych potworach ograniczających mi dostęp do ukochanych słodyczy, po czym przez godzinę delektowałam się ich smakiem. Jedzą więcej niż pułk wojska, robią hałas, trzeba wszędzie zabierać ze sobą górę gratów, oczy trzeba mieć dookoła głowy przez całą dobę. A i para w przysłowiowym tyłku by się przydała, bo w końcu dzieci są niskie. I do tego nie dają spać. pięć powodów wystarczających, by się na nie nie decydować.

Zdjęcie: archiwum własne

Plan wyjazdu miałam napięty. Pierwszy od kilku lat mój samotny wyjazd do innego miasta. Wreszcie mogę powiedzieć, że pracuję tak, jak lubię, że się rozwijam, a stwierdzenie “wyjazd służbowy” po 4 latach nieustannej opieki nad dziećmi brzmi co najmniej jak “rejs dookoła świata” albo “wakacje na Teneryfie”. W ramach przerwy między załatwianiem spraw spotkanie z koleżankami. Ja jako jedyna bez dzieci siedziałam w fotelu i piłam kawę. Ani razu nie wstałam z fotela, by podnieść przewalające się po podłodze dziecko. Nie myłam smoczków, nie podawałam herbatniczków, nie prosiłam, by nie szarpało za włosy koleżanki. Błogi spokój, relaks, spełnienie. I to nie ja robiłam pranie po tym, jak dziecko struło się jedzeniem i zabrudziło pół łóżka. Wypoczywałam.

Znowu autobus. Minęła doba, wracam do domu. Już wyraźnie stęskniona. Już mi za cicho, za spokojnie, brakuje piskliwych głosów, stukania piętkami w podłogowe panele. Brakuje mi tych lepkich rączek,które robią plamy na moich nowych spodniach. Pędzę niczym na skrzydłach jak najszybciej mimo padającego deszczu. Pośpiesznie wpadam do domu i ściągam buty, bo za drzwiami słyszę, jak się cieszą, popiskują, jak młodsza córka woła “Mamo!”. Rzuciły się na mnie, jakbym faktycznie wróciła z rejsu dookoła świata albo dwutygodniowych wakacji na Teneryfie. Rozsiadły się na moich kolanach, wyjadły mi z talerza pół obiadu, a ja uznałam, że to urocze. Że matka tak potrafi tęsknić, że docenia brudne rączki dookoła własnej szyi, małe pupy siedzące na kolanach, blond loki jak zwykle łaskoczące w policzki i krótkie, rzucane mimochodem przez starszą: “Płakałam za tobą, bo mi smutno było, jak ty wyjechałaś”.

Pięć powodów, dla których nie wyobrażam sobie bez nich życia. Tylko pięć, ale jakich!

Tagi: dziecko

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij