Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe jedzenie

Zoom na bloga: Proste potrawy

Zoom na bloga: Proste potrawy
Zdjęcie: shutterstock

Urszula prowadzi bloga Prostepotrawy.blogspot.com. O sobie pisze tak: „Jestem kobietą, która od zawsze interesowała się gotowaniem. Będąc jeszcze dzieckiem, pomagałam mamie w kuchni przyrządzać proste jedzenie dla naszej rodziny. Zaczynałam od tradycyjnych, nieskomplikowanych ciast i deserów. Takich na miarę możliwości i talentów dziecka. Z czasem przychodziły nowe zadania i eksperymenty kulinarne. Spodobało mi się to, że moje potrawy zaczęły zjednywać sobie coraz więcej wielbicieli. Dziś, po wielu latach eksperymentowania i pitraszenia jestem przekonana do gotowania tego, co sprawdzone, smaczne, tradycyjne i proste. Choć czasem szukam nowych smaków, które doskonalę i modyfikuję według własnych upodobań kulinarnych”.

Twój autorski przepis na potrawę/napój na jesienną depresję:

Mój przepis na potrawę antydepresyjną to napój czekoladowy: w 500 ml ciepłego mleka (może być kokosowe) rozpuszczamy 1/3 tabliczki dobrej czekolady, dodajemy żółtko roztrzepane w 100 ml słodkiej śmietanki. Można dodać szczyptę cynamonu. Całość podgrzewamy na małym ogniu, mieszamy w jedną stronę, napój podajemy lekko spieniony. Czekolada to bogactwo magnezu, który m.in. przywraca równowagę psychiczną , działa przeciwstresowo i relaksująco, a żółtko dostarcza wielu witamin, mikroelementów, biopierwiastków i soli mineralnych. Dla mnie to skuteczny sposób na jesienną melancholię.

Ukochany smak Twojego dzieciństwa:

Ukochany smak mojego dzieciństwa kojarzy mi się z barszczem czerwonym. Moja mama gotowała go, jak pamiętam, tylko na wywarze warzywnym. Mówiło się wtedy, że taka zupa gotowana była na „kiju”, tzn. nie na mięsie. Do garnuszka z wrzącą wodą mama wrzucała jedynie takie przyprawy jak ziarenka pieprzu, listki laurowe, ziarenka ziela angielskiego oraz właśnie warzywa. Prawie zapomniałam o składniku najważniejszym –czerwonych buraczkach… Dodawane były do wywaru, gdy warzywa już lekko się podgotowały. Mama kroiła je w dość cienkie plastry i gotowane były do miękkości. Wywar nabierał pięknego koloru i wspaniałego smaku, który podkreślany był octem jabłkowym lub sokiem z cytryny. Barszcz jedliśmy najczęściej z ziemniakami, które mama gotowała w „mundurkach”, bo takie były do tej zupy najsmaczniejsze. Ten smak mam w pamięci do dziś.

Bez czego nie wyobrażasz sobie funkcjonowania w kuchni?

Potrawy, które gotuję w swojej kuchni, są bardzo proste i niewyszukane. Takie, które przygotowuję dość szybko i prosto. Stąd i nazwa mojego bloga. Do ugotowania np. obiadu dla mojej rodziny nie potrzebuję zbyt skomplikowanego sprzętu. Za to nie mogę obyć się bez warzyw i przypraw. W sezonie, póki są świeże, używam właśnie takich. A gdy już ich braknie lub są zbyt oryginalne, by je kupić świeże, stosuję po prostu zioła suszone. Moimi podstawowymi przyprawami są: pieprz, ziele angielskie, liście laurowe, majeranek, zioła prowansalskie, tymianek, oregano, bazylia. Uważam, że dodawane do moich potraw czynią je smaczniejszymi, bogatszymi w witaminy oraz są łatwiej przyswajalne. Nie wspomnę już o tym, że gdy patrzy się na kolorowe, aromatyczne danie, to obiad zaczynamy już „jeść oczami”.

Nietypowe połączenie składników, które pokochałaś:

Marchewkowy twaróg-surówka – przepis na niego znalazłam u Tombaka w książce „Droga do zdrowia”. Do dwóch startych marchewek dodaję około 10 dag twarogu, jedną łyżkę oleju słonecznikowego i jeden ząbek zmiażdżonego czosnku. Wszystko mieszam i posypuję zmielonymi orzechami oraz natką lub szczypiorkiem. Dla mnie pycha.

Potrawa, do której raczej się nie przekonasz:

Potrawa, jakiej nigdy nie polubię i nie przekonam się do jej jedzenia, to móżdżek (wieprzowy lub cielęcy). Raz w życiu jadłam tę potrawę i więcej nie dam się skusić. Z tego, co wiem, należy móżdżek zwierzęcy zblanszować we wrzącej wodzie, a potem przesmażyć go z cebulką. Ewentualnie dodać jaja i razem usmażyć. Może gdybym nie wiedziała wtedy, co jem, nie zraziłabym się do tego specjału, a tak więcej nie próbowałam przekonać się do tej potrawy. Pewnie zadziałała wyobraźnia. 

Miejsce/lokal gastronomiczny, do którego każe Ci wracać Twoje podniebienie:

Jedynym czasem, kiedy korzystam z jedzenia przyrządzonego przez inne osoby, są wakacje, czas urlopu. Niestety, jakoś rzadko trafiam na lokale, w których rzeczywiście jest smaczne jedzenie. Nie jestem wybredna, ale mam wyczulony węch na potrawy, które nie są świeże. Zrażam się do takiego miejsca i nigdy tam nie wracam. Ale gdy jestem w nowej okolicy, w której wypoczywam, zawsze szukam miejsca najlepszego z możliwych. W tym roku się udało: w Mikoszewie w malutkim pubie jedliśmy pyszną zupę rybną. Tam mogłabym wrócić.

Twój autorski zdrowszy zamiennik dla typowego polskiego talerza: ziemniaki + schabowy + kapusta zasmażana:

Moim zamiennikiem jest też niezbyt skomplikowane danie mięsne z karczku. Wystarczą bardzo podstawowe składniki: karczek, cebula, czosnek, duża papryka oraz około dwóch szklanek wytrawnego czerwonego wina. Mięso kroimy na plastry, posypujemy mielonym kminkiem, pieprzem oraz ostrą papryką. Obsmażamy plastry mięsa z obydwu stron, najlepiej na smalcu, potem dodajemy grubo pokrojoną cebulę, zmiażdżony czosnek, obsmażamy ponownie i dolewamy szklankę wina. Dodajemy pokrojoną w grube piórka paprykę (może być też ostra chili lub czuszka – wtedy w całości). Gotujemy około 30 min do miękkości mięsa, podlewamy winem, by potrawa się nie przypaliła. Gdy mięso będzie prawie miękkie, doprawiamy do smaku solą, pieprzem, ostrą mieloną papryką oraz mielonym kminkiem. Do tego surówka z czarnej rzepy z jabłkiem – przepis na jej przyrządzenie podaję na moim blogu.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij