Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy styl życia

Zoom na bloga: Zakupowe bestie

Zoom na bloga: Zakupowe bestie
Zdjęcie: archiwum własne

Swoje kosmetyczne wybory i naturalne, domowe patenty na dbanie o urodę przedstawia Joanna – autorka bloga zakupowebestie.blogspot.com.

Kosmetyk, który Twoim zdaniem jest niedoceniany.

Najbardziej niedocenionym kosmetykiem wydaje mi się róż. Mimo że wiele osób ich używa, to tylko ułamek z nich wie, jak można z ich pomocą wręcz zmienić rysy twarzy. Żeby zmniejszyć nos, czoło, uwydatnić kości policzkowe czy wyszczuplić twarz, nie trzeba wcale skalpela. Warto usiąść wieczorem (kiedy i tak planujemy zaraz zmyć makijaż) przed lustrem i poćwiczyć bez obaw, że coś nie wyjdzie. Ja na co dzień konturuję w ten sposób twarz - głównie czoło i okolice żuchwy, a także policzki. Efekty naprawdę zaskakują!

Największy urodowy błąd, jaki można popełnić.

Brak umiaru oraz umiejętności spojrzenia czasem na siebie krytycznym okiem. Granica między podkreśleniem swoich atutów a teatralną przesadą jest bardzo cienka. Maska ze zbyt ciemnego podkładu, rzęsy sklejone sześcioma warstwami tuszu – wiele nie trzeba. Ja szczególnie wyczulona jestem na brwi. Właściwie (czy też niezbyt fortunnie) zaznaczone potrafią odmienić całą twarz. Warto je oczywiście podkreślać, ale jeśli nie umiemy tego zrobić w taki sposób, żeby wyglądało to naturalnie, to lepiej zostawić je w spokoju.

Twoje ostatnie urodowe odkrycie.

Ostatnio zagościł u mnie na stałe olejek do pielęgnacji włosów i skóry głowy z Green Pharmacy. Moja rozmarynowa wersja przeznaczona jest do walki z nadmiernym przesuszeniem, powodującym łupież, ma także za zadanie wzmacniać i odżywiać cebulki włosów i likwidować łojotok. Bałam się, że olejowanie obciąży moje delikatne, cienkie i wiecznie sprawiające problemy włosy - na szczęście się tak nie stało. Mam o wiele mniejsze problemy z elektryzowaniem się, a nowe włoski nie tworzą już aureoli wokół głowy i są ładnie ujarzmione.

Twój sposób na zakamuflowanie oznak nieprzespanej nocy.

Pierwsze kroki zawsze kieruję pod prysznic. Długa, gorąca kąpiel i mycie głowy pomaga mi zmyć z siebie przemęczenie i daje energię, której potrzebuję, żeby dojść do siebie. Moją największą zmorą są worki pod oczami. Borykam się z nimi nieustannie, a nieprzespane noce zmieniają je w sine poduchy. Z myślą o takich sytuacjach kupiłam w drogerii maskę żelową na oczy i trzymam ją stale w lodówce. Taki zimny okład zmniejsza opuchliznę i rozbudza. Maskę można zastąpić dwoma płatkami kosmetycznymi nasączonymi tonikiem i zmrożonymi albo schłodzonymi łyżeczkami.

Kosmetyk przereklamowany

Peeling do ust. Nigdy żadnego nie kupiłam, chociaż kilkakrotnie nosiłam się z takim zamiarem. Zawsze jednak zwyciężał rozsądek, zwłaszcza że rewelacyjne rezultaty w postaci ujędrnienia i nawilżenia można osiągnąć domowymi sposobami. Wiele osób nie wie, co można zdziałać szczoteczką do zębów, cukrem, miodem, oliwą. Są one zazwyczaj pod ręką, a ulegną im nawet najbardziej wysuszone i spierzchnięte wargi. Lubię sobie zafundować taki masaż przed większym wyjściem - wiem wtedy, że każda szminka będzie na ustach wyglądać zjawiskowo.

Badania pokazują, że przeciętnie kobieta używa 12 kosmetyków dziennie. A Ty? Potrzebujesz tylko 3 czy może aż 50? Przedstaw swój codzienny urodowy niezbędnik.

Kiedy zaczęłam robić podsumowanie, podświadomie spodziewałam się sporego wyniku. Sama poranna kąpiel to trzy-cztery (w porywach do siedmiu, jeśli wliczyć szampon, odżywkę czy żel do golenia), a dalej jest jeszcze lepiej. Podkład, korektor, puder, eyeliner, mascara, róż, brązer, coś na usta. Już stuknęło 12 różnych kosmetyków, a to wersja minimalistyczna. Do niej czasem dochodzą wszelkiego rodzaju cienie, kredki, konturówki, rozświetlacze, bazy i utrwalacze. Demakijaż – kolejna dwójka. Do tego rano i wieczorem: krem, serum pod oczy i różne balsamy do ciała. W sumie wychodzi na to, że potrzebuję dziennie około 20-35 kosmetyków. Chociaż mam i takie dni, że paraduję bezwstydnie bez makijażu.

Twój sposób na codzienny i wieczorowy makijaż

Mój dzienny makijaż spełnia dwa warunki. Po pierwsze jest szybki i łatwy do wykonania (każde 5 minut snu więcej jest rano bezcenne), po drugie sprawia, że mimo pobudki o 5:30 wyglądam na w miarę wypoczętą (co często trochę mija się ze stanem faktycznym). Podstawą są kreski - doszłam już do takiej wprawy w ich malowaniu, że zajmuje mi to dosłownie kilka chwil. Zazwyczaj wybieram czerń, ale lubię też poszaleć z kolorami, w swoich zbiorach mam dużo wielobarwnych eyelinerów. Policzki podkreślam różem w pomarańczowo-brzoskwiniowej tonacji, a na usta kładę bezbarwny błyszczyk.

Wieczorowy makijaż to większe pole do popisu, chociaż w tym przypadku też stawiam na podkreślenie oczu. Uwielbiam makijaż smoky eyes, zwłaszcza w odcieniach brązu, złota i miedzi. Mocniej także tuszuję rzęsy. Na policzki kładę brązer o rdzawym odcieniu, a na usta - szminkę lub błyszczyk w podobnej tonacji lub o neutralnym, beżowym kolorze.

Tagi: uroda, moda

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij