Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowe emocje

Życie w ciągłym strachu. Jak przestać się bać?

Życie w ciągłym strachu. Jak przestać się bać?
Zdjęcie: shutterstock
„A jeśli stracę pracę? Jeśli zachoruję? A jeśli on odejdzie? Co wtedy? To może stać się już jutro!” ‒ podobne myśli kłębią się w głowie niemal każdego. Czasem jednak zdroworozsądkowa czujność przybiera zupełnie niezdrową formę.

Utrata pracy, zdrowia, związku, pieniędzy, samochodu, mieszkania – to obawy, które według psychologów towarzyszą nam najczęściej. Dotyczy to zwykle tych kwestii, które są dla nas w życiu najważniejsze i których brak byłby dla nas odczuwalny.

Ze zdroworozsądkowego, logicznego punktu widzenia obawy najczęściej nie są uzasadnione. Jak pokazało badanie przeprowadzone przez psychologa Roberta Leahy’ego z Weill Cornell Medical School, 85 proc. zmartwień nie ma tak złych skutków, jakich się wcześniej obawialiśmy. Jeśli nawet dochodzi do najgorszych scenariuszy, to w 79 proc. przypadków uczestnicy badania wskazywali, że poradzili sobie z tym lepiej, niż się spodziewali. Leahy twierdzi, że codziennego martwienia się doświadcza 38 procent z nas.

Dwa rodzaje strachu

Strach kreowany przez mózg to rzecz pierwotna – ma na celu ochronę przed cierpieniem, bólem i ma zapewnić przeżycie. Mimo że tego typu myśli są bardzo nieprzyjemne i mogą nas wprawiać w przygnębienie, mają też swój pozytywny wymiar. ‒ Dzięki takim obawom możemy się bardziej starać, motywować, rozwijać i troszczyć o to, co istotne – zaznacza Barbara Michno-Wiecheć, psycholog psychotrapeuta, założycielka Gabinetu Psychologicznego „Drugi Brzeg” w Krakowie.

Problem zaczyna się wtedy, gdy lęk nie jest motywujący, lecz paraliżuje nasze codzienne życie. Zamartwianie jest uciążliwe i towarzyszy nam niemal w każdej minucie dnia, w której akurat nie jesteśmy zajęci czymś innym. – Najczęściej zaczyna się to niewinnie, właśnie nasilającym się zamartwianiem. Trudności pojawiają się wtedy, gdy nasze życie psychiczne koncentruje się głównie lub wyłącznie na tym obszarze, wtedy dochodzą do tego trudne emocje, myśli, ale również objawawy somatyczne, czyli różnego rodzaju bóle, które nie są potwierdzone medycznie – mówi Barbara Michno-Wiecheć.

Dlaczego boimy się za bardzo?

Ciągłe obawy mogą wynikać ze zbyt dużej wyobraźni – nasz umysł tworzy w głowie różne scenariusze, najczęściej te złe, które wcale nie muszą się wydarzyć. Wychodzimy z założenia, że martwiąc się, możemy zapobiec przykrym zdarzeniom lub wcześnie je zatrzymać. Obawom mogą służyć także nawykowe myśli i przekonania, których „nabawiliśmy się” nawet wiele lat temu, np. „nie można mieć wszystkiego” albo „jeśli teraz wszystko układa się dobrze, to na pewno coś za chwilę się zawali”.

‒ Przyczyna może leżeć również w naszych potrzebach, takich jak np. potrzeba akceptacji, bezpieczeństwa, sprawstwa czy przynależności. Obawiamy się zatem, że poczucie stabilności i bezpieczeństwa przestanie istnieć, jeśli zaryzykujemy zmianę pracy. Niepokoimy się, że stracimy poczucie bycia akceptowanymi i kochanymi, kiedy pokłócimy się z partnerem lub partnerką albo kiedy będziemy bardziej asertywni w związku – tłumaczy psycholog Igor Rotberg.

Jak pokazują badania opublikowane w „Personality and Individual Differences”, problem nadmiernego martwienia się może być powiązany ze sprawnością umysłu. Przeanalizowano przypadki 126 osób, które opowiedziały o swoich doświadczeniach związanych m.in. z obawami i fobiami społecznymi. Uczestników przebadano też pod kątem ilorazu inteligencji. Osoby, które jako prawdziwe wskazywały zdanie „zawsze się o coś martwię”, wypadały w testach na inteligencję zdecydowanie lepiej.

Strach – zagrożenie dla zdrowia

Zamartwianie się odczuwa silnie także nasz organizm. – Z badań wiemy, że wydziela się wtedy kortyzol, czyli hormon wytwarzany przez korę nadnerczy, który wpływa na wiele funkcji w naszym organizmie, np. osłabia aktywność układu odpornościowego czy zwiększa działanie adrenaliny. Niepokój może powodować również aktywizację układu współczulnego, co powoduje przyspieszone bicie serca, szybszy oddech, napięcia niektórych grup mięśni czy zwężenie naczyń krwionośnych – tłumaczy Igor Rotberg.

Mogą się pojawić również zaburzenia snu, zaburzenia hormonalne, wysypki, problemy w sferze seksualnej. Eksperci zaznaczają, że chcąc zagłuszyć swój strach, wiele osób wpada w uzależnienia od jedzenia, alkoholu lub papierosów. Obawy mogą być także wstępem do depresji.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane Kroki do zdrowia

Przeżyj zdrowy tydzień

Długość trwania: 1 tydzień

Polecane artykuły

Top w kategorii