Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

6 rzeczy, których zazdroszczę celebrytom

6 rzeczy, których zazdroszczę celebrytom
Mel B już nie może. Ale trener może, więc pomoże. Zdjęcie: East News
Piszę dla was o celebrytach. Jak ćwiczą, jak o sobie dbają, jakie stosują diety. Przyszedł czas, żeby napisać, co mnie w nich wkurza.

1. Większość znanych aktorek to wychudzone patyczaki. Wszystko na nich dobrze leży i świetnie wyglądają w kamerze. Na okładkach kolorowych magazynów jeszcze lepiej. Ja wiem, że to zasługa Photoshopa, ale co z tego, skoro działa. Oczywiście żadna z nich nigdy nie powie, ile to ją naprawdę kosztuje pracy. Że wiecznie nie dojada i pół dnia spędza na sali gimnastycznej. Raz na jakiś czas trafi się “aktorka charakterystyczna” z lekką nadwagą, z którą przez chwilę można się utożsamiać, ale najczęściej ona też po jakimś czasie zamienia się w piękną chudą ździrę, bo jej się ta "charakterystyczność" nudzi. A człowiek wpada w kolejnego doła.

2. Mają czas, żeby ćwiczyć codziennie. Po dwie godziny. Albo i dwa razy dziennie, jeśli np. przygotowują się do roli i muszą nabrać masy mięśniowej. Ponieważ dużą częścią ich pracy jest to, żeby ładnie wyglądać, to nikt ich nie pyta: "A po co ci to? Nie szkoda ci czasu na pierdoły? Nie lepiej elegancko na kanapie z książką poleżeć?"

3. Stać ich na prywatnego trenera, który przyjdzie do domu, wysłucha narzekań na brak siły i mocy, a potem zaciągnie nad basen i będzie z nimi ćwiczył. Oczywiście w miłym słoneczku. On im tak ułoży ćwiczenia, żeby najlepiej rzeźbiły to, co mają rzeźbić, a ukrywały to, co mają ukryć. Pilnuje ich, podkręca, zagrzewa do walki. A potem jeszcze pochwali publicznie, że tak wspaniale ćwiczą i że praca z nimi to sama przyjemność. Że są takie dzielne, silne i wspaniałe. I co z tego, że robi to za konkretną kasę? 

4. Wielu z nich ma prywatnego kucharza, który pilnuje godzin posiłków i ich zawartości kalorycznej. I jeszcze dba o to, żeby były pyszne, elegancko podane, urozmaicone… Na pewno jeszcze pilnuje lodówki, żeby nie łaziły do niej po nocy i nie wygrzebywały z jej zakamarków jakichś pyszności, kiedy nikt nie patrzy. Jeśli nie mają kucharza, to na pewno ich stać na wspaniałe restauracje, które takie żarcie oferują. I to nie tylko od święta, tylko tak na co dzień. 

5. Umieją tyć i chudnąć na życzenie, jeśli tego wymaga rola. Tak dobrze im to idzie, że można odnieść wrażenie, że zrzucenie 15 kg to najprostsza rzecz pod słońcem. Ale spróbujcie "w realnym życiu" stracić nadprogramową piątkę (ja już drugi rok nad nią pracuję i ciągle nic)!

6. I teraz najgorsze. Jak jakaś aktorka / celebrytka zachodzi w ciążę i rodzi dziecko, to mniej więcej po dwóch miesiącach wygląda już tak samo dobrze albo i lepiej, niż przed ciążą. I nie ma znaczenia, czy to jej pierwsze, drugie, czy czwarte dziecko. Zero brzucha, zero zmęczenia, zero stresu. Oczywiście to wszystko dlatego, że każde kolejne dziecko to większe szczęście / więcej miłości / więcej spełnienia. A cała przyziemna reszta (zrzucanie ciążowej nadwagi) oczywiście robi się sama. Przy karmieniu. Z butelki. 

Tagi: zjawisko,

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij
Pytania zadane przez innych użytkowników
wihajster zapytał(a) 21 stycznia 2014
Jestem studentką filmówki i często pracuję z aktorami (nie celebrytami, ale przecież nie piszesz Autorko tylko o aktorach - celebrytach, lecz aktorach/celebrytach) i nie tak wyglądają realia. To są zazwyczaj ludzie, którzy co prawdą są bardziej zadbani i sprawni fizycznie (zawsze jest tak, że muszę brać starszych aktorów, niż chcę, bo wyglądają za młodo ;)), jednak często też nie mają co do garnka włożyć. Autorko, czy na prawdę uważasz, że aktorzy (nie celebryci) mają tyle kasy?
arctic odpowiedział(a) 24 stycznia 2014
Miałam nadzieję,że chociaż na tym portalu nie ma wylewania żółci...
malia odpowiedział(a) 24 stycznia 2014
Tu chyba chodzi o aktorki, które nie są "prawdziwymi" aktorkami tylko celebrytkami, aktorami komercyjnymi ;) Aktorka, która zagra w serialu, spocie reklamowy, pojeździ na łyżwach w show i zrobi sesyjkę do CKM-u. Wydaje mi się, ze teatralni aktorzy nie maja takiego parcia na wygląd. Ale z drugiej strony nie ma się czego dziwić. To ich praca i dbanie o wygląd to jak segregacja notatek w biurze...w sensie nieodłączna część obowiązków ;) I nie wiem czy aż takie z nich wieszaki. Jest moda na wysportowane ciało i takie też mają. Po prostu stać ich na jedzenie dobrej jakości. Nie muszą wybierać między głodzeniem się a stołowaniem w fastfoodowniach. Mogą też sobie pozwolić na dostarczanie gotowych posiłków przygotowanych prze dietetyków...ale to chyba nic złego. Sama z chęcią bym skorzystała ;)
Vain. odpowiedział(a) 24 stycznia 2014
Aktor a celebryta to dwie sprzeczne kategorie człeka, jak i Artysta a człowiek.
anna.sul.980 odpowiedział(a) 22 stycznia 2014
Tu chyba jednak chodzi o celebrytów

Polecane wpisy

Pozytywna zazdrość

Marcin Kozłowski

Najpopularniejsze wpisy