Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Bezpruderyjnie

Aaaaaaaa… analnie. Ale jak?

Aaaaaaaa… analnie. Ale jak?
W przypadku seksu analnego warto kierować się kilkoma zdrowymi zasadami. Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com

Najpierw, jak zwykle, obalimy kilka mitów, które powodują, że część z nas myśli o seksie analnym z lękiem i pewnym obrzydzeniem. Zupełnie niesłusznie, bo to gorąca i satysfakcjonująca forma stymulacji. Równie rozkoszna i dla kobiet, i dla mężczyzn.

Temat jest delikatny i tak właśnie – delikatnie – należy go traktować. Nie chodzi o to, by robić z niego tabu. Chodzi o to, by nauczyć się rozmawiać o swoich potrzebach, rozpoznawać je. Ale z seksem analnym jest trochę tak, że budzi lęk, bo jest przekroczeniem pewnej bariery. Dlatego tak ważne jest, by eksperymentować w tym zakresie z zaufanym partnerem, ale i to, by zanim się za taką zabawę zabierzemy – mieć na ten temat konkretną wiedzę. Wiedza daje poczucie bezpieczeństwa. Pozwala z tej formy zbliżenia korzystać bez lęku, stresu, poczucia upokorzenia czy bólu. Seks analny może wzbogacić wasz erotyczny repertuar i bardzo do siebie zbliżyć. Tajemnica tkwi w tym, by podchodzić do niego z humorem i otwartością i dawać sobie prawo do powolnej nauki, zarówno jako strona aktywna, jak i pasywna. Przy spełnieniu tych kilku zasad można odkryć przyjemność i rozkosz, której istnienia nawet nie podejrzewaliście… Jeśli jesteście gotowi rozpocząć przygodę z tą formą miłości – przeczytajcie ten tekst. Znajdziecie tu konkretne odpowiedzi na konkretne pytania. Wprost i bez owijania w bawełnę. Dostaniecie wiedzę, która po prostu wam się przyda. Mam nadzieję.

Seks analny - dwa mity i trzy prawdy

Zacznijmy od tego, co budzi najwięcej kontrowersji. Wyjaśnijmy sobie na początku największe nieporozumienie, jakie często tematu seksu analnego dotyczy. Seks analny nie oznacza wchodzenia w bezpośredni kontakt z tym, co wczoraj było naszym obiadem. W odbycie mamy dwie „śluzy” – pierwsza to zwieracz zewnętrzny (tędy wydostaje się to, co się ma wydostać), druga jest położona głębiej (około 6 do 8 cm) i zatrzymuje to, co się ma wydostawać, aż przyjdzie właściwy czas. Pierwszy zwieracz jest wrażliwy na ciśnienie, stąd znane nam „parcie”, gdy nadchodzi czas odwiedzin w toalecie. Nie musimy przekraczać tej bariery, pozostając w zakresie okolic anusa, wejścia do niego i fragmentu do drugiej śluzy - a i tak będziemy mogli wykorzystać te miliony zakończeń nerwowych, które dają pełną możliwość osiągania orgazmów. Tak naprawdę okolice anusa są bowiem równie wrażliwe i seksualnie responsywne, jak okolice genitaliów.

Seks analny nie ma nic wspólnego z orientacją seksualną. Przyjemność jako strona biorąca i dająca jest dostępna także dla heteroseksualnych mężczyzn. Co więcej, wielu, którzy się otworzyli na różnego rodzaju pieszczoty analne, relacjonuje niesamowite wręcz wrażenia i deklaruje, że bycie stroną pasywną w seksie analnym, gdy są posiadani przez swoje partnerki lub gdy wraz z pieszczotami oralnymi otrzymują także stymulację analną – nie ma porównania z innymi zabawami.

Do seksu analnego nie wolno się zmuszać ani też zmuszać nikogo, ponieważ bez głębokiego rozluźnienia przyniesie on tylko ból i rozczarowanie. W odróżnieniu od innych aktywności seksualnych, choć niezwykle ekscytujący, podkręcający atmosferę w łóżku, seks analny wymaga pewnej ilości cierpliwych starań, przyzwyczajenia i łagodności.

Co prawda w seksie nie ma jedynej właściwej drogi postępowania, ale w przypadku seksu analnego warto kierować się kilkoma zdrowymi zasadami i - równie zdrowym - rozsądkiem. Zasada pierwsza – kiedy boli lub krwawi, natychmiast przestajemy. Pieszczoty analne trzeba prowadzić powoli i z dużą uważnością, niezależnie, czy wykonujemy je przy pomocy zatyczki analnej, dildo, penisa czy palców. Mikrourazy czy rany w tym miejscu goją się długo i kłopotliwie, a co ważniejsze, mogą nam na dobre zabrać ochotę na analne figle.

Zasada druga – z osobą, której status zdrowotny jest nam nieznany, uprawiamy seks analny tylko w prezerwatywie. Uszkodzenia śluzówki, które mogą się pojawić przy niewprawnie prowadzonych pieszczotach stanowią otwartą bramę dla wszystkich drobnoustrojów. Transmisja wirusa HIV jest 18 razy wyższa w przypadku seksu analnego niż waginalnego.

Zasada trzecia – “You go black, you never come back”. To popularne amerykańskie hasło dotyczy, co prawda, nieco innych aktywności seksualnych, ale nauczyłam się, że jest łatwiejsze do zapamiętania, niż marudzenie o myciu i zdrowiu. Jeżeli podejmujemy pieszczoty analne, nigdy, ale to nigdy nie wracamy do waginy czy ust żadnym obiektem, narządem czy przedmiotem, który przed chwilą znajdował się w naszym odbycie (więcej o tym, dlaczego, przeczytacie tutaj). Wiem, że Internety są pełne filmów o tej treści i relacji tych, którym się to powiodło i przeżyli. Jeżeli myślicie poważnie o swoim zdrowiu, nie wierzcie w te bzdury. Niezależnie od tego, jak wolny od kału pozostaje omawiany odcinek naszego jelita grubego, to zawsze znajdują się w nim bakterie, których przeznaczeniem nie jest rozwijać się na śluzówkach naszych wagin czy ust. Właśnie z tego powodu palec, korek, penis, dildo czy wibrator muszą zostać umyte dokładnie, nim znajdą się w innym miejscu, niż nasze tylne wejście.  

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Łóżkowy savoir-vivre

Marta Niedźwiecka