Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Anja Rubik. Ikona anorektyczek

Anja Rubik. Ikona anorektyczek
Anja Rubik w troszkę innej wersji. Ale czy tak różnej od prawdy?
W tym rysunku jest coś prawdziwego. Są modelki i modelki. Wszystkie na ogół szczupłe (poza tymi size plus), ale niektóre są szczupłe aż za bardzo. I Anja niestety do nich należy.

Młode dziewczynki, ogarnięte obsesją na punkcie własnego ciała, patrzą na nią i myślą: "No tak, żeby odnieść sukces jako modelka, muszę być chuda. Bardzo chuda. Nienaturalnie chuda. Inaczej nie mam szans". Oczywiście my wiemy, że to nie wystarczy. Wiemy, że potrzeba jeszcze szczęścia, pracowitości, urody, fotogeniczności, tego magicznego "czegoś". Ale tego wszystkiego na pierwszy rzut oka nie widać. Widać chudość. 
Rozmawiałam kiedyś z fotografką mody (nazwiska nie zdradzę, bo nie chcę jej robić koło pióra), i nawet ona twierdziła, że Anja powinna ważyć 10 kg więcej i dopiero wtedy wyglądałaby naprawdę dobrze. 10 kilo! Która kobieta sama z siebie chciałaby ważyć 10 kilo więcej? Nie znam takiej. Ale większość chciałaby ważyć 10 kilo mniej. Bo, jak wiadomo, kobieta nigdy nie jest za chuda. Otóż to nieprawda. Czasem jest. Jak panie na poniższym obrazku. 

Jak widać nie tylko Anja Rubik jest ikoną

To niby taki żart, ale problem całkiem poważny. Ale czasem się wydaje, że i świat mody się budzi z tego koszmarnego snu i proponuje jakąś akcję przeciwko. Tak jak ta:

"Nie jesteś szkicem. Powiedz nie anoreksji", mówi hasło na plakacie. Nie, to nie są prawdziwe modelki. To znaczy są, ale to, jak wyglądają na zdjęciach towarzyszących rysunkom modowym zawdzięcząją na szczęście nie wyniszczającej diecie, tylko paluszkom grafika i programowi do obróbki zdjęć. Ta kampania przeciwko anoreksji, została zainicjowana przez brazylijską agencję modelek Star Models. Niezwykłe, bo mi agencje modelek kojarzą się z ludźmi, którzy wszystkim dziewczynom na początku kariery mówią: "Kochanie, zrzuć 10 kilo, pogadamy".

Kilka lat temu (bodajże w 2007 roku) potwornie poruszyła mnie ta kampania:

Pamiętam, że nie mogłam się po niej otrząsnąć. Dlaczego? Bo w tak oczywisty i banalny sposób pokazała wyniszczone ciało. Bo jej główną bohaterką była prawdziwa modelka, Isabelle Caro, która trzy lata po zakończeniu tej kampanii, w listopadzie 2010 roku umarła (zresztą po powrocie z pracy). A właściwie nie umarła, tylko zagłodziła się na śmierć. Miała 28 lat. Kiedy pozowała do tych zdjęć, ważyła 30 kilogramów. Z anoreksją walczyła od 13 roku życia. 

Ale takich kampanii jest więcej. I oby było jeszcze więcej. Może kiedyś modelki na zdjęciach zaczną wyglądać jak ludzie? Może kiedyś nawet Barbie przytyje?

ps. Wiem, że anoreksja to problem bardziej złożony i nie da się z nią wygrać tylko organizując takie kampanie. Ale od czegoś trzeba zacząć. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy