Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Anna Dereszowska. Pani od sportu.

Anna Dereszowska. Pani od sportu.
Anna Dereszowska kocha rower. Zdjęcie: East News
Co za dziewczyna! Pierwsza polska femme fatale. Kobiety się jej boją, mężczyźni mają na nią chrapkę. A Anna Dereszowska nic sobie z tego nie robi i... biega.

Przynajmniej 3 razy w tygodniu. Przynajmniej 10 km. Przynajmniej w godzinę. A jak ma dobry dzień to i 12 km pobiegnie. A jak ma dobry tydzień, to więcej razy. W najnowszym Elle twierdzi, że poranny jogging lepszy jest od seksu. Niewiarygodne! A jednak. Może dlatego Anna wygląda tak, jak wygląda, czyli bosko? Twierdzi, że na temat swojego ciała kompleksów nie ma. Bardzo o nie dba, dużo ćwiczy. Wychowywała się ze starszym bratem i kuzynami, dlatego jako dziecko grała w piłkę z chłopakami. Potem była piłka ręczna, koszykówka, kilka razy w tygodniu pływanie. Twierdzi, że to dlatego wciąż ma umięśnione ramiona. Latem narty na jeziorach, zimą w górach. Jej babcia od strony mamy była wicemistrzynią Polski w tenisie, dlatego tata chciał, żeby oboje z bratem grali dobrzew tenisa. Jeździła też konno. To tata wykładał pieniądze i organizował jej te wszystkie zajęcia sportowe. Dzisiaj sport też jest dla niej ważny. Dalej gra w tenisa, jeździ konno, na desce, na nartach. Kiedy jest ciepło, razem z córką pomyka przez miasto na rowerze. Chce ją nauczyć tego, czego nauczył ją tata - sportu, bo dzięki niemu człowiek dobrze wygląda i tak samo się czuje. Poza tym w czasie jazdy na rowerze świetnie się rozmawia.

Najbardziej jednak lubi biegać i pływać, bo to sporty indywidualne, w których człowiek może pobyć sam ze sobą, pomyśleć, przeżyć swoje zen. To także zmaganie się ze swoimi słabościami, z lenistwem i niemocą. Nieraz myślała, że zrobi dwa kółeczka i koniec. Ale jednak na ogół jej się udaje przezwyciężyć siebie i biegnie dalej. Jej norma to 10 kilometrów w godzinę, trzy razy w tygodniu. 

Ciąża kilka lat temu nie była dla Anny problemem. Nawet po niej zeszczuplała. Twierdzi, że to dlatego, że w czasie ciąży przestała tak intensywnie uprawiać sport i spadło jej trochę masy mięśniowej. Poza tym wtedy również dużo pracowała, nie miała czasu na siedzenie w domu, podjadanie i tycie. Po narodzinach doszły długie spacery z córką w wózku, szybkie, żeby miały sens i były pomocne w spalaniu zbędnych kalorii. 

Jednak czasem nawet robot Ania się już tym sportem zmęczy. Wtedy jedzie z koleżankami do SPA. Masuje się, kąpie, odpoczywa. Czasem basenów kilkanaście zrobi, ot tak, z przyzwyczajenia. Jak już odpocznie, to potem znowu szybkim tempem rusza biegać po parku. 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy