Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Artur Rojek. Biegam, bo nie pływam

Artur Rojek. Biegam, bo nie pływam
Artur Rojek o bieganiu mówi chętnie. Zdjęcie: Facebook / Artur Rojek
“Uwielbiam bieganie. W ogóle wolę sporty indywidualne niż zespołowe. Mam za sobą pięć maratonów”, mówi Artur Rojek w wywiadzie w Twoim Stylu.

Ewidentnie ma duszę sportowca. Kiedy był dzieckiem, zawodowo trenował pływanie. Dwie godziny dziennie rano na basenie, dwie godziny po południu, przez prawie 10 lat. Tylko on i woda. Jako czternastolatek został mistrzem Polski Juniorów Młodszych na czterysta metrów kraulem. Twierdzi, że to wszystko dlatego, że wszyscy mężczyźni w rodzinie powtarzali mu: “Synek, rób, co w twojej mocy, żebyś tylko nie wylądował na kopalni”. Więc robił. Potem studiował na AWF-ie, jest dyplomowanym trenerem pływania. Ale dzisiaj od pływania woli biegać.

Różnie z tym bieganiem jest. Kiedy przygotowuje się do maratonu, trenuje regularnie, wg planu. Kiedy w planach nie ma takiego startu, biega, kiedy tylko się da. 10, 15 km. Szybko, w okolicach 4.50 na kilometr. Czasem w czasie biegania rozwiązuje problemy życia codziennego. A czasem stara się nie mieć żadnych myśli. “To nie jest łatwe. Ale mam sposób - po prostu biegnę i przez 10 kilometrów powtarzam sobie: “Nie wiem, nie wiem, nie wiem. A potem wiem, że nic nie wiem." Kiedyś mówił, że w czasie biegania potrafi wymyślać również piosenki. Dziś jest ostrożniejszy. “W czasie biegania wydziela się we mnie tyle endorfin, że wszystko mi się natychmiast strasznie podoba. Pojawia się taka egzaltowana euforia, że jestem zachwycony tym, co wymyśliłem, i to jest podejrzane. Jak endorfiny ze mnie schodzą, najczęściej nic mi się już nie podoba”. W Runner’s World opowiadał kiedyś, że najbardziej lubi te dwie godziny po bieganiu. “Wydaje mi się, że jest to stan znany i bliski wielu biegaczom. Głębokie uczucie relaksu i spokoju przez kilka godzin po bieganiu to jedno z najprzyjemniejszych uczuć, jakie przeżywam. To bardzo korzystnie wpływa na całe moje życie. Kiedyś podobne uczucia, jak po biegu, przeżywałem po długotrwałych treningach pływackich. Dzięki temu wiedziałem, że każdy długotrwały wysiłek, w tym bieganie, zadziała podobnie. To było naturalne w moim wypadku i nikt nie musiał mnie do tego przekonywać.” Dobra, koniec tego gadania, idziemy pobiegać!

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Biegam naturalnie

Agnieszka Berlińska

Biegaj profesjonalnie!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy