Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Baby precz z piaskownicy!

Baby precz z piaskownicy!
Zdjęcie: archiwum własne

Moje dzieci są w różnym wieku, co stwarza pewne wyzwanie w planowaniu wspólnych przygód. Pilna Matylda to uczennica w ostatniej klasie szkoły podstawowej, Felek jest dynamicznym, sportowo usposobionym siedmiolatkiem, a Florka zadziorną i władczą małą, 3,5-letnią kokietką. Mimo tych różnic w temperamencie i wieku udało mi się wymyślić patent na nasze wspólne wyprawy do lokalnych parków, gdzie zwykle prędzej czy później i tak trafiamy do piaskownicy. Choć lubię zadania plastyczne, lepienie babek jest chyba nudniejsze niż kolorowanie flaków z olejem. Postanowiłem więc zmienić zasady gry i budować z dziećmi piaskowego luda.

Przygotowanie do działania jest proste. Trzeba zabrać z domu porządną łopatkę i wiadro. Ewentualnie „wodę dla biegaczy” w bidonie, do kieszeni smakołyki i pieska na smycz.

Po drodze do piaskownicy koniecznie trzeba zbierać skarby. Felek, gadżeciarz i spec od eskalacji wszelkiego rodzaju, już nas męczy o kupienie wykrywacza metalu, by te skarby miały wagę i wartość, ale zapewniam jego i Was, że organic bio szyszki, kamyczki i patyczki są dla piaskowego luda ważniejsze. Zapełniamy więc wiadro ciekawymi okazami, przeciskamy się przez wózki, opiekunki i babcie otaczające wianuszkiem piaskownicę i zabieramy się do roboty.

Okupujemy teren piaskownicy – najlepszy dla luda będzie narożnik. Usypujemy górkę długości mniej więcej metrowej, szerokości półmetrowej. Rzeźbimy w niej nogi, tułów, ręce, szyję i głowę naszego luda. Ucinamy kłótnie dzieci o tym, jak on ma mieć na imię („Wojtek!”, „Nie, nie Wojtek – Miluś!”), i zabieramy się do dorabiania LUDwikowi niezbędnych człowiekowi szczegółów. Tu ważna jest inwencja własna. My lubimy włosy z trawy, pępek z kapsla i nos z szyszki, ale można pójść też drogą modową i ubrać go po ludzku, zamiast robić golasa. To już kwestia gustu i zainteresowania dzieci.

Zwykle na etapie pępka lokalna społeczność piaskownicy zaczyna się wtrącać i komentować. Moja odporność na to jest marna. Kiedy słyszę tekst typu: „Ojejku, jaki brzydki”, krew mnie zalewa i myślę sobie: „Babo, zamiast komentować, zrób cokolwiek ze swoim podopiecznym, nawet brzydkiego...”. Kiedy kończymy, dzieci czekają dumnie na pochwały jak na wernisażu. Oceniamy efekt naszej pracy, komplementując każdy szczegół, doceniając pomysł i wykonanie każdego członka naszej piaskowej art grupy. To jest doskonały moment na portret LUDwika i przysłowiowego papieroska – w moim przypadku listek znalezionego po drodze mniszka lekarskiego, w przypadku dzieci najczęściej batoniki musli. Potem trzeba wykonać szybki wymarsz z galerii, gdyż ruch w piaskownicy nieuchronnie anihiluje LUDwika, czego oglądanie jest niepotrzebnie bolesne.

Norbullo Kontrabacz - jest z zawodu kompozytorem i kontrabasistą związanym z projektem Bauagan Mistrzów, z pasji biegaczem długich dystansów, z rodziny ojcem trójki dzieci. Mieszka z rodziną na śródmieściu w Warszawie wraz z psem, dwoma akwariami i świnką morską. Od lat agituje o kozę.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Z dziećmi na ptaki

Agnieszka Radziszowska

W plener!

Agnieszka Radziszowska

Tatusiowe hormony

Sandra Nowicka

Piaskownica testosteronu

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska