Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Bagażnik do... pływania

Bagażnik do... pływania
zdjęcie: www.boatpack.com.au
Czego to ludziska jeszcze nie wymyślą? W dalekiej Australii produkują boks na dach, który w parę sekund z tzw. trumny na bagaże można przerobić na... wędkarską łódkę.

Wiosna pełną parą. Wczoraj poczułem ją na własnej skórze. Zdjęcia robiliśmy nad rzeką, więc nadmiar promieni UV na czerwono wypalił mi moją łysą czaszkę. Rzeka! Było fajnie, bo nad wodą zawsze jest fajnie. A mogłoby być jeszcze fajniej, gdyby pod ręką Jemielity znalazłoby się coś pływającego. W końcu wodniakiem jestem od taaaaakiego malucha (patent żeglarza zrobiłem – uczciwie, na solidnym kursie – niemal 30 lat temu!), czyli nie straszne mi łodzie wszelkiej maści. Rozmarzyłem się więc... Wyobraziłem sobie, że koledzy z kamerami biegają dookoła i pracują, a ja – rzecz jasna w wolnej chwili, żeby nie wyjść na lenia – na łódkę i - chlup - między fale. No to dopłynąłem do brzegu. Czym mam się w te "fale" rzucić? Przecież jest maj! Kąpiel, gdy jeszcze miesiąc temu na jeziorach był lód, grozi hipotermią. Nie pomoże mi wrodzony tłuszcz i chęci – wpław można się teraz bawić co najwyżej na basenie. Skąd zdobyć łódź? Zabrać ze sobą! Tak przynajmniej zachęcają Australijczycy z firmy BoatPack z Melbourne. Łódź można zapakować na dach. No i co w tym dziwnego? A to, że łódź jest zarazem boksem dachowym (i to o pojemności aż 650 litrów)! Czyli jedziemy pod miasto z gratami nad głową, parkujemy gdzieś niedaleko wody (w miejscu, powiedzmy, do tego przeznaczonym), rozpakowujemy boks i w kilkanaście sekund odpinamy jego pokrywę. To właśnie nią popływamy, bo jest na tyle solidna, żeby wytrzymać obciążenie rzędu 165 kg. Łódka jest wprawdzie jednoosobowa, ale spokojnie da się do niej dopiąć silnik (elektryczny lub benzynowy) lub prosty maszt z żaglem. Boks-łódka BoatPack kosztuje 1600 dolarów (australijskich), czyli więcej niż zwykły i to dobrej klasy boks dachowy. To minus. Kolejny to fakt, że BoatPack trzeba ściągać z Antypodów. Niby piszą, że wysyłają błyskiem, ale to jednak drugi koniec świata. A poczta u nas wiadomo jaka...

zdjęcie: www.boatpack.com.au

zdjęcie: www.boatpack.com.au

zdjęcie: www.boatpack.com.au

zdjęcie: www.boatpack.com.au

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Kajak w teczce

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita