Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Bezpruderyjnie

BDSM - masz drugie oblicze?

BDSM - masz drugie oblicze?
Warunek dobrego BDSM – konsensualność, czyli obopólna zgoda i świadomość tego, co się dzieje. Ilustracja: Magdalena Pankiewicz | www.magdalenapankiewicz.com

W te role – dominacji i uległości – trzeba chcieć wejść. Ryzyko nie wyklucza tu bezpieczeństwa. Granice wyznaczamy sami i przestrzegamy ich. Inaczej ta pikantna gra może nas po prostu poturbować…

Jeśli ścigasz króliczka, kto decyduje o kierunku? Oczywiste, że nie ty, nawet jeżeli jesteś dzielnym i silnym myśliwym, zaprawionym w bojach. O kierunku pościgu decyduje króliczek. Jeśli by sytuację z pościgiem przełożyć na ludzi, a konkretnie na ich zachowania seksualne, króliczek – choć słabiutki i malutki – nie dość, że wybiera kierunek, to decyduje ostatecznie o finale pościgu. Jego „tak” albo „nie” oznacza ewentualny sukces lub porażkę myśliwego. Po angielsku taka zabawa nazywa się toping from the bottom i określa ten rodzaj dynamiki relacji seksualnych, gdy to ktoś uległy tak naprawdę decyduje o tym, co się dzieje.

BDSM  gra o władzę

W naszych seksualnych związkach i układach ciągle gramy w grę o władzę. Mąż, który twierdzi, że to wina żony, że nie uprawiają seksu. Kobieta, która zdradza, żeby wywołać jakiś efekt. Facet zwlekający z telefonem do świeżo poznanej dziewczyny – żeby sobie nie pomyślała, że mu zależy. To wszystko jest dynamika podległości i władzy, przyjmująca różne formy. Rzecz w tym, że my w walkę o władzę gramy w sposób niejawny. Zaś BDS-mowe pary z dynamiki władzy i podległości, w które wchodzi się świadomie, zrobiły rytuał. Cóż więc jest takiego dziwnego i kręcącego w dwóch literkach skrótu BDSM? D – jak dominance (dominacja) i S – jak submision (podległość). Praktyka seksualna została rozpowszechniona w dużej mierze przez sukces „50 twarzy Greya”, który to sukces utorował drogę do powszechnej świadomości czemuś, co dotąd było uważane za co najmniej nietypowe.

Gra pomiędzy osobą dominującą a uległą tym się różni od naszych domowych walk o władzę, że posiada dość konkretną strukturę i zasady. O ile w domu gramy do ostatniej kropli krwi, walcząc o to, żeby nasze było zawsze na wierzchu, o tyle uczestnicy układu opartego na dominacji i uległości mają świadomość ról, w które wchodzą, więc dynamika ich relacji nie jest psychicznym czy fizycznym znęcaniem się nad sobą. Obowiązuje zasada SSC – safe, sane and consensual, czyli – bezpieczne, zdrowe na umyśle i konsensualne. Warunek dobrego BDSM – konsensualność, czyli obopólna zgoda i świadomość tego, co się dzieje. Tu nie ma kogo obarczyć winą, co w życiu jest częstym zwyczajem.

SSC – bezpieczne, zdrowe na umyśle, konsensualne

To, co robimy, ma być bezpieczne i zdroworozsądkowe, co tylko pozornie stoi w sprzeczności z dreszczami ryzyka i erotycznego podniecenia. Tak naprawdę dopełniają się w ściśle określonych proporcjach, które zależą od osobistych upodobań ludzi. Jedni będą woleli więcej ryzyka, inni więcej pewności, żeby wejść w pożądany stan otwarcia seksualnego i psychicznego. Psychicznego, ponieważ nie wszystko, co robi BDSM-mowa para, jest od razu seksem – czasem może być wstępem do niego, czasem elementem życia. Gra jest regulowana dwoma hasłami bezpieczeństwa, w których jedno oznacza „podoba mi się, ale jest za mocno”; drugie to „przestań natychmiast”. Asortyment aktywności jest niezwykle szeroki i bardzo zależy od tego, czy para ze sobą żyje, czy też spotyka się wyłącznie na BDSM-ową randkę. W tym drugim przypadku będzie się działo więcej zabaw erotycznych i seksualnych – wiązanie, chadzanie w uprzęży czy na smyczy czy też na przykład chłosta. W pierwszym dom / domina regulują także zwykłe aspekty uległego życia – przysłowiowe niezakładanie bielizny do pracy czy decyzja o czasie powrotu do domu i ewentualna kara za niedotrzymanie terminu.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

4 wymiary seksu

Marta Niedźwiecka

Najpopularniejsze wpisy

Łóżkowy savoir-vivre

Marta Niedźwiecka