Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Beata Sadowska. "I jak tu nie biegać?"

Beata Sadowska. "I jak tu nie biegać?"
Co robi Beata jak nie biega? Zdjęcie: Robby Cyron / Facebook
Bieganie jest modne. Bieganie jest zdrowe. O bieganiu się mówi, o bieganiu się pisze książki. Biega się. Tak jak Beata Sadowska.

Ta książka wcale mnie nie zdziwiła, bo ta książka wzięła się z wielkiej pasji. Do czego? Do biegania. A takie książki są zawsze najfajniejsze. Bo są prawdziwe, bo nikt w nich niczego nie udaje. Pisze, jak jest i dlaczego kocha to, co kocha. Tak jak Beata. 

Ta książka nie jest poradnikiem. I dobrze, bo poradniki mnie nudzą i po pięciu stronach już mi się nie chce ich czytać. Ta książka jest osobistym doświadczeniem - w takie łatwiej mi uwierzyć i paradoksalnie łatwiej z nich wziąć coś dla siebie. Co? Chęć do biegania właśnie, bo czy to nie o to chodzi? Na mnie podziałało. Zaczęłam czytać i poszłam biegać. Nie wiem, jak długo to potrwa, nie wiem, czy w bieganiu wytrwam, bo jednak bieganie trochę mnie nuży. Ale jednak zwlokłam się z tej kanapy (w święta!) i było mi miło. Bo padał deszcz, a ja pierwszy raz biegałam w deszczu. Bo powietrze było cudownie miękkie, a jak bym nie poszła biegać, to pewnie nie wyściubiłabym nosa z mieszkania. Bo trzasnęłam 10 km poniżej godziny, a myślałam, że to wymaga więcej pracy. Bo bo bo. 

W tej książce Beata pisze o tym jak zaczynała (przez chłopaka), jak brała się na ambit, jak łapała bakcyla, jak poddawała się treningowi. Jak biegała w różnych miejscach na ziemi, bo nawet pustynia nie jest dobrą wymówką od biegania. Pisze o tym, jak biegała w ciąży (wyrodna!) i jak zaczynała po ciąży. Pisze o tym, jak bieganie nauczyło ją pokory. Do ciała, do siebie, do świata. Pisze o tym, jak się biega z psem i z dzieckiem w wózku (wyrodna po raz kolejny!), jak się biega z chłopakiem i jak samemu. Jak po górach, jak po plaży, jak przyjemnie zwiedza się miasta / kraje z pozycji biegacza. Pisze co robi, jak nie biega. I dlaczego trzeba ćwiczyc brzuszki. Dlaczego ciągle mówi / myśli o bieganiu. Ale przede wszystkim pisze o maratonach. Co fajnego można znależć w tłumie innych biegaczy, skąd maratończyk czerpie siłę. Co przegryza / przepija na swoich "pit-stopach". Pisze też o maratonowych podróżach. Bo Beata nie jest z tych, co przebiegli jeden maraton i im wystarczy. Ona biega kilka w roku. Zazwyczaj każdy na innym kontynecie. Podróże maratonowe to już cała gałąź turystyki. Mnie do maratonu jeszcze nie przekonała, ale kto wie? Może jak przebiegnę swoje pierwsze 20 km, stwierdzę, że wszystko jest możliwe? Nawet maraton?

ps. Książka podparta jest fachowymi wywiadami z Kubą Wiśniewskim, czyli biegowym trenerem Beaty. Dlatego jeśli ktoś szuka konkretnych, fachowych porad biegowych, też je tam znajdzie. 


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy