Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Bezlusterkowiec na każdą pogodę

Bezlusterkowiec na każdą pogodę
zdjęcie: Nikon
Nie boi się wody, błota, kurzu, niskich temperatur. Jest mały, lekki, ale robi przy tym zdjęcia jak duże lustrzanki. Takie aparaty fotograficzne bardzo lubię!

Idea tzw. bezlusterkowców nie jest nowa. Przed kilkoma laty Japończycy z Panasonica uznali, że czas zwykłych aparatów kompaktowych i klasycznych lustrzanek przeminął. Spece z Nipponu uznali, że potrzebna jest „konstrukcja środka”, czyli kompakt rozbudowany o dodatkowe funkcje i z możliwością wymiany obiektywów. Tak w roku 2008 narodził się Panasonic Lumix G1. Pomysł szybko znalazł naśladowców i podobne aparaty wprowadzili do sprzedaży także pozostali liczący się producenci branży foto. Tu od razu nasuwa się pytanie – skąd wziął się wielki sukces „bezlusterkowców”? Odpowiedź jest banalna: aparat bez uchylnego lustra jest mniejszy i lżejszy od lustrzanki, a ta jego „kompaktowość” najwyraźniej bardzo odpowiada fotoamatorom. Wiadomo, że z lustrzanką – ciężką i nieporęczną – jest zawsze pewien kłopot. A tu człowiek ma maszynkę lekką i niedużą, która – uogólniając - robi tak samo doskonałe zdjęcia.
Nikon, o którym dzisiaj chcę napisać, to właśnie bezlusterkowiec. Ale ten jest szczególny, bo to pierwszy taki aparat na świecie, który nie boi się niskich temperatur, wilgoci, kurzu czy błota. Został (wraz z dwoma dedykowanymi obiektywami) odpowiednio uszczelniony. Producent twierdzi, że zrobiono to na tyle dokładnie, że z „1 AW1” da się zejść pod wodę na głębokość aż 15 metrów, że aparat nie boi się upadku nawet z dwóch metrów i że wciąż będzie robił zdjęcia przy temperaturze minus 10 stopni Celsjusza. Aha, tak dla pamięci: rozdzielczość matrycy CMOS to 14,2 mln pikseli, obsługa ruchem (najpierw naciskamy dedykowany przycisk, a następnie tryby fotografowania i ustawienia poszczególnych funkcji da się zmieniać przechylając aparat na boki – wygodne zimą), geolokalizacja (każde zdjęcie może mieć przypisaną pozycję w GPS lub w GLONASS), funkcje „uchwycenie najlepszego momentu” oraz „inteligentne wybieranie zdjęcia” (w pierwszej aparat wykonuje do 20 zdjęć seryjnych i wyświetla je w zwolnionym tempie na wyświetlaczu LCD, aby można było z łatwością wybrać i zachować najlepsze zdjęcie; włączenie drugiej funkcji sprawia, że Nikon wykonuje do 20 zdjęć w wysokiej rozdzielczości i proponuje pięć najlepszych z nich). Za pomocą niewielkiego adaptera bezprzewodowego zdjęcia da się błyskawicznie wysłać na telefon czy tablet, do aparatu pasują również wodoodporne akcesoria (pasek, obudowy głębinowe). Fajne? Pewnie, że tak. Jedyny kłopot to cena. Na razie znam tylko dane z Wielkiej Brytanii, gdzie Nikona wyceniono na 750 funtów (3800 zł). Jeśli doliczyć koszt obiektywów (też przecież drogich) wyjdzie mała fortuna. Szkoda. Taki aparat powinien mieć każdy (nie tylko bogaty) fotopstryk... 

Tagi: fotografia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita