Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Biuro na manowcach

Biuro na manowcach
Taki pokój do pracy to marzenie! Szef - jeśli ma taką potrzebę - może mieć z wami kontakt choćby przez wideo łącze, a za to człowiek ma spokój i może się skupić na pracy. Zdjęcie www.officepod.co.uk

Wiem, że praca w gromadzie ma sens. Łatwiej się wtedy komunikować, a kiedy pojawi się problem – szybciej można go rozwiązać. Kłopot w tym, że w większości przypadków pracujemy w tzw. open space'ach – wielkich halach, w których nasi pracodawcy nasze biurka ustawiają zawsze piekielnie ciasno. Gdy biuro jest ciche, taką ciasnotę - umówmy się - da się jakoś przeżyć.

Potrzebujecie sali konferencyjnej lub pokoju spotkań? Takie coś można mieć nawet pod własnym domem! Kusząca perspektywa, prawda? Zdjęcie www.officepod.co.uk

Afera zaczyna się w momencie, gdy w biurze koledzy i koleżanki hałasują jak przysłowiowe pszczoły w ulu. Trudno zebrać myśli i człowiek za nic nie może się skupić. Cierpią na tym nasze szare komórki, spada również – o zgrozo – nasza skuteczność oraz wydajność. Anglicy tymczasem przekonują, że można inaczej. Wystarczy porzucić nasze biurowce i pracę przenieść do... garaży. Znaczy co – namawiam do przeniesienia się między opony, smary i stare akumulatory? Absolutnie nie. Równie dobrze można pracować w minibiurach (w narzeczu wyspiarzy office pods), które – jak garaże - da się ustawić na tyłach własnej posesji. Zminiaturyzowane „kapsuły biurowe” (to już znacznie lepiej brzmi, co?) nie zajmują wiele miejsca - w ich środku mieści się biurko, fotel oraz całkiem pojemna szafa. Całość jest doskonale przeszklona, więc nie grozi klaustrofobia, a i widok na ulubione kąty też nie jest bez znaczenia – od razu pracuje się raźniej. Wyposażenie? Jakie tylko sobie człowiek zażyczy – od oczywistej klimatyzacji, wentylacji i ogrzewania, przez kompaktowy stół konferencyjny, po kozetkę, na której da się uciąć krótką drzemkę. Pracodawcy na tym nie ucierpią, bo człowiek wypoczęty to człowiek bardziej skuteczny i chętny do pracy. Aha, mając odpowiednio skomunikowanego office poda pod własnym domem odpada konieczność dojazdów i stania w uciążliwych korkach. Spada również prawdopodobieństwo spóźnień – z domu do kapsuły jest przecież ledwie kilka kroków. Moim zdaniem praca w outdoorze (powiem nowocześnie) to jest to!

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Wirtualna galeria

Agnieszka Radziszowska

Eko-logika

Agata Michalak

Najpopularniejsze wpisy

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita