Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Bosko na czerwonym dywanie

Bosko na czerwonym dywanie
Ola Kwaśniewska - przygotowania do ślubu poszły naprawdę nieźle. Zdjęcie: East News
Gwiazdy i celebryci zawsze chcą wyglądać dobrze, zawsze są na diecie i zawsze ćwiczą, ale są jednak momenty, kiedy muszą postarać się bardziej.

Nie zawsze wystarczą obciskające majtki ze spandexu, kąpiel w kozim mleku i profesjonalnie zrobiony makijaż za grubą kasę. Czasem naprawdę potrzeba więcej wysiłku. Oczywiście dotyczy to wakacji, kiedy trzeba będzie pokazać się w bikini, ale również, a może przede wszystkim, ważnych imprez, kiedy oczy wszystkich kamer skierowane będą na czerwony dywan, po którym będą podążać. Oscary, Cezary, Emmy, Cannes, ślub Kwaśniewskiej, nowa ramówka w TV. Być może zapytani odpowiedzą, że pracują na to cały rok. Ale to nie będzie prawda. Nerwy zaczynają się miesiąc przed. Ale te prawdziwe jeszcze później. Co robić, żeby w godzinie W wyglądać olśniewająco? Jest kilka sposobów.

1. Rzucasz chleb (nie chlebem!), makaron, naleśniki, rzucasz wszelkie węglowodany i gluten. Zastępujesz je warzywami. Najlepiej surowymi, bo gotowane tracą wszelkie dobro. Stawiasz na warzywne koktajle. Najlepiej nie jeść, tylko pić zielone koktajle. Ze szpinaku, awokado, pietruszki, sałaty, liści selera...

2. Pijesz, pijesz, pijesz. Ale nie alkohol. Wodę, herbaty ziołowe, gorącą wodę z cytryną. Zalewasz głód.

3. Jesz co trzy godziny, marchewkę, jabłko, pijesz sok warzywny, żeby ci cukier nie spadał, bo inaczej nie wytrzymasz i skończy się na czekoladzie. A czekolada wiadomo – wychodzi na pupie (w postaci tłuszczyku) i na twarzy (w postaci pryszczy).

4. Pijesz przynajmniej dwa shoty z życiodajnej trawy pszenicznej dziennie. Dostarczają tyle zdrowotności, że nie starczy miejsca na opisywanie wszystkich zalet.

Rano – woda z cytryną. Śniadanie – koktajl. Lunch – sałata. Jeśli nie możesz wytrzymać z głodu, gotujesz łyżkę brązowego ryżu. Albo kaszy quinoa. Jesz awokado. Niektórzy dopuszczają kawałek gotowanej chudej ryby albo grillowaną pierś kurczaka. Ale nie dwa tygodnie przed! Żadnej wzdymającej kapusty, fasoli, czy cieciorki! Przecież żadna piękna lady nie chce na czerwonym dywanie wyglądać, jakby była w ciąży. No, chyba że naprawdę jest.

Rano – masaże całego ciała specjalną ostrą szczotką, żeby pobudzić krew do krążenia. Pilingi, ale nie chemiczne. Prysznic naprzemienny, ciepłą i zimną wodą.

Ćwiczenia? Oczywiście. Cardio, czyli pływanie, bieganie, rower. Jak najwięcej pompek, żeby nam nie zwisały ramiona w sukni bez ramiączek, machanie hantlami. Brzuszki – bo brzuszki są dobre na wszystko. Joga, pilates, jak najczęściej, może być codziennie. Uda i pośladki odpuszczamy, bo i tak schowamy je po elegancką suknią. Liczy się dekolt. Maseczki, balsamy, nawilżanie. Spanie minimum osiem godzin, żeby wory pod oczami nie miały żadnych szans. Czy Ola Kwaśniewska właśnie to stosowała? Nie wiemy, bo nie chce mówić, ale na pewno robiła COŚ. W końcu wyglądała pięknie, a nie wygląda się pięknie ZA DARMO. Robi Wam się słabo? Mnie też. Bo gdzie tu czas na normalne życie? No ale cóż, jeśli chce się dobrze wyglądać na zdjęciach, życie musi się podporządkować.

 

Tagi: uroda, przekąski,

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy