Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Breitling Emergency II: zegarek ratunkowy

Breitling Emergency II: zegarek ratunkowy
zdjęcie:www.breitling.com
Znalazłem fajny zegarek, który nie ma specjalnej konkurencji, a przyda się w sytuacjach awaryjnych. Oto Breitling Emergency II, czyli jak za 49 tysięcy złotych wezwać pomoc choćby na prawdziwy koniec świata?

Wiem. Cena w przypadku tego gadżetu oszałamia lepiej niż tani dopalacz. Za czterdzieści parę tysięcy złotych można mieć przecież nowy samochód i to w dodatku nie będzie żaden miejski „maluch”, do którego człowiek wsiada jak do kabiny tortur. Kłopot w tym, że życie jest bezcenne. Truizm? Tak, ale na nim (a także naszym bezpieczeństwie i komforcie) akurat oszczędzać nie powinniśmy. Załóżmy, że macie wolne iks tysięcy i że możecie sobie sprawić takiego Breitlinga. Jesteście miłośnikami wypraw w góry, narciarstwa off pistes, wspinaczek wszelkich, nurkowania w dzikości lub przemierzania rowerem afrykańskich dżungli. Załóżmy, że jedziecie spokojnie gdzie was oczy poniosą, a wtedy – całkiem nagle i oczywiście nieoczekiwanie – zdarza się wypadek. Co się może zdarzyć? Oj, choćby złamiecie nogę lub rozchorujecie na malarię. Jest więc kłopot, ale z siecią telefoniczną problem jeszcze większy – bez zasięgu GSM zadzwonić po pomoc się nie da. Macie telefon satelitarny? Ale on też potrzebuje baterii, która może się rozładować. I co wtedy? Ślązacy powiedzieliby „psińco”, czyli – w wolnym tłumaczeniu – nawarzyliście sobie piwa. Człowiek bez odpowiedniego ekwipunku mógłby już zacząć się bać o własne życie, ale wy macie przecież tego wielkiego Breitlinga na przegubie. Wysyłacie więc radiowy sygnał (wystarczy odkręcić nakrętkę i wyciągnąć dwa długie druty-anteny), który w centrali uruchamia procedurę ratunkową. Potem czekacie cierpliwie aż was namierzą i zorganizują pomoc. Ot, proste, co? Emergency II kryje w obudowie dwa nadajniki, które nadają sygnał SOS na różnych częstotliwościach, przez całą dobę, w temperaturze od minus 20 do plus 55 stopni C. W dodatku nadajniki mają niezależną baterię (trzeba ją jednak podładować przed podróżą za pomocą specjalnej ładowarki) – działają więc niezależnie od zegarka. Breitling ma tytanową kopertę i jest solidnie uszczelniony, a to oznacza że wytrzyma i kąpiele na większej wysokości, i wspinaczkę, i błoto, i piach. Gdyby jeszcze nie ta cena. No, nieprzyzwoita po prostu. Ale jak powiedziałem: na własnym bezpieczeństwie lepiej nie oszczędzać. Jeśli kogoś stać – niech kupuje.

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

zdjęcie:www.breitling.com

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Zegarki na szlak

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita