Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Co nam mówią dziecięce rysunki?

Co nam mówią dziecięce rysunki?
Zdjęcie: shutterstock

Wychodzące spod ręki kilkulatka obrazki to dla rodziców małe dzieła sztuki i powód do dumy. Poza prezentacją talentu malucha mogą dać nam coś jeszcze – pokazać to, czego dzieci nie potrafią powiedzieć wprost.

Rysunki przedszkolaków to niewyczerpane źródło rozrywki. Jaki piękny kot! Ale chwileczkę… może to jednak koń? I dom taki ładny, a babcia i dziadek – jak żywi! Im sprawniejsza ręka, tym rysunki dokładniejsze i bardziej rozbudowane, a postacie na nich przedstawione bardziej do ludzi podobne. Dzieci, w przeciwieństwie do dorosłych, nie potrafią wyrazić słowami wszystkich swoich myśli i emocji. Mogą jednak przekazać je poprzez spontaniczne tworzenie rysunków. Rysując wyrażają nie tylko swój nastrój i swoje zainteresowania (stąd na dziecięcych pracach te wszystkie smoki, królewny i piraci, niebieska trawa i czerwone niebo), ale również swoje emocje i potrzeby. Szczególne znaczenie ma w tym względzie portret rodzinny.

Badanie opublikowane w czasopiśmie „Attachment and Human Development” pokazało, że dziecięce rysunki są odwzorowaniem tego, jak maluchy postrzegają swoich najbliższych i gdzie na ich tle się stawiają. Kto rządzi w domu, a kto się podporządkowuje? Kto jest najbardziej lubiany? Kogo otacza się szczególną opieką? W projekcie The Family Life wzięło udział prawie tysiąc sześcio- i siedmiolatków, którym dano to samo polecenie „Narysuj swoją rodzinę”. Dzieci w tym wieku zostały wybrane nieprzypadkowo. Często brakuje im jeszcze odpowiedniego słownictwa, sposobu przekazania emocji w mowie, jednocześnie są już na tyle duże, że potrafią kontrolować swoje zachowanie i z samej jego obserwacji niewiele można wyczytać. Rysunki to co innego. O ile zdolności motoryczne charakterystyczne dla tego wieku pozwalają uchwycić na papierze wiele istotnych detali, o tyle dzieci nie są jeszcze skażone wyobrażeniem rodziny idealnej i nie próbują podkolorować rzeczywistości, aby zbliżyć się do powszechnie obowiązującego wzorca. Sposób, w jaki rysują siebie i domowników, może mówić więcej niż słowa.

Poza prośbą o narysowanie rodziny dzieci nie dostały żadnych dodatkowych wskazówek, więc na rodzinnych portretach pojawiły się postacie wykonujące różne czynności, codzienne i niecodzienne, pracujące i oddające się rozrywkom, odpoczywające i bardzo zajęte. W pokoju, ogrodzie, na wakacjach. Jako że prowadzący badanie regularnie odwiedzali uczestniczące w programie rodziny, byli w stanie zweryfikować, jak rysunki dzieci miały się do tego, co widzieli w ich domach. Okazało się, że dzieci z doskonale funkcjonujących domostw umieszczały na swoich rysunkach wszystkich członków rodzin i przedstawiały ich w prawidłowych, odpowiadających rzeczywistości proporcjach. Nikogo nie brakowało, nikt nie został pominięty, a mama i tata byli odpowiednio więksi od dzieci. Wszyscy trzymali się razem (często dosłownie: za ręce) tworząc zwartą grupę. Klasyczny, emanujący ciepłem, portret szczęśliwej rodziny. Takie wnioski brzmią jak ponowne odkrycie Ameryki, więc pewnie domyślacie się, jak wyglądały prace dzieci z rodzin określonych jako dysfunkcyjne. Smutne albo zupełnie pozbawione mimiki postacie, narysowane zazwyczaj bardzo schematycznie, bez specjalnego przywiązania do szczegółów. W oczy rzuca się fakt, że takie dzieci zwykły rysować siebie na uboczu, a ich figury są znacznie mniejsze od tych przedstawiających rodziców czy dziadków. Jak psychologowie interpretują te rysunki? Pomniejszenie własnej osoby może być efektem braku uwagi ze strony opiekunów, a ten skutkiem panującego w domu chaosu. Fizyczny dystans może natomiast wskazywać na dystans emocjonalny. I nie chodzi wcale o jakieś patologie. Wystarczy bałagan, roztrzepanie, ciągłe gubienie i szukanie znikających rzeczy, nadmierny hałas czy włączony non stop telewizor, a maluch czuje się zagubiony i odsunięty na boczny tor. Ustabilizowany rytm dnia zastąpiony ciągłą jazdą bez trzymanki nie jest czymś, co służy najmłodszym.

Co z tego badania i wniosków z niego wysnutych wynika dla nas? Łapać każdy wyprodukowany przez dziecko rysunek i doszukiwać się w nim zaburzeń? Szukać znaków zwiastujących kłopoty? Nie ma sensu bawić się w domorosłego psychologa, bo rysunek może być tylko… rysunkiem, a na to, co na nim się znajdzie wpływa i nastrój malucha, i pogoda, i to, jakie kredki ma akurat pod ręką. Portret rodzinny bywa narzędziem diagnostycznym, ale przez specjalistów odczytywany jest w kontekście, w powiązaniu z wiedzą zdobytą przez długotrwałe obserwacje i rozmowy. I nigdy nie jest to jeden rysunek. Ale jeśli rzeczywiście sytuacja w domu czasem wymyka się wam spod kontroli, takie prace plastyczne mogą być znakiem, że jednak coś trzeba poprawić. Nawet delikatna korekta może okazać się strzałem w dziesiątkę i wpłynąć na dobre samopoczucie wszystkich.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

TOP 5 książeczek do mazania

Agnieszka Radziszowska

Zlew do zadań specjalnych

Agnieszka Radziszowska

Czym karmić chore maluchy?

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska