Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Coś na ząb

Coś na ząb
Zdjęcie: shutterstock

Blisko 90% dzieci w wieku szkolnym ma próchnicę. Popsute zęby u nastolatków to efekt wielu lat zaniedbań, najtrudniejszy moment to czas wymiany mleczaków na stałe. Zanim dentyści dotrą do wszystkich szkół, o uzębienie dzieciaków musimy zatroszczyć się sami.

Czy wasze dzieci lubią myć zęby? To mniej niż 10 minut w ciągu dnia, a jednak mało który kilkulatek sam mycia pilnuje i do łazienki biegnie jak na skrzydłach. Kilka chwil szorowania wydaje się nudą, jakich mało. Na szczęście rzut oka na półkę z akcesoriami do higieny jamy ustnej pokazuje, że istnieje arsenał środków - nie tylko skutecznych, ale też zdecydowanie rozrywkowych – o jakich nie mieliśmy pojęcia.

Po pierwsze szczoteczka. Dobrana do wieku i dobrze trzymająca się w małej dłoni, obowiązkowo z miękkim włosiem. Tyle z punktu widzenia rodzica. Od strony dziecka sprawa wygląda nieco inaczej. Jeśli szczoteczka, to „na bogato”. Ze śmieszną zatyczką. Z przyssawką w kształcie zwierzątka. Z Pingwinem z Madagaskaru, albo przynajmniej świecąca w ciemności. Nie myjecie zębów po ciemku? Dzieci chętnie spróbują i jest szansa, że będą miały z tego frajdę. A może szczoteczka ekologiczna, bambusowa? Po pierwsze – biodegradowalna, czyli z materiałów, które nie będą wiekami zalegać na wysypisku, po drugie – z bambusa uprawianego specjalnie w tym celu, a nie podbieranego pandzie. A panda przecież taka słodka. Stosując nieco pokrętną logikę szorujemy uzębienie i chronimy populację pand. Takie szorowanie to misja! Dla kilkulatka atrakcyjna może być szczoteczka elektryczna, na przykład z melodyjką, która odmierza czas mycia. Że melodyjka irytująca i wwierca wam się w mózg, to klasyk, ale tym razem to nie nam ma się podobać.

Skoro już jesteśmy przy czasie przeznaczanym na szorowanie, to do jego odmierzania wymyślono całe mnóstwo akcesoriów. Timery i klepsydry do postawienia na umywalce albo naklejenia na lustrze to dopiero początek wyliczanki. Co powiecie na towarzyszące tym kilku minutom dziennie aplikacje na telefon komórkowy lub tablet? Skoro z aplikacją biegamy, gotujemy i planujemy zakupy, to do mycia zębów też się przyda. Ta dla dzieci, skrzyżowanie kreskówki z grą komputerową, zamieni przymus szorowania w ekscytującą akcję gaszenia pożaru albo walki z groźnymi kosmitami. To tylko przykłady, bo scenariuszy jest naprawdę wiele. Aplikacja dla rodzica, dzięki połączeniu ze szczoteczką, czarno na białym pokaże na wykresie, jak długo zęby były myte i które zostały potraktowane po macoszemu. Od biedy wymagany czas mycia odmierzać można dowolną trzyminutową piosenką, wystarczy znaleźć taką, do której dzieciaki chętnie podrygują.

W porównaniu z asortymentem szczoteczek oferta past wygląda ubogo. Tu już tak nie zaszalejemy. Z fluorem albo bez (dla najmłodszych zdecydowanie bez), owocowa albo miętowa, biała albo w kolorowe paski. No, może dziewczynkom spodoba się taka z drobinkami brokatu. W internetowych sklepach znajdziemy też nakładki pomagające wycisnąć resztki. Pasta wypluwana przez hipopotama? To może zadziałać.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Jak dobrze… myć zęby

Joanna Zdzieborska-Żuber

Zębom na ratunek

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska