Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Czytajmy dzieciom! Nie tylko najmłodszym

Czytajmy dzieciom! Nie tylko najmłodszym
Zdjęcie: shutterstock

Statystyki – i te krajowe, i zagraniczne – pokazują, że czytanie to domena mam. Panowie zazwyczaj wykręcają się brakiem czasu, pracą do późna i… znudzeniem. A przecież czytanie wcale nie musi być tylko odhaczanym obowiązkiem!

Bywa oczywiście tak, że ukochaną książeczkę kilkulatka trzeba czytać kilka lub kilkanaście razy z rzędu, a już przy pierwszej lekturze myśli odpływają gdzieś daleko i niezwykle pożądana przez dzieci emocjonalna interpretacja zmienia się w klepaninę nie do zniesienia nawet dla samego lektora. Tak oto zalecane przez autorytety „20 minut dziennie, codziennie” zmienia się w odbębniany z zegarkiem w ręku obowiązek. Skoro świadomość tego, dlaczego czytanie od najmłodszych lat jest ważne, już mamy, pora zawalczyć o obopólną przyjemność!

Dobra książka, dobry czas

Podstawowa zasada brzmi: nie idziemy w ilość, ale w jakość. Podejście „byle szybciej do przodu, bo zaraz zaczyna się mecz w TV, a maluch i tak powinien już spać” nie wróży nic dobrego. Czytanie przed snem to nie tylko osławiony czas dobrej jakości, ale też okazja do wyrobienia dobrego nawyku. Gdy czytanie z wyboru zamieni się w szkolny obowiązek, może być drogą przez mękę. Dlatego warto wziąć sobie do serca niezwykle przydatną zasadę numer dwa: dopóki tylko możemy, to my decydujemy, co czytamy. Książek dla dzieci jest mnóstwo. Grubych, cienkich, rymowanych i pisanych prozą, ilustrowanych bogato i oszczędnie. Ładnych i brzydkich, oraz mądrych i ogłupiających też. Dlatego wybierajmy te tytuły, które będziemy czytać z przyjemnością. To też świetna okazja do pokazania siebie. Wyciągnijcie z pawlacza u dziadków książki z czasów swojego dzieciństwa, czytajcie to, co was śmieszyło, bawiło i fascynowało. Taką lekturę, okraszoną opowieściami z cyklu „kiedy byłem w twoim wieku…”, dzieciaki łykają bez mrugnięcia okiem i proszą o więcej. A przecież o to chodzi. I trzecia istotna rzecz: nie rezygnujcie z czytania, gdy dziecko samo już składa litery. Niektórzy sprytni rodzice z utęsknieniem czekają na ten moment i próbują zalecaną dzienną porcję lektury ograć samodzielnym głośnym czytaniem dzieci. Ale nie tędy droga. Jak zauważają eksperci kampanii „Cała Polska czyta dzieciom”, dzieci - czytając na głos - wypracowują złe nawyki, co przeszkadza w swobodnym czytaniu bez głosu. Wymuszając na dzieciakach czytanie głośne zanim opanują czytanie po cichu w odpowiednim tempie, robimy im krzywdę.

A co robić, żeby przyjemność z samodzielnej już lektury trwała dalej? Każde dziecko powie w końcu „stop” rodzicielskiej czytaninie do poduchy, a według powszechnej opinii młodzi nie czytają wcale, bo nie lubią. Do polubienia potrzebna jest praca u podstaw, kilkulatki to wdzięczny i podatny grunt. Kilkulatka zapiszcie do biblioteki – duma z posiadania własnej karty bibliotecznej będzie wielka. Książki zabierajcie wszędzie – do samochodu, do lekarza, na trening. Zawsze zdarza się chwila bezczynnego czekania. I najważniejsze – czytajcie książki, które się podobają. Przymus, chociaż też na „p”, ma niewiele wspólnego z przyjemnością.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Książki wiecznie młode

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze wpisy

Gdy dziecko nie chce jeść

Agnieszka Radziszowska

Zegar - czy to już pora?

Agnieszka Radziszowska