Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Design w Łodzi – relacja

Design w Łodzi – relacja
Relacja z Łódź Design: wystawa Food | Design | Humanity to kolorowa i zabawna instalacja z wykorzystaniem jedzenia, fot. archiwum prywatne
Zgodnie z zapowiedzią, czas napisać, co wartego obejrzenia napotkacie na Łódź Design Festival. To relacja z festiwalu, który zawsze ciekawie podsumowuje bieżące trendy w projektowaniu.

W tej relacji podsumujemy najciekawsze realizacje festiwalu. Z trzech przewodnich wystaw festiwalu: „Food | Design | Humanity”, „Za_mieszkanie” i „Deep Need” bardziej przypadły nam do gustu dwie pierwsze. Doceniliśmy także tradycyjne podsekcje, które od zawsze towarzyszą głównemu programowi: Make Me! i Must Have.

Tak jak pisałam tydzień temu, Łódź Design Festival zawsze cieszy szybkim reagowaniem na trendy i ich inkorporowaniem do programu. Nierzadko jednak zdarza mu się także zająć ciekawy głos w sprawie. Podczas tegorocznej edycji najbardziej zaskoczyła mnie konceptualna prezentacja „Za_mieszkanie”, zrealizowana przez krakowską Fundację Instytutu Architektury. Ta bardzo dobrze zriserczowana wystawa pokazywała głębię różnic, które dzielą Polaków ze względu na przestrzeń, jaką zamieszkują.

relacja

Zwiedzający na wystawie Za_mieszkanie, zdjęcie: serwis prasowy ŁDF

Makietom i zdjęciom faktycznych siedzib – najczęściej z Krakowa i okolic – towarzyszył krótki opis bohaterów i ich motywacji do zamieszkania w konkretnym typie budownictwa – typu kamienica, osiedle socjalne, grodzone osiedle czy blok – a także poręczne kategorie socjologiczne, wspomagające ten opis hasłami z zakresu analizy naukowej. Opisy nie były suchymi akademickim tekstami, tylko miejscami ironicznymi, a miejscami zaangażowanymi komentarzami, co nie wszystkim mogło się podobać – mnie akurat tak, bo chodziło też o pewną typizację. Inną część realizacji zajmowało badanie koncepcji miasta-ogrodu i mitu własnej zielonej przestrzeni, które stoją w pewnej mierze za dążeniem bogacących się Polaków do coraz większej izolacji przestrzeni prywatnej od publicznej. 

Intrygująco zapowiadała się wystawa „Food | Design | Humanity” pod kuratelą Sonji Stummerer i Martina Hablesreitera – pary architektów i projektantów zaangażowanych w związki z jedzeniem. Ich własna realizacja (m.in. na zdjęciu głównym) obejmuje trzy stoły, z których każdy podporządkowany jest innemu hasłu: proces projektowania, rytuał spożywania i wieczność. Wypełniały je ułożone kolorystycznie przedmioty i elementy jadalne, których twórcy używają w różnych celach dla pokazania funkcji jedzenia w ludzkim świecie. Prezentację pary Austriaków można studiować naprawdę długo, by wychwycić wszystkie innowacyjne sposoby pokazania żywności, jej podobieństwo do całkiem innych elementów świata codziennego i w końcu jego materialność (część produktów do końca wystawy na pewno zdąży się zepsuć!).

relacja

Czarne jedzenie kojarzy się z technologią, wystawa Food | Design | Humanity, zdjęcie: archiwum prywatne

Ma ona jednak właśnie bardziej kontemplacyjny czy estetyczny charakter niż gros obiektów dostępnych w Centrum Festiwalowym, które charakteryzuje jednak funkcjonalność. Na piętrze, gdzie gości „Food | Design | Humanity”, jest już bardziej praktycznie, obcujemy bowiem z produktami zaprojektowanymi do kuchni i jadalni. Świetne są „nośniki jedzenia”, powstałe w ramach współpracy poznańskiej School of Form z londyńskim Royal College of Art, czyli wystawa „Art Food”, z których 12 trafi do produkcji,

relacja

Art Form, czyli wystawa prezentująca ceramikę autorstwa studentów poznańskiej School of Form i londyńskiego Royal College of Art, z których część trafi do produkcji w Ćmielowie, zdjęcie: archiwum prywatne

piękne – najnowsze ceramiczne i porcelanowe projekty Marka Cecuły realizowane dla nowo otwartego Studia Designu fabryki w Ćmielowie.

relacja

Solniczki Rock & Salt Marka Cecuły, zdjęcie: archiwum prywatne

Ciekawie kombinują studenci gdańskiej ASP, którzy dostali za zadanie zaprojektowanie narzędzi z okolic stołu, które zbliżają do siebie użytkowników. Powstały bardzo piękne, organiczne „noże” do masła:

relacja

Projekt Marii Marjakovej – organiczny kształt kamienia sprzyja smarowaniu chleba masłem! Zdjęcie: archiwum prywatne

albo wyglądający na średniowieczne narzędzie tortur dziadek do orzechów:

relacja

Projekt Karoliny Navus Wysockiej, który wykorzystuje najprostsze naturalne narzędzie do rozłupywania orzechów. Zdjęcie: archiwum prywatne

Szokująca była kolekcja zdjęć autorstwa Petera Menzla i Faith d’Aluisio, prezentujących rodziny z kilkudziesięciu krajów i ich tygodniowe zakupy. Obejrzyjcie sami (zdjęcia numer 21 i 22), komentarza tu nie potrzeba.

Ostatni punkt mojej relacji, czyli pierwsze piętro festiwalu z wystawami, to najbardziej klasyczne prezentacje – nagrodzonych w konkursie Make Me! innowacyjnych przedmiotów i hitów ostatniego roku zgromadzonych na wystawie Must Have. Z tej pierwszej kategorii do gustu najbardziej przypadły mi projekty odznaczające się ogromną prostotą i funkcjonalnością: deski do podawania dobrych polskich serów De.Serki (plus za lokalny patriotyzm gastronomiczny!) Aleksandry Satlawy,

relacja

Do rozmiaru sera możemy dopasować odpowiednią deseczkę, zdjęcie: serwis prasowy ŁDF

Nomada – niezbędne życiowe minimum Niny Wronieckiej, czyli próba stworzenia podstawowego zestawu mebli dla młodego człowieka, który dużo się przenosi i chce pozostać wolnym od zbędnych gratów

relacja

W zestawie Nomada oprócz prościuteńkiego fotela i regału jest jeszcze biurko z lampką i stołkiem, zdjęcie: archiwum prywatne

oraz Pic-nic Marzeny Krupy, czyli lekki, składany, jednorazowy stoliczek do wykorzystania w plenerze.

relacja

Jednorazowy stoliczek piknikowy w wersji transportowej i rozłożonej, zdjęcie: archiwum prywatne

Must Have to z kolei rzeczy funkcjonujące już w obiegu, dlatego oszczędzę Wam czytania o nich.

Relacja powinna mieć puentę, dlatego muszę nadmienić, że cieszy mnie niepomiernie to, jak bardzo rozpowszechnione jest ostatnio w Polsce myślenie o jedzeniu. Ten kierunek, podyktowany być może modą, może nam tylko wyjść na dobre – dzięki skupieniu na tym, jak i gdzie jemy, niechybnie zyskamy też namysł nad tym, co jemy. A to bardzo ważna dziedzina życia, w której Polacy wciąż jeszcze nie są mistrzami balansu i rozwagi. Oby dobry design torował nam drogę do dobrego i mądrego jedzenia!

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy