Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Dita von Teese i jej 60 cm szczęścia

Dita von Teese i jej 60 cm szczęścia
Zdjęcie: East News
Łatwo nie będzie. Bycie pin-up girl czy gwiazdą burleski oznacza 200 procent kobiecości.

ZAWSZE! Bez wolnych weekendów, bez luźnych poranków czy wieczorów. Zero pobłażania dla stylu, czyli żadnych trampek, dżinsów, rozciągniętych podkoszulków, dresów. Nawet rano, w drodze po bułki, nawet na fitnessie. Kompletny makijaż, czerwona szminka, dokładnie narysowana kreska na oku, podkład i puder. Swój makijaż i stylizację Dita najlepiej potrafi zrobić sama. Nie potrzebuje stylistek i makijażystek. Fryzura - jak od fryzjera, najlepiej delikatne fale w stylu lat 40. (Dita czesze się również sama). Wizerunek dopięty na ostatni guzik oznacza, że nie można zaspać, bo nie da się wypaść z domu w 5 minut. Poza tym trzeba wyprasować i dokładnie dobrać garderobę. Spódnica, bluzeczka, szpilki. Sukienka, torebka, pasek. Bielizna, gorsecik. Delikatna biżuteria. Wszystko wysokiej jakości, starannie dobrane. Żadnych wtop, plam, zagnieceń. To oczywiście połowa sukcesu, bo żeby dobrze prezentować się w ubraniach podkreślających kobiecie wdzięki, trzeba te wdzięki mieć. 

Dita jako mała dziewczynka trenowała balet. Poznała smak ostrej diety i wyczerpujących ćwiczeń (baletnice nigdy nie są dość chude i wystarczająco wygimnastykowane). Królowa burleski do tej pory jest rozciągnięta i bardzo sprawna, choć dziś zawdzięcza to głównie jodze, pilatesowi i pływaniu. Bardzo uważa, by nie przesadzić z muskulaturą - według niej mięśnie nie prezentują się kobieco. Nie dla niej ramiona Madonny i brzuch Gwen Stefani. Za to jest otwarta na operacje plastyczne - nazywa je "dramatyczną formą makijażu". Powiększyła sobie piersi i nie zarzeka się, że to był jej ostatni raz. Gdyby stwierdziła, że jej talia nie jest wystarczająco wąska, na pewno zdecydowałaby się na liposukcję lub, w ostateczności, usunięcie dolnych żeber. Jej udało się osiągnąć wymarzone 58 cm (46 po ściśnięciu!) dzięki regularnemu noszeniu gorsetu, który wg niej nie jest opresją, tylko eleganckim podkreślaniem kobiecości. Co jeszcze może pomóc? Regularne masaże, wszelakie zabiegi ujędrniające i oczywiście seks. Seks, jako najbardziej wyrafinowana forma ćwiczeń. Według Dity w trakcie jednego "seksualnego" seansu można stracić od 700 do 1000 kalorii, a takich seansów można przecież odbyć nawet kilka na dzień!    

Dita kocha gorsety. Zdjęcie: Penthouse

Skóra Dity jest blada - nie ma mowy o żadnym opalaniu! Dzięki temu opóźnia się też procesy starzenia, ale tego chyba nie trzeba nikomu tłumaczyć. Do tego nabłyszczający puder i voila. Dieta? Klasyka - często, ale mało. Ryby, chude mięso, warzywa. Żadnej pizzy, fast foodu, kiełbasek. I, oczywiście, żadnego alkoholu. Dita jest skłonna wykąpać się w szampanie, nie musi go jednak pić. Bo kobieta zrobi przecież wszystko, by wyglądać pięknie, prawda?

Tagi: uroda, seks, zjawisko

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy