Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Zdrowy konkret

Dlaczego zimą szybciej się odwadniamy?

Dlaczego zimą szybciej się odwadniamy?
Zdjęcie: shutterstock

Gdy wokół zimno, uczucie pragnienia spada nawet o 40 procent – dowodzi jeden z eksperymentów. To odkrycie wyjaśnia, dlaczego - choć zimą mniej się pocimy - szybciej i częściej się odwadniamy niż latem. Pamiętajcie o tym, szczególnie gdy jesteście aktywni na powietrzu!

Zaczyna się zima – powietrze robi się suche. To norma. Cierpi skóra, włosy, częściej dokucza chrypa. Dlaczego? Może to wydać się zaskakujące, ale zimą nasz organizm jest bardziej narażony na odwodnienie niż upalnym latem. Suche powietrze sprawia, że płuca muszą ciężej pracować, aby nawilżyć i ogrzać powietrze, które wdychamy. Mamy też grubszą odzież i pod jej ciężarem organizm zwiększa wysiłek. A im większy wysiłek, tym więcej płynów potrzebujemy. Ale główny powód może być prozaiczny - badacze z University of New Hampshire stwierdzili, że gdy jest chłodno, ludzie odczuwają mniejsze pragnienie. Dla naszego mózgu staje się ważniejsze coś zupełnie innego.

Ale po kolei... Równowaga wodna w naszych organizmach zależy od pragnienia, przyjmowania płynów oraz od pracy nerek.  Na to z kolei wpływ mają hormony, w szczególności wazopresyna (hormon antydiuretyczny). Znane są dwa czynniki, które aktywują wazopresynę. Pierwszy to wzrost stężenia sodu we krwi a drugi zmniejszenie całkowitej objętości krwi. Kiedy to się dzieje? Gdy organizm traci wodę, np. podczas pocenia. Te dwa bodźce sprawiają, że podwzgórze wydziela hormon, co jest sygnałem dla nerek do zahamowania produkcji moczu. W ten sposób magazynujemy zapas płynów. Jednocześnie podwzgórze zawiadamia korę mózgową o pragnieniu, aby zmusić organizm do picia i przywrócenia normalnego stężania sodu. Genialne! Ale… Inaczej dzieje się, gdy przebywamy w chłodnym środowisku. Prof. Robert Kenefick, kierujący badaniami, przeprowadził eksperyment, w którym grupa ochotników w specjalnych „komorach chłodniczych” trenowała na bieżni i odpoczywała. Kenefick tłumaczy, że gdy jest zimno, naczynia krwionośne zwężają się, organizm zmniejsza dopływ krwi do zewnętrznych warstw ciała, podczas gdy w korpusie objętość krwi nie spada. W wyniku tego mózg jest „oszukiwany” - nie inicjuje wydzielania wazopresyny w tak dużym stopniu jak w wyższej temperaturze. Również gdy się pocimy. W rezultacie nerki otrzymują słabszy sygnał do zatrzymania płynu, a uczucie pragnienia jest zredukowane nawet o 40 procent! To rodzaj kompromisu – utrzymanie temperatury ciała staje się dla organizmu ważniejsze niż równowaga płynów. Kenefick zauważył też, że osoby pracujące w niskich temperaturach tracą więcej płynów (od 3 do 8 procent masy ciała). Odwodnienie jest również głównym problemem osób intensywnie trenujących w chłodnej atmosferze.

Sami widzicie, mózg jest genialnym tworem, jednak czasem wybiera mniejsze zło. Dlatego sporo zależy od naszej wiedzy i działania. Apel jest prosty. Nawet gdy nie chce nam się pić, sięgajmy po wodę! Szczególnie w chłodne dni.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Woda czy izotonik?

Kasia Bigos i Andrzej Bogdał

Najpopularniejsze wpisy