Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Do piersi przytul... aparat!

Do piersi przytul... aparat!
zdjęcie: www.cottoncarrier.com
Dziś coś dla fotoamatorów, którzy nie rozstają się z aparatem. Oto Cotton Carrier, systemy mocowania lustrzanki do... własnej piersi.

Najpierw, jak to mam zwykle w zwyczaju, trochę prywaty. Nie to, że coś polecę i zareklamuję - co to, to nie! Pod słowem prywata kryje się historia jemielickiego fotografowania. Dzięki własnemu ojcu, który zaraził mnie pasją do fotopstrykania, rejestruję świat lustrzankami od czasów głębokiej podstawówki. Najpierw miałem radzieckiego Zenitha, który miał skórzany futerał z cienkim paskiem wrzynającym się w ramię. Potem dostałem enerdowską lustrzankę, która była znacznie bardziej kulturalna. Niemcy (choć to byli ci "źli" – ze wschodnich landów) wyposażyli ten aparat w pasek większej szerokości. Mniej pił, powiem prost. Potem, na progu studiów, kupiłem sobie amerykańskiego Nikona. Piękny to był sprzęt, na szerokim pasku i z niewielką torbą, która starczała także do przewiezienia jednego ekstra obiektywu i kilku filmów na zapas (wtedy nie było jeszcze ery lustrzanek cyfrowych więc obrazy rejestrowało się na błonach światłoczułych - przypisuję dla przypomnienia). Długo mi służyła, ale potem musiałem zainwestować, i wyposażyłem się w "transporter" z mocnej, czarnej kordury, torbę prawdziwą i profesjonalną. Stoi w redakcji do dziś, przypominając mi czasy wypadów do Afryki na fotografowanie Rajdu Dakar. Torba marki LowePro jest świetna, bo prócz aparatu, baterii, ładowarek, obiektywów, lampy i temu podobnych "gratów", mieści także laptopa i odbiornik satelitarny, którym swego czasu wysyłałem zdjęcia w medialną przestrzeń. Fajna, ale też nieporęczna! Zwłaszcza wtedy, gdy człowiek chciał zrobić ładne zdjęcie, a najpierw trzeba było ściągnąć torbę z ramienia, rozpinać paski i suwaki, grzebać w przepastnych czeluściach... Do celów transportowych torba była genialna, ale do szybkiej fotografii się nie nadawała. Co innego Cotton Carrier,system transportowy dla wymagających fotografów. Najprostszy element tego systemu to miniuchwyt na rękę – aparat możemy przytroczyć do własnego przedramienia. Można też wybrać torbę dopinaną do boku lub mini-kamizelkę. W zasadzie to nie jest element profesjonalnej garderoby i nie daje ciepła. To rodzaj mini-napierśnika, do którego bezpośrednio można zamocować kamerę (aparat). Najbardziej skomplikowany jest z kolei steady shot. Po ludzku? Aparat da się z tym uchwytem przytroczyć do siebie samego tak, żeby własnym ciałem kompensować ewentualne drgania. Ja jako statyw? A czemu nie! Byle tylko zdjęcie wyszło tak jak należy, ostre i nieporuszone. Rozmiar dobierzecie z łatwością, bo system jest dla wszystkich i dla każdego (wystarczy odpowiednio wyregulować paski, żeby dopasować napierśnik do każdej sylwetki). Cena, oczywiście w sieci, od 19 do ponad 300 dolarów (w zależności od stopnia skomplikowania i wybranych elementów całego systemu).

zdjęcie: www.cottoncarrier.com

zdjęcie: www.cottoncarrier.com

Tagi: fotografia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Oczy dookoła głowy

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita