Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

"Dobre rady" dla rodziców

"Dobre rady" dla rodziców
Ilustracja: Izabela Dudzik | www.izadudzik.pl
Jest takie żydowskie powiedzenie: jeden rabin powie tak, drugi rabin powie nie. Przypomina mi się zawsze, kiedy dostaję złote rady od innych rodziców, jak najlepiej zajmować się dzieckiem. Dostaje ich ostatnio mnóstwo, bo właśnie urodziła mi się córka...

Za gratulacje z góry dziękuję. Przewiduję, że rad jeszcze przybędzie, kiedy zajmę przynależne ojcu miejsce na ławce znajdującej się na placu zabaw. Przewiduję, bo zajrzałem w matczyny internet, który okazał się nieskończoną krynicą rodzicielskich mądrości. Bywają one użyteczne, choć trzeba z nimi postępować ostrożnie, bo mogą wywołać tacierzyński odpowiednik choroby studentów pierwszego roku medycyny – znajdowania u siebie każdej choroby obecnej w podręczniku. Mam na przykład kolegę, który opowiada, że na ich podstawie zdiagnozował u córki autyzm. Chodziła na palcach, tłumaczy. A w internecie napisali, że jak chodzi na palcach, to na pewno jest to autyzm. I jest z nimi jeszcze jeden problem – są sprzeczne.

Ot, taka na przykład prosta sprawa. Jak często kąpać dziecko?

Koleżanka #1:

- Dziecko musisz kąpać raz dziennie.

- Dlaczego?

- No przecież nie będziesz kąpał co trzy dni.

***

Koleżanka #2

- Dziecko musisz kąpać co trzy dni.

- Dlaczego?

- Bo nie trzeba codziennie.

Ale spraw jest przecież więcej, a każde pytanie to wielka debata i opinii tyle, ilu zabierających głos rodziców. Są tutaj bowiem jak ci rabini z dowcipu: jeden rodzic powie tak, a drugi powie inaczej. Pokłócić się potrafią o wszystko. Karmić piersią, butelką czy 50/50? Puszka z korporacji czy przecier z marchewki od sąsiada? Poród naturalny czy cesarka? Futrzaki w domu trzymać czy w żadnym wypadku? Co robić w czasie smogu? Czy baby blues jest częsty? Antybiotyki dawać czy starać się unikać? Poradzą nawet, jakich kosmetyków używać i że najlepiej oliwy extra virgin, która jednak dziwnym trafem w sklepach jest na półkach spożywczych, a nie z kosmetykami dla dzieci.

W tym wszystkim brakuje jednak odpowiedzi na być może najważniejsze pytanie. Nie o to, „jak” zajmować się dzieckiem, ale „dlaczego” właśnie tak. Sprzeczności są często wynikiem – tak jest na przykład, gdy chodzi o częste kąpiele i trzymanie dzieci z dala od zwierząt – zakorzenienia w domach wiedzy medycznej, która jest przestarzała. Czasami bywa i tak, że nie ma prostych odpowiedzi – tak jest z karmieniem – i wszyscy mają rację, bo wszystko ma swoje zalety i wady, i jest kwestią wyboru. Nie da się bowiem z całą pewnością przewidzieć, co będzie lepsze.

Pytanie „dlaczego” u dzieci jest tak, jak jest, zadaję sobie codziennie od kilku tygodni, bo, jak pisałem wyżej, właśnie urodziła mi się córka. I będę je teraz zadawał często. A jak już je zadaję, to niekiedy znajduję też odpowiedzi. Bywa, że ciekawe. I właśnie nimi będę się z wami dzielić. Przeczytacie tu więc nie o tym, „jak” wychowywać dzieci. To byłaby arogancja. Przeczytacie o tym, „dlaczego” uważa się tak, jak się uważa, i co się w tym uważaniu zmienia. A później – jak powtarza moja bardzo sympatyczna położna – róbcie z tym, co wam serce dyktuje.

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Dziewczynka czy chłopczyk?

Agnieszka Radziszowska

Skąd się biorą dzieci?

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze na blogu