Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Z czym do dzieci

Dobry talerz - o błędach w żywieniu dzieci

Dobry talerz - o błędach w żywieniu dzieci
Zdjęcie: shutterstock
Dziś nie będzie o niejadkach. Są dzieci, którym apetyt dopisuje, a jednak to, co tak chętnie i z zapałem jedzą, wcale im nie służy. Pora złe nawyki zastąpić dobrymi, ale najpierw trzeba uświadomić sobie, co robimy nie tak.

Maluch wcina wszystko, aż mu się uszy trzęsą. Nie marudzi na widok warzyw i nie rozgrzebuje widelcem jedzenia. Z uśmiechem wita każdy posiłek. Same powody do radości! Czy aby na pewno? Poniższa checklista pozwoli sprawdzić, czy dostaje właśnie to, co powinien i kiedy powinien.

Pięć posiłków dziennie

Śniadanie, obiad, kolacja. To wiadomo. Dochodzi jeszcze drugie śniadanie (przez starszaki jedzone zazwyczaj w szkole) i podwieczorek. Razem pięć. Każdy jogurcik podany, bo głód przyszedł niespodziewanie, batonik, bo akurat leżał w sklepie przy kasie, bułka na spacerze, bo co tak będzie pustymi rękoma chodzić, to kolejne, nadprogramowe posiłki i każdy trzeba liczyć oddzielnie. Dodajemy skrupulatnie i… czasem wychodzi nawet kilkanaście. A to już wcale dobre nie jest. Żołądek pracuje non stop, ciągle coś trawiąc. Do poprawki!

Regularne odstępy między posiłkami

Idealnie byłoby jeść co 3 godziny. Przerwy nie powinny być ani za długie (przegłodzony maluch rzuci się na talerz i zje o wiele za szybko i o wiele za dużo), ani za krótkie (dzieci, które płynnie przechodzą od jednego posiłku do kolejnego, nie poczują głodu i nie nauczą się rozpoznawać uczucia sytości – to prosta droga i do utraty kontroli nad sygnałami dawanymi przez organizm, i do nadwagi).

Dobrze zbilansowana dieta

Trzy główne posiłki i dwa uzupełniające. Nie wszystkie równie duże i równie sycące, ale każdy przemyślany i nieprzypadkowy. Najczęściej po macoszemu traktujemy śniadanie, a bez śniadania ani rusz. To najważniejszy posiłek w ciągu dnia, szczególnie uczniom zapewnia dobry start. Brak śniadania i paradoksalnie zbyt obfite śniadanie pełne cukrów prostych dają senność, brak koncentracji i napady wilczego głodu. Jak wtedy skupić się na lekcjach? O ile śniadanie musi dawać dużo energii, kolacja powinna być lekka i jedzona na 2-3 godziny przed snem. W nocy młody organizm ma naprawdę sporo roboty, nie obciążajmy go jeszcze trawieniem ostatniego posiłku dnia.

Do 10 razy sztuka

Mądra dieta to różnorodna dieta. Taka, która dostarcza wszystkich potrzebnych wartości odżywczych. Łatwo wpaść w pułapkę monotonii zwłaszcza przy młodszych dzieciach. Maluchy miewają fazy na lubienie poszczególnych potraw. Tendencji do jedzenia bułki z dżemem i pomidorowej codziennie, przez miesiąc lub dwa, towarzyszy często niechęć do jakichkolwiek nowości. Dziecko zafiksowane na konkretne, „bezpieczne” smaki, z wiekiem coraz trudniej będzie namówić na kosztowanie nieznanych dań. Nie warto się zrażać, ale nawet po kilku porażkach za jakiś czas próbować dalej. Podobno maluchy potrzebują aż dziesięciu podejść, żeby oswoić się z nową potrawą.

Minimum soli

Solimy zgodnie z przyzwyczajeniami typowymi dla osób dorosłych, czyli niestety za dużo, a dzieci błyskawiczne się do tego przyzwyczajają. Trzeba pamiętać, że sól jest ukryta w składzie wielu produktów, a skoro jej stamtąd nie wyciągniemy, chociaż nie dokładajmy większych ilości. Zawartość soli w diecie można zmniejszać stopniowo, zastępując ją ziołami. To wszystkim wyjdzie na zdrowie.

Bez dosładzania

Maluchy kochają słodkie, bo sami je tego uczymy, a potem chętniej jedzą te potrawy, które są – zupełnie niepotrzebnie - dosładzane. Cukier do podkręcenia smaku kwaśnawego sosu, szczypta cukru do surówki z tartej marchewki, dwie łyżeczki do herbaty. Sklepowy „soczek” owocowy ma kilka łyżek cukru i znikomą ilość owoców.

Dobra atmosfera

Ważne jest „co”, ale i „jak”. W biegu, na kolanach w samochodzie albo przed telewizorem je się zupełnie inaczej niż razem, przy kuchennym stole. Jedzenie z mamą i tatą, a kolejne łyżki wmuszane „za mamusię” i „za tatusia”, to dwie różne sprawy. Przynajmniej jeden posiłek dziennie dobrze zjeść wspólnie. Bez pośpiechu, kłótni i nerwów. Smacznego!

 

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane artykuły

Sposób na niejadka

Agnieszka Radziszowska

Najpopularniejsze na blogu

Śniadanie, które szkodzi

Agnieszka Radziszowska