Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Slow Motion

Duchowy rollercoaster

Duchowy rollercoaster
Ilustracja: Luiza Kwiatkowska | www.behance.net/luilula

Książka "Poznam sympatycznego Boga" wciągnęła mnie błyskotliwą narracją, rozbawiła bezbożnym podejściem do istot wyższych i dała do myślenia. Jej zagubiony i pogrążony w lekkiej depresji autor Eric Weiner - amerykański dziennikarz żydowskiego pochodzenia - wyrusza na krucjatę poprzez osiem wyznań z nadzieją znalezienia sobie Boga do pary.

Ta jego osobista podróż doskonale wpisuje się z jednej strony w powszechne dziś duchowe pogubienie, z drugiej zaś w tęsknotę ogółu za czymś większym niż najnowszy model IPod'a. Książka napisana jest z fantastycznym poczuciem humoru, ciepłym dystansem, wnikliwością i szczerą chęcią znalezienia sobie kogoś lub czegoś do wierzenia. Kogoś lub czegoś, na czym można się oprzeć, gdy wszystko inne zawodzi.

Autor ujmuje to tak:
" - Musisz zawsze zadawać sobie pytanie: przez co jestem ze sobą w zgodzie?
- Co masz na myśli?
- Czego się trzymasz, kiedy wszystko inne Ci umyka?
- Znaczy, co zostaje, kiedy nie masz już nic?
- Właśnie, co jest Twoją kotwicą? Co Cię trzyma przy życiu?
- No... nie wiem. Jak brzmi odpowiedź?
- Musisz sam do tego dojść. Dla mnie to coś innego niż dla Ciebie."

Bardzo mądra odpowiedź, choć brzmi trochę jak figa z makiem. Niczego za pytającego nie załatwia i nakazuje mu dalsze poszukiwania. Przy okazji warto pamiętać, że dobry nauczyciel na każdej ścieżce duchowej nie jest od tego, żeby dawać swoim uczniom gotowe recepty jak żyć, być szczęśliwym lub, jeśli ktoś woli, mniej nieszczęśliwym. Jego zadaniem jest doprowadzić uczniów do takiego miejsca w nich samych, gdzie znajdują się wszystkie odpowiedzi.

Nie jest łatwo znaleźć swoją ścieżkę, a mądrego nauczyciela jeszcze trudniej. Sama wiem o tym lepiej niż dobrze. Duchowość wszelkiej maści jest dziś dostępna jak towar w supermarkecie, a rozmaici guru, trenerzy rozwoju i konsultanci od spraw ducha mogą z nami pogadać na skypie przez 24 godziny na dobę jak świat długi i szeroki. Praktycznie wszystko jest dozwolone i w większym lub większym stopniu tolerowane. Jemy, modlimy się i kochamy po swojemu. Próbujemy, przymierzamy, bierzemy garściami z różnych tradycji, eksperymentujemy. I bardzo dobrze.

Jak śpiewał Dylan: "Przez ile dróg musi przejść każdy z nas, by mógł człowiekiem się stać...". Przez wiele. Stara prawda, nic nowego. Z jednym zastrzeżeniem - bacznie obserwujmy, co z tego, co ma nas rozwinąć, faktycznie zwalcza w nas egoizm, agresję, małostkowość, zazdrość, chciwość, złość, nienawiść. Co przenosi nasze działania na poziom uważności i świadomego działania? Co przynosi nam i ludziom wokół nas spokój, wytchnienie, życzliwość, mądrość i dobro? Słowem, co czyni z nas lepszych ludzi? Nie mam wątpliwości, że to jedyna sensowna miara.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

I nad czym tak medytujesz?

Agnieszka Berlińska

Najpopularniejsze wpisy