Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Moda & Medycyna

Dzień w przychodni – survival guide, cz. 2

Dzień w przychodni – survival guide, cz. 2
Zdjęcie: feldkirch.at
Jako wierny fan naszego bloga z części pierwszej poradnika wiesz już, jak połączyć pracę zawodową z całodziennym koczowaniem w przyszpitalnej poradni.

Potrafisz również w tych dramatycznych warunkach zapewnić sobie zdrową dawkę regenerującego snu w pozycji wertykalnej, bez potrzeby opuszczania kolejki (wiemy wszak, czym to grozi).

Pora zadbać o posiłek. Wizyta, nie wizyta, jeść musisz. Skoro pod drzwiami specjalisty koczujesz od świtu, prędzej czy później dopadnie Cię głód. Możesz oczywiście przygotować się na ten moment tradycyjnie i uszykować kanapki z jajem na twardo i sałatą (wikt o turystyczno-emeryckiej proweniencji), a do tego słabą słodzoną herbatę o barwie urynopodobnej, w bidonie bądź klasycznej półlitrówce. Na pewno tak skomponowany posiłek wpłynie pozytywnie na budowanie więzi ze współkolejkującymi, a więc, ujmując rzecz socjologicznie, będzie jak najbardziej wskazany. Jako bloggerki na portalu prozdrowotnym chcemy Cię jednak zachęcić do przygotowania, wbrew niesprzyjającym warunkom, naprawdę pełnowartościowego posiłku. Jeśli w szpitalu, w którym kolejkujesz, nie ma bufetu, musisz wziąć sprawy w swoje ręce. Patent jest prosty. Przywozisz ze sobą kuchnię polową, dzięki której nie tylko zaspokoisz głód, ale też migiem zostaniesz okrzyknięty królem kolejki! Proponujemy dwa warianty: dla tradycjonalistów i nieuleczalnych fanów grillowania:

Zdjęcie: amazon

oraz dla minimalistów i miłośników oszczędnego designu w stylu skandynawskim:

Zdjęcie: feldkirch.at

Wersja skandynawska jest o tyle lepsza, że przypomina nieco garkuchnie, którymi panie kuchenkowe rozwożą obiady po szpitalnych oddziałach. Dzięki temu Twój prywatny bufet z łatwością wtopi się w tło, Ty sam zaś nie zostaniesz przemocą usunięty z przychodni jako podejrzany o nielegalną działalność gastronomiczną. Co, swoją drogą, nie jest złym pomysłem! Jeśli przygotujesz odpowiednio więcej porcji, z całą pewnością znajdą się chętni na ciepły posiłek. To otwiera przed Tobą dodatkowe możliwości zarobkowe, które być może przynajmniej po części zrekompensują straty moralne poniesione w wyniku wielogodzinnego koczowania w przychodni. Pomyśl o tym.

Ważna jest higiena w czasie posiłku, także ta psychiczna. Dlatego pod żadnym pozorem nie jedz przy biurku! (mamy na myśli to mobilne, rekomendowane w części pierwszej naszego poradnika). Najlepiej zaopatrz się w praktyczne spodnie, które posłużą Ci jako stolik turystyczny.

Zdjęcie: designrulz.com

Najedzony? Pora zatem przygotować się na spotkanie ze specjalistą. Tak, ten moment po kilkugodzinnej gehennie, walce z rozjuszonym tłumem, licznych omdleniach współtowarzyszy niedoli w końcu nadejdzie… Możesz być w bardzo różnym stanie. W przyszpitalnych przychodniach zdarzają się sceny iście dantejskie. Często dochodzi nawet do rękoczynów, co, biorąc pod uwagę przeciętny wiek pacjentów, jest swoistym ewenementem. Jakkolwiek byś po tych kilkunastu godzinach oczekiwania nie wyglądał, do gabinetu musisz wkroczyć świeży i elegancki. To naprawdę istotne, jeśli bowiem zignorujesz nasze rady i pojawisz się w drzwiach gabinetu wymemłany niczym dziad borowy, dostaniesz lipna receptę na odczepnego i zalecenia dalszej obserwacji. A nie o to wszak chodzi. Fachowa porada i trafna diagnoza w dużej mierze zależą od pierwszego wrażenia. Najważniejsze, byś wyglądał schludnie. Pot z czoła możesz zetrzeć kraciastą chustką do nosa wielorazowego użytku (ktoś w kolejce na bank będzie taką miał) – to ładny, proekologiczny gest. W szpitalnym sklepiku znajdziesz akcesoria (unikatowe, niedostępne w żadnym innym miejscu), które posłużą do zabiegów higienicznych: szare mydło w kostce, żel odkażający o woni poziomek, zaskakująco podobnej do zapachu wnętrza toi-toia, wodę toaletową brutal czy dezodorant nieznanej marki z serii men in action. Problem pojawia się przy próbie odświeżenia stroju. Żelazko możesz zabrać ze sobą z domu, ale wątpliwe, by udostępniono Ci gniazdko elektryczne. Dlatego wspomnij stare dobre żelazka z duszą i zaopatrz się w jedno z nich.

Zdjęcie: Times of India

 Duszę możesz grzać na swojej kuchni polowej. Kilka minut i jesteś świeży, elegancki, odprasowany. Jednym słowem, gotowy na ten moment. Tylko Ty i Twój lekarz. Sam na sam. Kilka minut czasem znaczy tak wiele…

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Szpitalne rękodzieło

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Szpitalne dygresje - wielka ucieczka

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Kalendarz na noce i dnie

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Dzień w przychodni – survival guide, cz....

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy

Chcesz jabłuszko?

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Inspiracje cytologiczne

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Infanci, łączmy się!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Męskość pod ochroną

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Pierś do przodu

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk