Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Ekoprania ciąg dalszy

Ekoprania ciąg dalszy
Źródło: Liniaekomama.pl
To zjawisko, które normalnie włożyłabym między bajki o wywabianiu plam cytryną czy dobroczynnych właściwościach pokrzywy – wiem, że są ludzie, którzy tego próbują i dla nich to działa, ale mnie jednak szkoda zachodu.

Sęk w tym, że w przypadku orzechów do prania zupełnie nie mogłam wymigiwać się trudnościami natury organizacyjnej, bo orzechy zastałam po prostu w łazience: w domu, w którym aktualnie gościnnie pomieszkuję, pierze się właśnie tak. Zostały mi one wręczone z instrukcją obsługi – wrzuć garść, jakieś pięć-sześć, do skarpetki, zawiąż, wrzuć do bębna pralki i nastaw normalne pranie. Nic prostszego!

Tak też zrobiłam, bo skoro orzechy mają równie skuteczne właściwości, co składający się z samej chemii proszek, grzechem byłoby nie spróbować. Okazuje się w dodatku, że to faktycznie działa. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że białe pranie było bielsze po praniu w orzechach niż w tradycyjnym proszku. Jak to się dzieje? Orzechy, a właściwie ich łupiny, mają w sobie substancje zwane saponinami – związki chemiczne, które pienią się w ciepłej wodzie i zmniejszając napięcie powierzchowne roztworów wodnych, wykazują zdolności pieniące. „Mydliny” po takim praniu nie tylko nie szkodzą środowisku, ale wręcz je wspomagają, bo mają właściwości grzybobójcze, a ubrania pachną świeżością, nie sztuczną perfumą. Ta sama garść orzechów wystarcza do kilkukrotnego prania. Łupiny można też zagotować, a powstały w ten sposób wywar wykorzystać do czyszczenia powierzchni, szyb, podłóg, toalety etc.

Wady? Podobno orzechy piorące, które pochodzą z Indii i są tam tradycyjnym środkiem czyszczącym, powoli stają się cenowo nieosiągalne dla przeciętnego Indusa. Należałoby więc mocno popracować nad jakimś fairtrade'owym modelem ich produkcji. Poza tym niektórzy narzekają, że mydliny całkowicie nie wypłukują się z ubrań, skoro woreczek z orzechami cały czas jest w pralce. To jednak problem mniejszej skali niż wzrost cen orzechów – wystarczy skarpetkę z łupinami wyjąć przed płukaniem.

Gdzie w tym wszystkim estetyczna strona ekoproduktu? Oprócz, rzecz jasna, urody samej idei, doceńcie też opakowania. Ja próbowałam tych:

Zdjęcie: archiwum autorki

Spodobały mi się już na poziomie oprawy. W Polsce popularne wydają się orzechy marki Eko Mama, których kilogram kosztuje 29,90 zł, a opakowanie znaczą łowickie wzorki.

Źródło: Liniaekomama.pl

Jak wyczytałam w sieci, taki kilogram w trzyosobowym gospodarstwie domowym zużywa się nawet ponad rok. Polskie wydanie orzechów sygnowane jest w dodatku nazwiskiem sławnej ekomamy, Reni Jusis. I co, przekonałam Was?

Tagi: ekologia

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Naturalna alternatywa

Agnieszka Zieniuk

Siała Reni Mak

Zuza Ziomecka

Fryz ekologiczny

Agata Michalak

Najpopularniejsze wpisy