Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Dobre rzeczy

Faraday? Pedałowanie bez wysiłku!

Faraday? Pedałowanie bez wysiłku!
Wygląda szykownie i retro, ale to rower zdecydowanie z XXI wieku! Zdjęcie: Faraday.

W mieście rower ma same zalety – przekonują zwolennicy pedałowania. Bo zmusza do ruchu fizycznego i poprawia kondycję oraz – co oczywiste – nie boi się korków (gdy ulica zakorkowana, zawsze zostaje chodnik). – Ale za to się trzeba napocić – z przekąsem dodają ci, którym dwa koła z pedałami nie pasują.

To małe pudełko to "serce" roweru z dopędem. Zdjęcie: Faraday

Faktem jest – ruch wprost proporcjonalnie wiąże się z potem. Tymczasem wciąż w wielu biurach nie ma prysznica, więc skoro mowa o pocie, pojawia się nieuchronny problem higieny. A gdyby tak mniej się pocić? Nie, nie chodzi o jakieś magiczne tabletki, lecz rzecz, wydawałoby się, całkiem zwyczajną – dodatkowy silnik. Czyli chodzi o motorower?

Faraday Porter należy do coraz bardziej modnych rowerów-dostawczaków, na które można załadować zakupy i ekwipunek do pracy. Zdjęcie: Faraday.

Nie do końca, bo w rowerze Faraday Porter, niestety wciąż jeszcze eksperymentalnym, zamontowano motor elektryczny. Zminiaturyzowano go do tego stopnia, że nic nie wystaje poza korbę czy piastę. Akumulator jest przy tym na tyle mały i lekki, że udało się go zmieścić w pudełku-futerale tuż za siodełkiem. Wystarczy nacisnąć guzik, żeby rower wszedł w tryb wspomagania naszych mięśni. Każde naciśnięcie pedałów wymaga mniejszej siły, a co za tym idzie, mniejszego wysiłku – na ulicy jadąc w normalnym tempie, jak zachwala amerykański projektant, nie sposób się spocić.

Tu wejdzie nawet kilkadziesiąt kilogramów! Dzięki silnikowi elektrycznemu z takim ładunkiem lekko podjedziecie pod każdą górę. Zdjęcie: Faraday.

W trybie „boost” (dosłownie z dopalaczem) rower ułatwia podjeżdżanie nawet pod bardzo strome wzniesienia. Akumulator starcza przy tym na 15–25 kilometrów, zaś dzięki specjalnej ładowarce można uzupełnić braki „prądu” w czasie zaledwie 45 minut. Wielki przedni bagażnik uniesie nawet 15 kilogramów, rower ma również integralne przednie i tylne światła.

Zwykły rower za 12 tys. zł?. No, wygodny, ale trochę dużo... Zdjęcie: Faraday.

Przerażenie wywołuje jedynie cena. Wprawdzie Faraday Porter nie jest jeszcze do kupienia (Amerykanie zbierają fundusze, żeby uruchomić produkcję na wielką skalę), ale wyceniono go na 3,5 tysiąca dolarów. Słono – 12 tysięcy złotych. Cóż, pot też jest słony...

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Rower dwuśladowy

Rafał Jemielita

Rower na smyczy

Rafał Jemielita

Ognisko w plecaku

Rafał Jemielita

Najpopularniejsze wpisy

Poduszka outdoorowa

Rafał Jemielita

Kajak z doładowaniem

Rafał Jemielita

Espresso bez granic

Rafał Jemielita