Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

No to ładnie!

Gdynia Design Days – studenci górą

Gdynia Design Days – studenci górą
Studenci pokazali w Gdyni naprawdę ciekawe projekty. Tu: domek dla owadów zapylających "Bugstel". Zdjęcie: archiwum autorki
Studenci okazali się czarnymi końmi tegorocznej edycji Gdynia Design Days – przynajmniej w naszym odbiorze. Czytajcie dlaczego!

Gdynia Design Days to impreza, która sprytnie wkomponowuje się w przestrzeń miejską i dlatego łatwo się na nią natknąć przypadkiem – choćby spacerując po ulicy Świętojańskiej od sklepu do sklepu czy leżakując przed InfoBoxem przy Skwerze Kościuszki. Część wystaw istnieje wyłącznie jako element przestrzeni publicznej – np. aranżacje witryn sklepowych czy jako Terminal Designu na placu Kaszubskim.

studenci

Wystawa ceramiki Karoliny Obrębskiej na wystawie sklepu z butami przy ul. Świętojańskiej

Gros wystaw zbiorowych zlokalizowanych jest natomiast w Pomorskim Parku Naukowo-Technicznym, czyli oddalonym nieco od centrum miasta pawilonie nowoczesnej architektury, służącym za siedzibę Centrum Nauki Experyment. I tutaj właśnie dzieją się rzeczy w zasadzie najciekawsze i najbardziej reprezentacyjne, czyli wystawa „Miasto+Miasto mówi do projektantów”, której kuratorką jest zasłużona dla polskiego dizajnu Agnieszka Jacobson-Cielecka. Obejrzymy tu także efekty współpracy polskich projektantów, np. Gosi i Tomka Rygalików, z marką Ikea, a także prezentowaną już wcześniej podczas targów Salone del Mobile w Mediolanie prezentację „Smak przedmiotu”. I właśnie najbardziej przeze mnie ulubione projekty studentów gdańskiej ASP, czyli „Miasto+Reakcja”.

studenci

Wystawa główna „Miasto+Miasto mówi do projektantów", zdjęcie: archiwum autorki

Główna wystawa obejmuje kilka pięknych przedmiotów, których celem miało być stworzenie rozwiązań miejskich dla Gdyni lub drobiazgów, które mogłyby stać się funkcjonalną i urodziwą pamiątką z wizyty w Trójmieście. Ja chętnie weszłabym w posiadanie zestawu Seaglass autorstwa Jana Lutyka i Agaty Matlak-Lutyk. Ten uroczy zestaw karafek i szklanek przywodzi na myśl szkiełka wyławiane z morza, wypolerowane przez nie i schnące potem w sposób, który studzi kolory i pozbawia je jaskrawości.

studenci

Zestaw szklany autorstwa Agaty i Jana Lutyków, zdjęcie: archiwum autorki

Piękną koncepcję parawanu nawiązującego do pomorskich rytuałów witania morza zaproponował też lubiany i niebojąca się kontrowersji duet Kosmos Project.

studenci

Parawan, krzesło i ceramika nawiązujące do rytuału Dni Morza, zdjęcie: archiwum autorki

Wszystkie 11 prac, które składają się na wystawę, cechuje staranne i przemyślane wykonanie, uroda i otwartość na problemy miejskich bywalców nadmorskiego miasta. Pytanie tylko, czemu prac jest tak niewiele? Trudno uwierzyć w to, że nie znalazłyby się głowy zdolne do wymyślenie kolejnych projektów. Podejrzewam, że raczej kwestią były ograniczone fundusze, ale po obejrzeniu pierwszej sali chciałoby się więcej – co najmniej trzy razy tyle! Jak na główną wystawę 11 obiektów od siedmiu pracowni to jednak niewiele…

Wystawę „Smak przedmiotu” warto odnotować dla jedynego, moim zdaniem, udanego duetu produkt+danie. Założony przez kuratorów – Paulinę i Jacka Ryń – dialog przedmiotów zaprojektowanych na Pomorzu z daniami niewiadomego autorstwa (zarówno katalog jak i strona milczą w tym zakresie) nie udał się najlepiej przez zbyt proste i za luźno potraktowane skojarzenia. Stolik Bawa autorstwa Interior Records dla dzieci, który jednocześnie łączy funkcję praktyczną (jest gdzie usadzić najmłodszych) z funkcją edukacyjną (elementy do zabawy wkomponowane w blat) połączono np. z chipsami z pietruszki. Dlaczego? Bo, jak dowiadujemy się z opisu, wedle medycyny naturalnej pietruszka wspomaga laktację. Co ma piernik do wiatraka? Nie wiadomo. Dlatego fajny zamysł chwalimy tylko w jednym przypadku, połączenia ceramiki pt. „Chocolate Fixation” autorstwa Katarzyny Piętowskiej z czekoladowym daniem złożonym z tafli zastygłej, błyszczącej czekolady.

studenci

Fragment wystawy „Smak przedmiotu” z lizakami Katarzyny Piętowskiej, źródło: PracowniaPPA.pl

Jako że ceramiczne „lizaki” służą wzbogaceniu naszego doświadczenia z czekoladą (należy ją rozpuścić, a następnie zanurzyć „lizak” i zlizywać bez końca), naturalniej chyba byłoby, gdyby towarzyszące „Chocolate Fixation” danie było w formie płynnej. Ale w tym zestawie przynajmniej produkty spożywcze i użytkowe grają ze sobą najlepiej. Zabrakło tu naprawdę twórczego partnera od strony kulinarnej, co chyba autorzy wystawy wyczuwają, skoro nawet go nie podpisano. Na marginesie dodam, że niektóre z potraw towarzyszących przedmiotom zostały przez zwiedzających pożarte – występują na wystawie w formie zamkniętej w szklanych boksach i obok, w miniaturze, na podstawkach. Zniknęły te drugie.

Dla odmiany studenci pokazali otwarte, spójne ze światowymi trendami i świadome spojrzenie na problemy współczesnego miasta. Studenci trzech pracowni wzornictwa – Pracowni Projektowania Produktu Autorskiego, Pracowni Projektowania Produktu oraz Pracowni Projektowania Mebla Seryjnego – zaprezentowali meble miejskie i do terenów zielonych, rozwiązania dla rowerzystów i gadżety dla wielbicieli pikników. Najbardziej do gustu przypadły nam ławki dla rowerzystów, do których wygodnie i bezpiecznie można przypiąć bicykl

studenci

W węższy bok ławki można wprowadzić rower i przypiąć go nie tylko za koło do miejskiego mebla, zdjęcie: archiwum autorki

i lina, która pozwala go „przycumować”,

studenci

Cuma do przyczepiania rowerów w mieście, zdjęcie: archiwum autorki

domek dla owadów zapylających(które zazwyczaj nie grzeszą urodą) autorstwa Alicji Wianeckiej, Irminy Jankowskiej i Dominiki Pajdowskiej

studenci

Szyszki, drewienka i sklejka pozwolą tymczasowo rozgościć się owadom zapylającym, zdjęcie: archiwum autorki

a także dwie torby dla mieszczuchów – jedna do rozłożenia pod miejski piknik:

studenci

Taką torbę wystarczy schwycić za linkę, by utworzyć z niej wygodny worek na ramię, zdjęcie: archiwum autorki

druga – „Torbak” – do połączenia ze swoim bliźniakiem w wygodny hamak do rozwieszenia między drzewami Jakuba Stojałowskiego.

studenci

Dwie spięte ze sobą torby tworzą świetne miejsce do wylegiwania się, zdjęcie: archiwum autorki

To pomysły, które cechują naturalne lub łatwo pozyskiwalne surowce, prostota wykonania i wielofunkcyjność. Podejmują palące tematy, np. potrzebę zazieleniania przestrzeni miejskiej, zabudowywanie terenów zamieszkiwanych przez pszczoły i innych zapylaczy czy potrzebę obcowania z przyrodą, wzmagającą się wraz z urbanizacją wśród mieszkańców wielkich miast. Nie wszystkie nazwiska twórców wynotowałam, ale wszystkie projekty rokują dobrze na przyszłość.

Już rozumiecie, skąd moje rozczarowanie „głównym nurtem” festiwalu? Przestrzenie publiczne oferowały mało spójną wizję tego, czym ma być Gdynia Design Days, z kolei formalne przestrzenie wystaw – mało obfite prezentacje. Żałuję, że nie dotarłam do wystawy dyplomów gdańskiej ASP, bo pewnie też prezentowały świeże spojrzenie na zagadnienia współczesnego projektowania. Może ktoś z Was doniesie, jak tutaj wypadli studenci?

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Pszczoły – ruszamy na pomoc!

kolektyw: Ewa Panewka i Wanda Dysk

Najpopularniejsze wpisy