Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Gradobicie – czy może zabić?

Gradobicie – czy może zabić?
Grudki gradu. Źródło: NCAR.
Owszem, gradobicie może być śmiertelne. Takie wypadki zdarzały się w przeszłości. Nawet dość często.

Kilka lat temu chińskie media poinformowały, a wiadomość potwierdziły władze,  że w ośmiomilionowym mieście Zhengzhou w środkowej części kraju spadł grad wielkości kurzych jajek. Siedem osób zostało zabitych, kilkadziesiąt trafiło do szpitali z poważnymi ranami głowy. O wiele bardziej tragiczne było gradobicie w Gopalganj w Bangladeszu w 1986 r. Grudy lodu wielkości pomarańczy uśmierciły aż 92 osoby. W 1932 r. w Chinach grad zabił ponad dwieście osób. W Rumunii w 1928 r. lodowego bombardowania nie przeżyło sześć osób. W 1888 r. w Moradabadzie w Indiach grad zabił 246 osoby. I tak dalej.

gradobicie

Dach budynku w Bangladeszu podziurawiony przez rekordowy grad w 1986 r. Źródło: Atlas Obscura

Zdumiewającą, choć tragiczną historię z odległej przeszłości zrekonstruowali archeolodzy prowadzący badania w indyjskiej części Himalajów. W 1942 r. wokół niewielkiego jeziorka Roopkund leżącego na wysokości 5000 m n.p.m. znaleziono setki szkieletów.  Trwała II wojna światowa i Brytyjczycy sądzili, że są to ciała japońskich żołnierzy, którzy ponieśli śmierć, przedzierając się przez najwyższe góry świata z zamiarem znalezienia drogi z Tybetu do Indii. Wysłano ekspedycję, która stwierdziła, że szkielety są znacznie starsze. Wiele więcej nie udało się ustalić.

Zagadkę śmierci ludzi nad Jeziorem Szkieletów, jak potocznie określa się zbiornik, poznano dopiero w 2004 r. Jej rozwiązanie okazało się zaskakujące: wszystkie ofiary miały na czaszkach okrągłe, głębokie pęknięcia. Były to ślady po uderzeniach gradu – oznajmili naukowcy uczestniczący w wyprawie zorganizowanej przez National Geographic Society. Śmierć zatem przyszła z nieba. Datowania wykazały, że stało się to w połowie IX w. naszej ery. Prawie dwanaście wieków po tym wydarzeniu doskonale zachowane szkielety ofiar bombardowania wciąż znajdują się nad jeziorem:

gradobicie

Roopkund, jezioro szkieletowe w Himalajach. Źródło: himalayanadventurer.blogspot.com

W trochę bliższych nam czasach, w 1360 r. podczas wydarzeń nazwanych „czarnym poniedziałkiem” około tysiąca angielskich rycerzy zginęło od gradu, który spadł na nich pod Chartres we Francji.  Wydarzenie uznano za znak od Boga. Parę tygodni później angielski król Edward III, który rok wcześniej dokonał inwazji na Francję, podpisał rozejm.

Jak duży musi być grad, by zabić człowieka? Taki wielkości jajka już wystarczy, jeśli gradobiciu towarzyszyć będzie silny wiatr. Tak włąśnie zdarzyło się w Zhengzhou. Zwykle jednak zabójcze są dopiero grudy rozmiarów niedużej pomarańczy lecące z prędkością ponad 100 km na godzinę. Na szczęście takie olbrzymy, jak ten poniżej, spadają bardzo rzadko:

gradobicie

Grudka gradu o średnicy 8 cali (20 cm), który spadł w lipcu 2010 r. w Vivian w stanie Dakota Południowa. Ważył prawie kilogram. Leciał w dół z prędkością ponad 150 km na godzinę. Źródło: NCAR.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy