Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Pudel na siłowni

Gwyneth Paltrow. Kocham i nienawidzę.

Gwyneth Paltrow. Kocham i nienawidzę.
Widać, że Gwyneth nie potrzebuje obciskających majtek, żeby wyglądać bosko. Zdjęcie: EastNews | Rex Features
Najpierw amerykański magazyn "Star" ochrzcił ją najbardziej znienawidzoną gwiazdą. Mniej więcej tydzień później magazyn "People" uznał ją za najpiękniejszą. Jak to jest z tą Gwyneth Paltrow?

Gwyneth Paltrow wiedzie idealne życie. Chociaż ma 40 lat, jest piękna, super zgrabna, zarabia kupę kasy, a w dodatku ma młodszego i super przystojnego męża o pięknym głosie, który, jak wiadomo, jest wokalistą jednej z najbardziej popularnych grup rockowo-popowych na świecie (Coldplay, więc zarabia jeszcze więcej kasy niż ona). Gwyneth przyjaźni się z najbardziej wpływową parą na świecie - Beyonce i Jayem-Z, na siłowni spotyka się z Madonną, a na organiczną kawę i ploteczki w Los Angeles umawia z Cameron Diaz. Paltrow codziennie ćwiczy przynajmniej przez półtorej godziny, razem z osobistą trenerką, Tracy Anderson. Treningi ciągle zmienia, żeby jej się nie znudziły i żeby pupa nie opadła. Dzięki temu ma równomiernie rozwinięte, smukłe mięśnie, a pośladki jak u dwudziestolatki (sama tak stwierdziła). Nie ma słabszych dni, nie siedzi z lodami na kanapie, nie płacze na komediach romantycznych wspominając swoją młodość. Nie przechodzi od czasu do czasu na dietę i nie ma efektu jo-jo. ZAWSZE jest zgrabna, piękna i uśmiechnięta. W myśl zasady "jestem tym, co jem" je tylko super zdrowe rzeczy, właściwie to prawie same warzywa, brązowy ryż, tofu i ryby, bo jej ciało reaguje źle na gluten, nabiał i cukier. Tych ostatnich trzech właściwie nigdy nie je, choć ostatnio chyba chciała nieco ocieplić swój znienawidzony wizerunek, bo w wywiadzie dla amerykańskiego "Harpers' Bazaar" stwierdziła, że uwielbia chleb, ser i wino. Ale prawie natychmiast dodała, że w tej chwili jest na specjalnej 12 tygodniowej diecie oczyszczającej (dla odmiany), bo jakoś tak czuła się nie najlepiej zaraz po przebudzeniu. Ale żeby jakoś zbalansować ten wymagający styl życia i odżywiania się dodała, że nie może sobie odmówić jednego papieroska-cieniaska (wersja super light) w sobotę wieczór (mimo, że jej ojciec umarł na raka właśnie przez palenie). Alkoholu oczywiście nie pije, bo alkohol tuczy i jest niezdrowy. 

Oczywiście dzieci Gwyneth (ma dwoje) też nie jedzą glutenu ani żadnych potwornych chipsów. Nie piją też koli i na pewno nie oglądają Sponge Boba. Rano owsianka albo musli z jogurtem, ewentualnie jajecznica (jeśli to bardziej rozpustny dzień). Chociaż dzieci mają opiekunkę (w tej chwili to Francuzka, żeby mogły nauczyć się francuskiego, wcześniej była Hiszpanka, z powodu hiszpańskiego), to i tak zawsze jest z nimi któreś z rodziców. Tak ustawiają swoje filmy i trasy koncertowe, żeby zawsze któreś z nich było w domu. Oczywiście częściej wypada na Gwyneth, bo przecież to ona jest matką, poza tym żeby rodzinie udało się przetrwać, ktoś musi się odrobinę bardziej poświęcić. Ale przecież nie chodzi o to, że jest niezadowolona... Co to, to nie. Niezadowolona to ona może być najwyżej dlatego, że już nigdy nie udało jej się dostać roli na miarę Oscara. Skoro więc nie dostaje zajebistych ról, to po co grać w byle czym?

W idealnym i wspaniałym domu Gwyneth i Chrisa najważniejsza jest kolacja, do której siadają wszyscy i którą przygotowuje Gwyneth. No chyba że właśnie postanowią z mężem, że idą do najlepszej w Londynie japońskiej restauracji. Przecież skoro się pisze książki kucharskie to nie można się potem kimś wyręczać. Mogłabym jeszcze długo opowiadać wam o jej wspaniałym życiu, ale wydaje mi się, że to już wystarczy, żeby ją znienawidzieć. Zresztą magazyn "People" uznał ją za najpiękniejszą z tego samego powodu. Jestem tego prawie pewna.

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Warzywa na parapet!

Julia Krupińska

Najpopularniejsze wpisy