Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Niezłe klimaty

Hello, to halo!

Hello, to halo!
Słońce i jego dwaj towarzysze na jednym ze zdjęć wykonanych przez Davida Hathawaya z agencji kosmicznej NASA

Lubicie spacery? To dobrze. Podobno są dobre dla zdrowia. Na dodatek przy okazji przechadzki trafić Wam się może, jak pewnemu naukowcowi, spotkanie ze „słonecznymi psami”, a to niepowtarzalny świetlny spektakl.

W dniu, w którym pamiętny huragan Sandy – jeden z największych kataklizmów naturalnych na globie w zeszłym roku – uderzał w północno-wschodnią część USA, naukowiec David Hathaway z agencji kosmicznej NASA przebywał w miasteczku Huntsville w Alabamie, odległym w linii prostej o jakieś półtora tysiąca kilometrów od oka huraganu. Sandy właśnie wkraczała na ląd i szybko puchła, rozlewając się w jeden z najrozleglejszych cyklonów tropikalnych w historii obserwacji. Swoimi potężnymi ramionami obejmowała obszar o średnicy ponad tysiąca kilometrów.

Hathaway był ciekaw, czy na niebie zobaczy jakieś odpryski z tego odległego wiru. To, co ujrzał, wprawiło go w zdumienie. Przed jego oczami rozgrywał się wspaniały optyczny spektakl, jeden z tych, które człowiekowi dane jest ujrzeć najwyżej raz w życiu.

 Efekty świetlne wywołane przez huragan Sandy w pełnej krasie. Źródło zdjęcia: David Hathaway/NASA Marshall Space Flight Center

Świetliste kręgi, łuki, pierścienie i plamy, które zobaczył i sfotografował Hathaway, powstały w wyniku wielokrotnego nałożenia się zjawiska optycznego zwanego halo. Powstaje ono wtedy, gdy promienie słoneczne załamują się podczas przenikania przez delikatną mgiełkę z kryształków lodu zawieszoną wysoko na niebie i tworzącą chmury pierzaste.

Zwykłe małe halo można zobaczyć dość często, także w Polsce. Wygląda jak pierścień otaczający Słońce lub  Księżyc. Świetlista obrączka ma rozmiar kątowy 22°. Dość chętnie pojawia się na dzień lub dwa przed nadejściem frontu deszczowego, zatem nie wróży dobrej pogody. 

Prawdziwym rarytasem jest równoczesne obserwowanie kilku efektów świetlnych należących do rodziny halo. Jednym z nich jest duży pierścień o rozmiarze kątowym 46°, innym - słońca pozorne (gr. parhelia). To plamy światła unoszące się nad horyzontem na prawo i lewo od tarczy słonecznej. Od strony Słońca mają barwę czerwoną. Właśnie je Brytyjczycy nazywają „słonecznymi psami”.

Eksperci, którzy oglądali zdjęcie Hatahwaya, doliczyli się na nim aż dziewięciu efektów optycznych. Pośrodku widać niezwykłą soczewę utworzoną przez przecinające się kręgi halo, a w górnej części zdjęcia znajduje się rzadkiej urody wielobarwny łuk, który styka się od góry z pierścieniem dużego halo. Podobny jest do odwróconej tęczy - z ramionami uniesionymi do góry i czerwienią skierowaną ku nisko położonemu Słońcu.

Podobno taką iluminację można zobaczyć na niebie w danym miejscu raz na 15-20 lat. Jednak tym razem nie tylko Hathaway został wyróżniony przez naturę. Za sprawą Sandy niezwykłe efekty świetlne na niebie pojawiły się w całej wschodniej części USA – od Alabamy na południu po Maine na północy. Meteorolodzy gromadzą teraz zdjęcia i obserwacje z całego tego obszaru, aby mieć materiał do  szczegółowych analiz.

Główne pytanie, jakie sobie zadają, brzmi: dlaczego pochodowi Sandy towarzyszył tak nadzwyczajny wysyp niezwyłych efektów optycznych? Czy miało to związek z monstrualnymi rozmiarami tego huraganu? Jedno jest oczywiste już dziś: ten wspaniały spektakl nie zwiastował niczego dobrego, odwrotnie - był zapowiedzią kataklizmu. Piękno i groza w jednym. A na koniec dla chętnych najpierw jeszcze jedno piękne zdjęcie "słonecznych psów"...

 Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

 ...a następnie fotografia najzwyklejszego słonecznego halo. Coś takiego zobaczyć może każdy, kto spogląda chętnie w niebo. 

Źródło: National Oceanic and Atmospheric Administration

Tagi: przyroda, klimat

Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

365 dni bez cienia

Andrzej Hołdys

Śnieg na pustyni

Andrzej Hołdys

Najpopularniejsze wpisy