Niniejszy serwis korzysta z plików cookies celem realizacji usług zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Informujemy, iż istnieje możliwość określenia warunków przechowywania lub dostępu do plików cookies za pomocą przeglądarki. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w plikach cookies wybierz opcję Zamknij. W przypadku, gdy nie wyrażasz zgody, zmień ustawienia swojej przeglądarki.
Zamknij Polityka plików cookies
HelloZdrowie HelloZdrowie HelloZdrowie

Rodzaj męski

Jak opóźnić łysienie?

Jak opóźnić łysienie?
Ilustracja: Ola Woldańska-Płocińska | www.slimaq.ovh.org

W życiu faceta mało jest momentów tak trudnych jak ten, w którym orientuje się, że zaczyna łysieć. Łysienie dotyka 70 proc. mężczyzn. U 2/3 z tej grupy ubytki włosów zaczyna być widać przed ukończeniem 35. roku życia. U ponad 60 proc. da się zauważyć przejściowe obniżenie samooceny. Podnosi się poziom stresu, a odnotowano nawet przypadki wystąpienia depresji.

Zwykle sprawa ma podłoże genetyczne i jest związana z dziedziczoną wrażliwością na stanolon, który jest aktywną formą testosteronu. W wielu innych wypadkach chodzi jednak o złą higienę, nie te szampony, niechęć do wizyt u dermatologa, a nawet dietę. Niezależnie od powodów, da się zrobić tak, żeby o zakola zacząć się martwić nieco później. Warto zacząć od odwiedzin u dermatologa.

Wśród lekarzy tej specjalności są tacy fachowcy, którzy po wzorze łysienia są w stanie z dużą dozą prawdopodobieństwa określić, jakie są jego przyczyny. Ale też przede wszystkim sprawdzić, czy nie przyspiesza go jakaś choroba – w Polsce mężczyzn bardzo często dopada np. łojotokowe zapalenie skóry, a nie wszyscy leczą je we właściwy sposób. Przy okazji wizyty u lekarza można też skorzystać i wziąć receptę na leki, które opóźniają łysienie warunkowane genetycznie. Choć z nimi trzeba uważać, bo część z nich niesie ze sobą ryzyko obniżenia libido, a wielu z nas jednak wyżej od włosów ceni swoje libido. Dzieje się tak dlatego, że leki  opóźniające proces wypadania włosów grają z testoronem i wrażliwością na niego, a to zawsze może odbić się na potencji. Na szczęście są i takie, które tego efektu ubocznego nie mają.

Wracając jednak do rzeczy, czyli metod domowych. Jeżeli za wypadaniem włosów nie stoi żadna choroba, to można śmiało sięgnąć po kilka sposobów utrzymujących czuprynę w lepszej formie.

Po pierwsze sięgamy po właściwy szampon. Badania pokazują, że te, które zawierają w sobie przeciwgrzybiczy ketokonazol, zmieniają sposób, w jaki cebulki reagują na testosteron. Trzeba tylko pamiętać, że nie są to szampony do codziennego stosowania, ale sięganie po nie dwa razy w tygodniu ma podobno ograniczać straty włosów u mężczyzn aż o 17 proc.

Po drugie trzeba zadbać o właściwą dietę. Łysienie przyspiesza na przykład niedobór białka. Opóźnia je za to jedzenie bogate w proteiny, ale też cynk, selen, magnez, podstawowe witaminy i kwasy tłuszczowe omega-3. Mówiąc krótko: dobra dieta.

Po trzecie dbamy o odpowiednią higienę głowy. Nie wolno lekceważyć nawet spraw tak częstych i powszechnych jak łupież. Świadczy on bowiem o marnej kondycji skóry, która skrywa się pod włosami. Zamiast radzić sobie samemu, lepiej zajrzeć do dermatologa.

Po czwarte jest taka niepotwierdzona teoria, że włosy wypadają ze zmartwień. A dokładnie to od tego, że dużo stresu zwiększa produkcję hormonów, a to one u większości z nas odpowiadają za łysienie. Zatem: mniej stresu i lepsze samopoczucie to bujniejsza czupryna.

A kiedy wszystko to nie przynosi efektów, to można sięgnąć jeszcze po przeszczep włosów. Z tym, jak ze wszystkimi zabiegami chirurgii plastycznej, jest bowiem tak, że jest coraz tańszy i coraz popularniejszy. Jeżeli jednak nic nie pomaga, a na przeszczep nie masz ochoty, to trzeba sobie jakoś radzić. Można to robić na przykład „na zaczeskę”. Można też „na tupecik”. Ale można też inaczej.

O tym w najbliższym czasie.


Zapytaj i podziel się wiedzą

Aby zadać pytanie musisz się zalogować
Wyślij

Polecane wpisy

Najpopularniejsze wpisy